Hossa charakteryzuje się coraz to nowymi szczytami, więc jeśli w najbliższych tygodniach indeks nie zadomowi się powyżej kwietniowego szczytu, istnieje duże prawdopodobieństwo dłuższej korekty. Lwia część inwestorów ma problem z określeniem obecnej sytuacji – czy to zmiana trendu średnioterminowa, czy też jedynie krótki naturalny odpoczynek po 2-miesięcznej wspinaczce. W końcu program stymulacyjny USA nie musi być już zdyskontowany w notowaniach.

Sytuację komplikują doniesienia ze Strefy Euro, zwłaszcza z Irlandii. Wieści okazały się spójne czasowo z momentem wyprzedania dolara, który zdecydowanie umocnił się w zeszłym tygodniu. Po rajdzie metali szlachetnych, również surowce zawróciły dorzucając tym samym łyżkę dziegciu do beczki miodu.

Nowy tydzień na giełdach azjatyckich rozpoczął się jednak na wskroś pozytywnie. Urosły parkiety w Szanghaju i Tokio. Japonii pomogły lepsze od prognoz dane o PKB oraz słabnący jen.

Polski parkiet znajduje się dziś pod sporą presją – w piątek WIG20 był jednym z nielicznych na Starym Kontynencie, który zakończył dzień na zielono, a było to jeszcze w sytuacji, gdy giełdy w USA trzymały fason. Ponadto w samej końcówce sesji zdecydowanie siłę pokazał popyt wyrzucając kurs na dzienne szczyty. A wszystko przy obrocie sięgającym 2,2 mld zł, co pokazuje, że polski byk wciąż ma się dobrze.