Wyplata przyszla dzis rano i zrobilem to, co zapowiadalem od tygodni: zanim cokolwiek wydalem, przelalem ustalona kwote na osobne konto. Nie jest duza, wstyd sie przyznac jaka, ale to pierwsza kwota w moim zyciu, ktora zostala odlozona z premedytacja, a nie przypadkiem. Pieć tygodni temu pisalem tu, ze nie mam z czego odkladac. Po miesiacu spisywania okazalo sie, ze mam - tylko wczesniej to znikalo w drobnych.
Kwota jest zupelnie nieistotna i nie ma sie czego wstydzic. Istotne jest to, ze zmienila sie KOLEJNOSC. Wczesniej odkladales to, co zostanie, czyli nic. Teraz wydajesz to, co zostanie po odlozeniu. To jest cala roznica i ona dziala przy kazdych dochodach.
Pamietam Twoj pierwszy post, w ktorym pisales, ze to forum jest tylko dla ludzi, ktorzy juz maja. Piec tygodni pozniej odkladasz. Chcialabym, zeby to przeczytal kazdy, kto myslal to samo i nie napisal.
u mnie dokladnie to samo dzis rano. umowilismy sie na sprawdzenie pierwszego pazdziernika, wiec trzymam Cie za slowo
Najtrudniejszy jest ten pierwszy raz, bo trzeba przekonac samego siebie, ze to ma sens przy malej kwocie. Za trzy miesiace to bedzie odruch, ktorego nawet nie zauwazysz.
@Migotka wtedy naprawde tak myslalem. i szczerze - nikt mnie nie przekonal argumentem, tylko tym, ze kazaliscie mi najpierw policzyc, zanim uznam, ze nie mam
Drugi dzien z odlozona kwota na osobnym koncie. Dziwne, ale od wczoraj mam wieksza ochote pilnowac wydatkow, zeby jej nie ruszyc. Chyba o to chodzilo.
Czwartek, trzeci dzien z odlozona kwota. Wczoraj bylem w sklepie i odlozylem cos, czego nie potrzebowalem, bo pomyslalem o tym koncie. Pierwszy raz w zyciu jakas kwota mnie pilnuje, a nie odwrotnie.