Obiecalam sprawdzic bilans w ostatni dzien miesiaca, wiec sprawdzam. Wyszlo. Wyprawka, ubezpieczenie auta, koniec wakacji, wszystko oplacone i karta kredytowa nietknieta pierwszy raz od czterech lat. Zostalo mi nawet troche, choc nie planowalam nadwyzki. Najwazniejsze: nie zarobilismy w tym miesiacu wiecej niz zwykle. Roznica polegala wylacznie na tym, ze na poczatku lipca usiadlam i rozpisalam, co mnie czeka.
I to jest dowod na cos, co trudno przekonac ludzi: wiekszosc problemow budzetowych to nie problem dochodow, tylko problem terminow. Wydatki sierpniowe byly znane od stycznia, tylko nikt ich nie zapisal. Gratulacje i teraz najwazniejsze - od wrzesnia odkladaj na przyszly sierpien.
brawo. u mnie pierwszy taki miesiac byl dwa lata temu i pamietam dokladnie to samo uczucie niedowierzania. teraz to normalnosc i nawet nie zauwazam, ze cos robie
Zwroc uwage, ze zostala Ci nadwyzka, choc jej nie planowalas. To typowe - samo rozpisanie wydatkow eliminuje czesc zakupow, ktore robilo sie automatycznie. Ta nadwyzka to Twoj poczatkowy kapital na wrzesniowa koperte.
czytam to dzien po tym, jak dostalam liste wrzesniowych skladek i wiem juz, co robic. spisuje wszystko dzis wieczorem, zanim sie zacznie
Twoj miesiac i moj zaczely sie w tym samym tygodniu, tylko z innych stron. jutro startuje moj pierwszy zaplanowany miesiac. mam nadzieje, ze za miesiac napisze cos podobnego
Pierwszy wrzesnia i pierwszy dzien odkladania na przyszly sierpien, tak jak radzil darek. Kwota niewielka, ale przez dwanascie miesiecy zrobi robote. Nauczka z tego miesiaca kosztowala mnie zero.
Pierwszy tydzien wrzesnia z koperta na przyszly sierpien. Kwota mala, ale juz jest. Rok temu we wrzesniu splacalam sierpniowa karte, teraz odkladam na przyszly rok. Ta sama data, odwrotny kierunek.