Sytuacja jest niewygodna i nie mam sie kogo poradzic poza Wami. Mlodszy brat poprosil mnie o pozyczke, konkretna kwote, na splate zaleglosci. Mam te pieniadze odlozone i moglbym pomoc, ale to nie pierwszy raz - dwa lata temu pozyczylem mniejsza kwote i oddawal ja ponad rok, w ratach, po przypominaniu. Nie chce byc dupkiem, ale tez nie chce znowu przechodzic przez to samo. Jak to ugryzc, zeby nie stracic ani pieniedzy, ani brata?
Zasada, ktora sie sprawdza: pozyczaj rodzinie tylko taka kwote, ktora mozesz PODAROWAC bez zalu. Jesli ta kwota jest dla Ciebie za duza, zeby o niej zapomniec, to znaczy, ze jej nie pozyczaj. Wtedy nie ma dlugu, nie ma przypominania i nie ma zniszczonych relacji.
Do tego dodam z doswiadczenia rodzinnego: jesli juz pozyczasz, spisz to. Nie z nieufnosci, tylko dlatego, ze pamiec ludzka jest wybiorcza i po roku obie strony pamietaja inne ustalenia. Kartka z kwota i terminem chroni relacje, nie ja niszczy.
ja bym najpierw zapytal, na co konkretnie ida te pieniadze. splata zaleglosci brzmi rozsadnie, ale jesli to zaleglosci, ktore beda sie powtarzac, to Twoja pozyczka nic nie rozwiaze, tylko przesunie problem o pare miesiecy
Trzecia opcja, o ktorej sie rzadko mysli: mozesz pomoc inaczej niz gotowka. Usiasc z bratem, rozpisac jego sytuacje, pomoc wynegocjowac raty z wierzycielem. Czasem to warte wiecej niz pieniadze, a nie tworzy dlugu miedzy Wami.
u mnie w rodzinie obowiazuje zasada z pierwszego komentarza od lat. dwa razy podarowalem, raz odmowilem i za kazdym razem relacja przetrwala. gdybym pozyczyl, prawdopodobnie nie
dzieki, najbardziej trafilo mnie to o pozyczaniu tylko tego, co moge podarowac. i pytanie Szreka, bo faktycznie nie wiem, czy to jednorazowa sytuacja. pogadam z nim najpierw, zanim cokolwiek obiecam