Skonczylem miesiac notowania kazdego wydatku, tak jak obiecalem. Usiadlem wczoraj i policzylem. Najwazniejsze liczby: drobne zakupy poza planem to prawie jedna piata wszystkiego, co wydalem. Kawa, jedzenie w biegu, napoje, drobiazgi w sklepie przy okazji. Druga rzecz: trzy abonamenty, z ktorych realnie korzystam z jednego. Nie zbankrutowalem przez wielkie wydatki, tylko przez setki malych.
Jedna piata to typowy wynik przy pierwszym liczeniu. Teraz najwazniejsze - nie tnij wszystkiego naraz. Wybierz dwie rzeczy, ktore najmniej Cie boli odpuscic, i zostaw reszte. Radykalne ciecia wytrzymuje sie miesiac, potem wraca sie do punktu wyjscia z poczuciem porazki.
Abonamenty to najlatwiejszy poczatek, bo ich odciecie nie wymaga codziennej silnej woli. Jedna decyzja, staly efekt co miesiac. Zacznij od nich.
I teraz kluczowe pytanie: czy po odjeciu tych zbednych wydatkow zostaje Ci cokolwiek na odlozenie? Jesli tak, to znalazles swoja nadwyzke, o ktorej pisales miesiac temu, ze jej nie masz. Jesli nie, to przynajmniej wiesz, ze problem jest po stronie dochodow i mozesz sie na tym skupic.
u mnie te male wydatki zniknely same, gdy zostalem z pustym kontem. teraz wracaja powoli i dzieki Twojemu postowi bede na nie uwazal
@janusz65 zostaje. niewiele, ale zostaje - i to jest dla mnie najwiekszy wniosek z tego miesiaca. miesiac temu bylem pewien, ze nie mam z czego odkladac