Moj syn ma 17 lat i przez wakacje pracowal w magazynie. Zarobil kilka tysiecy i teraz chce to wydac na sprzet komputerowy. Z jednej strony to jego pieniadze i sam na nie zapracowal, z drugiej chcialbym, zeby nauczyl sie czegos wiecej niz tylko wydawania. Nie chce mu zabraniac ani wciskac kazan. Jak podejsc do tego, zeby wyszlo z tego cos madrego, a nie awantura?
U mnie zadzialal podzial: czesc na cel, ktory chce, czesc odlozona. Ale kluczowe bylo, ze to ON ustalil proporcje, nie ja. Zaproponowalem rozmowe, nie zasady. Jak czlowiek sam wybiera, to sie trzyma decyzji.
Wlasnorecznie zarobione pieniadze to najlepszy material edukacyjny, jaki istnieje. Ale uwaga - jesli zabronisz mu kupic ten sprzet, zapamieta tylko frustracje. Niech kupi, a przy okazji pokaz mu, ile z tych godzin pracy kosztowal. To sie zapisuje mocniej niz zakaz.
moj syn po pierwszej wakacyjnej pracy sam z siebie zaczal liczyc ceny w godzinach roboty. nikt mu tego nie kazal, po prostu inaczej patrzy sie na pieniadze, ktore sie zarobilo
podoba mi sie to przeliczanie na godziny pracy. sprobuje tak, bez zakazow. dzieki