Sobota, kawa, przeglad. Sierpien mija mi spokojnie, choc rachunek za prad przypomnial o sobie tak jak u Marty. Patrzac na forum widze, ze u wielu osob dzieje sie duzo wiecej niz na rynkach: Bartek walczy z pierwszym tygodniem bez karty, Rudy konczy druga dekade spisywania, Zuza pierwszy raz przechodzi sierpien bez kredytu. To sa realne zmiany, w przeciwienstwie do naszych rozwazan, czy WIG20 przebije 3800.
Zawsze to powtarzam i powtorze: procenty na rachunku maklerskim sa mniej wazne niz to, czy ktos przestal sie zadluzac. Pierwsze to matematyka, drugie to zmiana zycia.
dzieki ze wspominasz. dzis mija tydzien bez karty i musze przyznac, ze najtrudniejsze bylo nie wydawanie, tylko tlumaczenie znajomym, dlaczego nie ide na piwo. ale przetrwalem
u mnie jedenasty dzien. najciekawsze jest to, ze przestalem kupowac rzeczy, ktorych nawet nie chcialem - po prostu dlatego, ze nie chce ich zapisywac. nie planowalem tego efektu
u mnie sierpien wyglada zupelnie inaczej niz w poprzednich latach i to nie dlatego, ze mam wiecej pieniedzy. mam tyle samo, tylko wiem, gdzie ida
dokladnie tak to wygladalo u mnie w maju. najpierw sie boisz, potem robisz jeden krok i po dwoch miesiacach nie pamietasz, czego sie balo
Swieto, wolne, a ja przegladam swoje notatki z ostatnich trzech tygodni. Sam fakt, ze mam co przegladac, jest dla mnie nowoscia.