Dostalem wczoraj premie roczna, konkretna kwote, najwieksza jaka mialem. I szczerze - dwa lata temu w takiej sytuacji kupilbym telewizor i pojechal gdzies na weekend, a po miesiacu nie zostaloby nic. Tym razem chcialbym to zrobic madrzej, ale nie wiem jak. Mam kredyt hipoteczny, poduszke na jakies dwa miesiace i zero inwestycji. Co bysciе zrobili z jednorazowa wieksza kwota, majac taka sytuacje?
Kolejnosc, ktora ma sens u wiekszosci: najpierw dobij poduszke do 3-6 miesiecy, bo dwa to malo przy kredycie hipotecznym. Reszte podziel - czesc na nadplate kredytu, czesc na start inwestowania. I zostaw sobie mala czesc, na przyklad dziesiec procent, na cos przyjemnego. Premia, z ktorej nic nie masz, prowadzi do buntu i wydania calosci.
Podpisuje sie pod tym ostatnim zdaniem. Widzialem ludzi, ktorzy z zelaznym postanowieniem wpakowali cala premie w oszczednosci, a miesiac pozniej wydali wiecej niz ta premia, bo czuli sie skrzywdzeni. Zostaw sobie kawalek na przyjemnosc, to nie jest slabosc tylko realizm.
ja czesc premii wrzucam zawsze w nadplate hipoteki. przy takich kwotach efekt jest widoczny od razu - saldo spada skokowo i to niezle motywuje do dalszego oszczedzania
Dodam jedno: nie inwestuj calosci jednorazowo tylko dlatego, ze masz ja teraz. Jesli chcesz zaczac z rynkiem, rozloz to na kilka miesiecy. Jednorazowe wejscie duza kwota w losowym momencie to najczestszy powod pozniejszej paniki.
czytam i zazdroszcze problemu :) ale zapamietuje te kolejnosc, bo kiedys tez chcialbym miec taki dylemat
dzieki, mam plan: poduszka do czterech miesiecy, czesc na nadplate, czesc rozlozona na wejscie w ETF przez kilka miesiecy i dziesiec procent na wyjazd z zona. duzo lepiej niz telewizor
Zrobilem pierwszy krok z premia - dobilem poduszke do czterech miesiecy. Reszta czeka na rozlozenie. Dziwne uczucie miec taki zapas pierwszy raz w zyciu.
Drugi krok z premia zrobiony - nadplacilem czesc kredytu. Saldo spadlo widocznie i przyznaje, ze to daje wieksza satysfakcje niz telewizor, ktory bym kupil dwa lata temu.