Niedziela, koniec lipca za paredni. Odkad nie mam korpo, nauczylem sie planowac miesiac z wyprzedzeniem, bo nie mam pewnej wyplaty i musze wiedziec ile mi zostaje. I zauwazylem, ze to nawyk ktory przydalby sie tez ludziom na etacie. Sierpien to zwykle: wakacje koncowka, wyprawka szkolna, czasem ubezpieczenie auta. Duzo wydatkow naraz. Kto planuje z gory, a kto sprawdza saldo pod koniec miesiaca i sie dziwi?
Ja robie przeglad raz w miesiacu, w sobote przy kawie - i wtedy tez ustawiam co mnie czeka w kolejnym. 30 minut, a zero niespodzianek. Sierpien mam juz rozpisany, wlasnie z ubezpieczeniem auta ktore zawsze o sobie przypomina w najgorszym momencie.
planuje odkad wprowadzilam koperty. sierpien to u mnie wyprawka + urodziny syna, wiec wiem ze bedzie ciasno i juz odkladam. bez planowania to byl co roku dramat
ja jestem z tych co sprawdzaja saldo pod koniec i sie dziwia :) probowalem planowac, ale zawsze cos wypada i plan sie sypie. moze zle to robie
@Waldi to ze cos wypada nie znaczy ze plan jest zly - znaczy ze w planie brakuje pozycji 'nieprzewidziane'. Wpisz sobie co miesiac jakas kwote na to i nagle plan zacznie sie spinac. Awarie to nie wyjatek, tylko statystyka.
@janusz65 hm, nigdy nie wpisywalem takiej pozycji bo to wygladalo jak wymysl. sprobuje w sierpniu, moze faktycznie o to chodzi