Dwa miesiace temu, po 20 latach unikania gieldy, w koncu kupilem pierwszy ETF. Podsumowanie dla tych co sie wahaja: przezylem jedna korekte (czerwcowa) bez panikowania, portfel jest na plusie, a najwazniejsze - przestalem sie bac. Ten strach ktory mnie blokowal przez dwie dekady okazal sie duzo wiekszy niz cokolwiek co rynek mi zrobil. Zaluje tylko tych 20 lat. Jak sie wahacie - zacznijcie od malego, ale zacznijcie.
Najpiekniejszy typ posta na tym forum. Czlowiek ktory pokonal wlasny strach i odkryl ze potwor byl mniejszy niz jego cien. Te 20 lat juz nie wroca, ale nastepne 20 pracuje juz dla Ciebie. Gratuluje szczerze.
gerwazy, to Twoje posty sprawily ze ja w 28 lat wzialem sie za to powaznie. jak ktos po 20 latach strachu daje rade, to ja nie mam zadnej wymowki. dzieki
podpisuje sie pod kazdym slowem - u mnie tak samo, strach byl wiekszy niz rzeczywistosc. najpierw obligacje, potem maly ETF. razem wychodzimy ze strefy komfortu :)
ja zaczalem w 52 lata i mam identyczne odczucia. spoznieni ale nie za pozno. najgorsze co mozna zrobic to czekac dalej
dzieki Wam. jakbym mial jedna rade dla siebie sprzed 20 lat: nie musisz rozumiec wszystkiego zeby zaczac od malego. wystarczy nie panikowac.
Dopisze jeszcze jedno po tych dwoch miesiacach: najbardziej zaskoczylo mnie, ze po prostu... nic sie nie dzieje. Zadnych emocji, zadnych dramatow. Bałem sie przez 20 lat czegos, co okazalo sie nudne.
Gerwazy, wracam do Twojego watku - Twoje 'przez 20 lat balem sie czegos nudnego' chodzi mi po glowie. Ja mam 28 lat i wlasnie dzieki takim jak Ty nie zmarnuje tych lat na strach. Dziekuje.
Niedzielny poranek, kawa, gazeta - i portfela nie sprawdzam. Dwa miesiace temu nie wyobrazalem sobie, ze bede mial akcje i bede o nich NIE myslal. To chyba najwieksza zmiana.