Mam 12 obligacji COI i czuje sie z nimi bezpiecznie. Ale patrze jak majka kupila pierwszy ETF i myslę czy w H2 tez nie sprobowac malego ETF obok obligacji. Z jednej strony ciekawosc i checa wiekszego wzrostu, z drugiej strach przed 'gielda' i wahaniami. Czy dla kogos kto boi sie ryzyka jak ja to dobry pomysl, czy lepiej zostac przy obligacjach? Szczerze prosze o rade.
Bozenka, maly ETF OBOK obligacji (nie zamiast!) to naturalny nastepny krok. Zostaw obligacje jako bezpieczna baze, dorzuc maly procent w ETF na dlugie lata. Kluczowe: kwota ktorej wahania Cie nie przestrasza. Zacznij od naprawde malej, oswoisz sie. Nie musisz, ale mozesz.
Dla Ciebie idealne byloby: 80-90% obligacje (Twoja strefa komfortu), 10-20% ETF na świat (na 15-20 lat). Ta mala czesc w akcjach da Ci wyzszy potencjal, a duza baza obligacji spokoj. Zacznij od malego jak majka. Strach minie po pierwszym roku.
Zachecam ale bez presji. ETF na 15+ lat prawie zawsze bije obligacje, ale musisz zniesc wahania po drodze. Sprobuj MALEJ kwoty - jak Cie nie stresuje przy pierwszej korekcie, dokladaj. Jak nie spisz - wroc do obligacji. Poznasz siebie.
ja jeszcze nie odwazylam sie na ETF, zostaje przy obligacjach. ale jak Ty sprobujesz malej kwoty to bede obserwowac i moze tez :) razem sie uczymy. nie ma przymusu, kazdy w swoim tempie
dzieki wszystkim, uspokoiliscie mnie. czyli maly ETF OBOK obligacji, kwota ktorej sie nie boje, na dlugo. sprobuje od naprawde malej w H2 i zobacze jak zniose wahania. po kolei, bez szalenstwa :)
Domykam moj watek z pytaniem o ETF - ZROBILAM to, kupilam pierwszy maly ETF obok obligacji (osobny watek zalozylam). Wasze rady rozwialy strach. Dzieki ze pomogliscie mi wyjsc ze strefy komfortu!