Niedziela, czas na powazniejsza mysl. Obserwuje znajomych - prawie wszyscy MOWIA ze chca oszczedzac, a prawie nikt tego nie robi. Czemu? Moim zdaniem: 1) Czekaja na 'wieksza pensje' ktora nigdy nie wystarcza. 2) Oszczedzaja to 'co zostanie' (czyli nic). 3) Boja sie ze to skomplikowane. Rozwiazanie ktore widze u tych co OSZCZEDZAJA: automat na poczatku miesiaca, nawet mala kwota, i prostota. Zgadzacie sie czy widzicie inne powody?
Trafione w punkt. 'Oszczedzam co zostanie' to przepis na zero. Trzeba odwrocic: najpierw odkladam, reszta na zycie. Automat na poczatku miesiaca to robi za Ciebie zanim wydasz. Najprostsza zmiana o najwiekszym efekcie.
Z perspektywy banku widze to codziennie. Ludzie z mniejszymi pensjami czesto oszczedzaja WIECEJ procentowo niz ci z duzymi, bo maja nawyk i dyscypline. To nie kwestia ile zarabiasz tylko czy masz system. Potwierdzam Twoja diagnoze.
dodam czwarty powod: presja otoczenia. ludzie wydaja zeby nie wygladac gorzej od sasiada. nowy telefon, auto na kredyt, wakacje na raty - bo inni maja. kto sie uwolni od tego wyscigu, ten zaczyna odkladac. ja sie uwolnilem w wieku 50 lat, szkoda ze nie wczesniej
Po rozwodzie i odbudowie od zera powiem tak: czasem ludzie nie oszczedzaja bo zycie ich przejechalo (choroba, rozwod, utrata pracy). Nie zawsze to lenistwo czy presja. Ale zgadzam sie ze dla wiekszosci to brak SYSTEMU a nie brak pieniedzy. Automat ratuje.
punkt 1 najczestszy. 'jak bede wiecej zarabial to zaczne'. znam ludzi co zarabiaja 3x wiecej niz 10 lat temu i dalej nie maja oszczednosci, bo wydatki urosly razem z pensja. nawyk wazniejszy od kwoty
@feniks_z_popiolow sluszna uwaga, nie chcialem generalizowac - sa sytuacje zyciowe ktore wszystko niszcza. Mowilem o tych co PO PROSTU 'jakos nie zaczynaja' mimo stabilnej sytuacji. Dla nich automat to gotowe rozwiazanie. Dzieki za wazny glos.
Wracajac do watku o oszczedzaniu - wlasnie dlatego mowie ze nawyk wazniejszy od kwoty. Korekty, hossy, bessy a ja odkladam tyle samo co miesiac. Spokoj.
Wracam do watku o oszczedzaniu - przeszlam korekte spokojnie pierwszy raz w zyciu (po rozwodzie odbudowuje finanse). Nie sprzedalam, nie panikowalam. Maly krok ale dla mnie ogromny.