Skoro weekend i jest czas - podziele sie nawykiem ktory zmienil moje finanse. Raz w miesiacu, w sobote rano przy kawie, robie 'przeglad': ile wplynelo, ile wyszlo, ile odlozone, czy cele sie zgadzaja. Zajmuje 30 minut. Nie chodzi o kontrolowanie kazdej zlotowki, tylko o swiadomosc gdzie sie jest. Odkad to robie, pieniadze przestaly 'znikac'. Macie swoje rytualy?
Robie podobnie ale kwartalnie, bo mam wszystko zautomatyzowane wiec nie ma co sprawdzac co miesiac. Ale zgadzam sie - swiadomosc gdzie sa pieniadze to podstawa. Bez tego budzet to fikcja.
U mnie z czworka dzieci przeglad to koniecznosc, inaczej budzet by sie rozjechal. Robie w niedziele wieczorem jak dzieci spia. 20 minut i wiem czy damy rade do konca miesiaca. Bezcenny nawyk.
Polecam wszystkim. Dodam tylko: nie katujcie sie szczegolami. Ja patrze na 3 liczby - wplywy, wydatki, oszczednosci. Reszta to detale. Prostota = trzymasz sie nawyku dluzej.
o, dobry pomysl, zaczne tak robic! na razie moj 'przeglad' to sprawdzenie czy te 450 sie odlozylo :) ale jak budzet urosnie to przyda sie taki rytual. dzieki za inspiracje
30 minut w sobote to nic a daje ogromna kontrole. ja jak przestalem robic przeglady to po pol roku nie wiedzialem gdzie poszlo 15k. teraz znowu regularnie. dyscyplina.
Wracajac do sobotnich przegladow - wlasnie zrobilem polroczny. Korekta czerwcowa nie zrujnowala planu, bo system dziala. Polecam kazdemu zrobic podsumowanie polrocza w weekend.