Indeks ISM dla sektora usług wyniósł 55,8 pkt. Okazuje się, że poza budownictwem i finansami, pozostałe branże radzą sobie całkiem nieźle. Wyraźnie wzrósł indeks nowych zamówień. Koszty pracy wzrosły o 1,4 proc. (oczekiwano 1,6 proc.), a wydajność pracy wzrosła w II kwartale o 2,6 proc. (oczekiwano 2,4 proc.). Bank Ludowy Chin nakazał bankom odprowadzanie 12,5 proc. gromadzonych depozytów do banku centralnego (wcześniej było to 12 proc.) - oto wydarzenia dnia.

SYTUACJA NA GPW

W oficjalnej statystyce WIG20 spadł na dzisiejszej sesji o 0,8 proc., ale w rzeczywistości spadek nie był aż tak silny. To końcowy fixing, na którym duże zlecenia sprzedaży akcji takich spółek jak PKO BP, Pekao czy PKN nie spotkały się z odpowiednio wysokim popytem zadecydował o nieudanym finiszu. Przed fixingiem WIG20 był bliski wartościom z wczorajszego zamknięcia. Co nie zmienia faktu, że poranna próba wzrostu indeksu powyżej 3600 pkt nie powiodła się, a kupujący dysponują zbyt małymi siłami by podnieść rynek. Obroty podliczono dziś na 1,47 mld PLN, a więc były niższe niż wczoraj. Pierwsza część sesji miała być odpowiedzią, na spadek we wczorajszej końcówce notowań i widać było słabość popytu (małe obroty w czasie zwyżki). Całość można uznać za dalszy ciąg konsolidacji i oczekiwania na poważniejszy impuls do działania.

Dziś wzrosły notowania 102. spółek, spadły 179.

GIEŁDY W EUROPIE

Pomimo dnia pełnego ważnych publikacji makro europejski indeksy zmieniały się nieznacznie. Inwestorzy spodziewali się pozostawienia stóp na dotychczasowych poziomach więc przez ECB i Bank Anglii, wiec nie wpłynęły one znacząco na kursy akcji. Wprawdzie w pierwszej części notowań dominowały silne spadki, wynikające z obaw inwestorów że interwencje banków centralnych nie wystarczą do utrzymania wysokiej dynamiki zysków tego sektora, jednak po południu indeksy odrabiały straty. Przyczyniła się do tego pozytywna informacja zza oceanu o wyższej od prognoz dynamice wydajności pracy w drugim kwartale. Dzięki niej oraz otwarciu w Stanach na lekkich plusach, niemiecki DAX skończył dzień 0,3 proc. wyżej, podobnie jak francuski CAC, a brytyjski FTSE wzrósł o 0,4 proc. Na koniec, przypominamy o jutrzejszym raporcie z amerykańskiego rynku pracy, który zawsze budzi spore emocje inwestorów za oceanem.

WALUTY

Kurs euro wzrósł dziś do 1,367 USD i z trudem zmieścił się w przedziale kreślonej od dwóch tygodni konsolidacji. Jest szansa na wybicie górą, co dałoby zapewne pozytywny impuls dla rynków akcji. Wbrew pozorom ta para walut, która chwilowo zeszła z pierwszych stron serwisów informacyjnych, może odegrać w niedalekiej przyszłości dużą rolę dając zdecydowany sygnał do powrotu do ryzykownych inwestycji (jeśli euro będzie drożało), lub odwrotu od nich (jeśli euro stanieje).

Dzień przyniósł także niewielkie osłabienie jena. Także japońska waluta czeka na dalszy rozwój notowań pary euro/dolar.

Tymczasem u nas dolar spadł do 2,79 PLN i jest najtańszy od tygodnia, a w cenach zamknięcia od trzech tygodni. Euro potaniało do 3,816 PLN, a frank do 2,317 PLN.

SUROWCE

Ropa przebiła poziom 75 USD po dzisiejszym raporcie dotyczącym jej zapasów w Stanach i późnym popołudniem za londyńską baryłkę brent płacono 75,50 USD. Ponieważ skurczyły się one bardziej niż oczekiwano, a jest to ich ósmy spadek w ostatnich dziewięciu tygodniach, rynek czuje presję od strony podażowej. Najbliższe dni pokażą, czy uda się utrzymać ropie powyżej 75 USD, co może być trudne o tyle, że w niespełna miesiąc podrożała o 10 proc. i należy spodziewać się jakiegoś odreagowania.

Z takowym mamy już od czynienia w przypadku miedzi, której cena spada trzeci dzień z rzędu. Na londyńskiej giełdzie tona tego surowca potaniała o 1,4 proc. do poziomu 7.160 USD. Dalsze zachowanie miedzi zależy w dużej mierze od sentymentu na rynkach akcji, bowiem oba rynki są silnie skorelowane.

Złoto pozostaje w trendzie wzrostowym w wyniku osłabienia się dolara w stosunku do euro. Jego uncja podrożała dzisiaj o 0,9 proc. dochodząc do 689 USD.