W Polsce swego czasu podobny nisko oprocentowany debet uruchomił np. ING Bank. Zamrożenie linii kredytowych ma związek ze spadkiem wartości nieruchomości w Stanach Zjednoczonych i jest po prostu kolejną odsłoną trwającego od roku kryzysu - bank nie jest w stanie przeszacować wartości zabezpieczeń, pod które udzielił linii kredytowych, wobec tego po prostu je zamraża. W pierwszym kwartale ogłoszono najwięcej upadłości konsumenckich od 20 lat. Były one spowodowane zbyt wysokimi liniami kredytowymi pod hipotekę.

SYTUACJA NA GPW

W środę po optymistycznych nastrojach na GPW po południu nie było już śladu. Tuż po otwarciu notowań WIG20 przetestował ponownie poziom 2750 pkt., podaż w tej okolicy była nieubłagana. Dalsza część sesji to stopniowe osuwanie się w dół, zakończone akcentem arbitrażystów, którzy także pozbywali się papierów największych spółek. Na ok. 1 mld PLN obrotów wypracowanych przez papiery z WIG20, aż 517 mln PLN przypadło na dwa banki PKO BP oraz Pekao SA, ale to nie ich akcje taniały najmocniej. PGNiG przeceniono o 7,7 proc., a o ponad 5 proc. straciły na wartości PKN Orlen oraz Agora. Mniejsze spółki zachowywały się nieco lepiej sWIG80 spadł o 0,5 proc., a mWIG40 o 0,7 proc., podczas gdy indeks szerokiego rynku WIG spadł o 1,6 proc., a WIG20 o 2,2 proc.

GIEŁDY W EUROPIE

W środę w Europie inwestorzy mieli zarówno powody do kupowania akcji, jak i do realizacji zysków, dlatego indeksy najważniejszych giełd regionu kończyły dzień z mieszanymi wynikami. Jedyne ważne dane makroekonomiczne napłynęły z Niemiec i ostudziły zapał byków, bowiem okazało się, że zamówienia w fabrykach były w ostatnim miesiącu o 6,1 proc. niższe niż przed rokiem (poprzednio spadły o 2,5 proc.). Na zachodzie wyniki finansowe francuskiego BNP Paribas oraz niemieckiego Commerzbanku pozytywnie zaskoczyły i dały inwestorom wiarę w europejski sektor bankowy. Warto wspomnieć o nowej strategii Siemensa, który zamierza skoncentrować się na trzech sektorach: energetyczny, przemysłowym i opiece zdrowotnej, natomiast spółki joint venture z Nokią, Boschem i Fujitsu zostaną najprawdopodobniej rozwiązane. Tuż przed końcem notowań CAC40 zyskiwał 1,4 proc., FT-SE rósł o 0,4 proc., BUX spadał o 1,1 proc.

WALUTY

Dopóki ropa utrzymywała się z powodzeniem powyżej 120 dolarów za baryłkę, dopóty euro umacniało się wobec dolara. Raport Departamentu Energii, który poinformował o wzroście zapasów ropy w USA (i spadku zapasów benzyny) zmienił sytuację i na rynku ropy i na rynku walutowym. Kurs euro spadł w okolice 1,54 USD. Ten poziom incydentalnie był tylko naruszany przez dolara w ostatnich pięciu miesięcach. Dalszy spadek euro miałby zapewne poważne konsekwencje techniczne.

U nas spore zamieszanie wywołała interwencja słowna wicepremiera Waldemara Pawlaka, ale tylko medialne. W rzeczywistości złoty spadał razem z innymi walutami regionu, na fali pogłosek o możliwej obniżce stóp procentowych w Czechach (jutro decyzja w tej sprawie). Dolar podrożał do 2,10 PLN (najdroższy od miesiąca), euro do 3,24 PLN, a frank do 1,983 PLN (momentami był o grosz droższy).

SUROWCE

Dane Departamentu Energii pokazały w środę znaczny wzrost strategicznych rezerw paliwowych (1,2 mln baryłek, wobec oczekiwań na poziomie 200 tys.), co utwierdziło inwestorów w przekonaniu, że przecena ropy naftowej na światowych rynkach ma potwierdzenie w realnym spadku zapotrzebowania. Ku uciesze amerykańskich konsumentów spadki ceny baryłki szybko zostały odzwierciedlone w kosztach benzyny na stacjach paliw. Jeszcze 16 lipca średnia cena galonu benzyny w USA wynosiła 4,11 USD, a wczoraj po dwudziestej obniżce z rzędu Amerykanie tankowali po 3,86 USD. Silnej wyprzedaży kontraktów na ropę przeciwdziałała informacja o zgodzie największych światowych mocarstw na zaostrzenie sankcji wobec Iranu. Baryłka nieznacznie potaniała i po południu została wyceniona na ok. 118,2 USD.