Niepokojącym sygnałem jest malejąca liczba zamówień w przemyśle - najwyraźniej dostrzegalna jest wśród eksporterów dotkliwie tracących na umacniającej się złotówce, ale również krajowy popyt powoli się kurczy. BIEC podkreśla również spadającą wydajność pracy w firmach - wynikającą przede wszystkim z wysokich żądań płacowych. W raporcie BIEC czytamy, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy można mówić o załamaniu optymizmu wśród kadry menedżerskiej. Podobne wnioski płyną z ankiety NBP, w której firmy dodatkowo wskazują na obawy o drogie surowce i materiały.

SYTUACJA NA GPW

Po silnych spadkach w USA i Azji, podobnie jak na większości parkietów w Europie spadły również indeksy na GPW. Po południu pojawił się jednak popyt i WIG20 oraz WIG zdołały rzutem na taśmę zakończyć dzień na poziomie z poniedziałku. Indeks średnich spółek radził sobie gorzej i stracił 0,5 proc. Mimo wszystko można powiedzieć, że tym razem wyszliśmy obronną ręką z nieciekawej sytuacji, Niepokój budzą malejące obroty, które podważają wiarygodność pojawiającego się znienacka popytu. Na całym rynku wymieniono się akcjami wartymi 1,1 mld PLN, ale ponad 770 mln PLN przypadło na taniejące papiery. WIG20 znajduje się obecnie tuż poniżej silnej bariery leżącej w okolicy 2670 pkt., która zniechęca inwestorów sugerujących się analizą techniczną przed kupowaniem akcji. We wtorek taniejąca ropa nie pomogła spółkom paliwowym, słabo zachowywał się również sektor finansowy z wyjątkiem PKO BP.

GIEŁDY W EUROPIE

Na giełdach w Europie przez większą część dnia zdecydowanie dominowały spadki, ale po otwarciu handlu na Wall Street niektóre indeksy zdołały przebić się powyżej poziomów z poniedziałkowej sesji. Tuż po godz. 16 FT-SE rósł o 0,5 proc., CAC40 tracił 0,7 proc., a BUX spadał o 0,5 proc. W całym regionie słabo radziły sobie banki - Barclays i HBOS spadały w Londynie o ok. 5 proc. To efekt wczorajszego komunikatu banku inwestycyjnego Merrill Lynch, który poinformował o dalszych problemach z płynnością i planach nowej emisji na blisko 9 mld USD. W Stanach Zjednoczonych inwestorzy zareagowali na tą wiadomość ze spokojem i indeksy zyskiwały na wartości ok. 1 proc. Agencja S&P/Case Shiller podała, że ceny nieruchomości w 20 największych miastach USA spadły w maju o 15,8 proc. w odniesieniu do poziomów sprzed roku, a w rejonie Miami oraz Las Vegas mieszkania potaniały o blisko jedną trzecią.

WALUTY

Problemy związane z rynkiem nieruchomości nie dotyczą już wyłącznie Stanów Zjednoczonych - liczba wniosków o kredyty hipoteczne w Wielkiej Brytanii jest najniższa od dziewięciu lat, a w Hiszpanii w maju liczba ta była niższa o ok. 40 proc. Wczoraj niemiecki instytut GfK poinformował, że nastroje konsumentów są najgorsze od czasu ostatniej recesji z 2003 r. Inwestorzy na rynku walutowym nie mają już tak łatwego zadania, jak na początku roku, kiedy wystarczyło sprzedawać dolara praktycznie względem każdej waluty - teraz trzeba "łapać" krótkoterminowe ruchy i wybierać waluty o najmniejszej wrażliwości na globalne spowolnienie gospodarcze. Tak można tłumaczyć siłę jena oraz coraz mniej stabilne zachowanie euro.

RPP nieco wcześniej niż zazwyczaj poda jutro informację o wysokości stóp procentowych, co może wskazywać, że wśród decydentów panuje zgodność opinii, co do najbliższych posunięć. Rynek spodziewa się w tym roku jeszcze przynajmniej jednej podwyżki. We wtorek złoty tracił ok. 0,5 proc. wobec dolara (2,045 PLN) i ok. 0,1 proc. wobec franka szwajcarskiego (1,969 PLN) i euro (3,205 PLN).

SUROWCE

Na rynku surowcowym ropa naftowa kontynuowała przecenę i po spadku o ponad 2,5 proc. była we wtorek najtańsza od 14 tygodni - baryłka kosztowała w ciągu dnia nawet 120,5 USD. Ku uciesze większości firm i gospodarstw cierpiących z powodu drogich paliw, spadkowy trend ma się wciąż nieźle, ale trzeba pamiętać, że ceny na stacjach benzynowych ze sporym opóźnieniem reagują na wahania notowań ropy. Oprócz fundamentalnych danych z poniedziałku, we wtorek pomagał także umacniający się dolar, który sprawia, że rozliczenia transakcji dla większości uczestników rynku surowcowego są korzystniejsze. Wyniki kwartalne, którymi pochwalił się we wtorek brytyjski koncern BP, były prawie o jedną trzecią lepsze niż przed rokiem dzięki wyższym marżom rafineryjnym. Złoto potaniało we wtorek o blisko 15 dolarów i kosztowało 915 USD, natomiast za tonę ropy płacono ok. 7910 USD.