Biorąc powyższe pod uwagę wynik zbliżony do 15 proc. i tak trzeba uznać za zadowalający. Lepsze od oczekiwań okazały się dane o bezrobociu - stopa bezrobocia spadła do 10,0 proc. z 10,5 proc. w kwietniu, wobec oczekiwanych 10,1 proc. O ile dane z Polski prezentują się nieźle, to gorzej z informacjami z USA - indeks cen domów w 20 największych miastach opracowany przez S&P/CaseShiller spadł w maju o 15,3 proc. (wobec 14,3 proc. w kwietniu). Najbardziej - o 27 proc. - spadły ceny domów w Las Vegas i w Miami.

SYTUACJA NA GPW

Notowania rozpoczęły się od zwyżki, która utrzymała się do godz. 11.00. Później było gorzej, ale spadkom towarzyszyły umiarkowane obroty, aż do czasu, gdy do gry nie podłączyły się parkiety amerykańskie. Na Wall Street jeszcze przed godz. 16.00 indeksy spadały o ponad 1 proc, co nie mogło poprawić nastrojów u nas. Z drugiej strony - w kontekście spadków w USA - zachowanie naszej giełdy w końcówce i tak można odebrać jako pewnego rodzaju odporność, może raczej zobojętnienie, na rynki światowe. Tylko Lotos i Orlen (z liczących się spółek) kończyły notowania przy sporym spadku cen, papiery pozostałych na spadek w USA, czy też wzrost cen ropy (utożsamiany dziś z przyczynami spadku cen akcji) już nie reagowały. Tradycyjnie już mWIG i sWIG radziły sobie gorzej od blue chips.

Obroty wzrosły nieznacznie w porównaniu do poniedziałku - 840 mln PLN przed końcowym fixingiem, to wciąż za mało by mówić o silnej presji sprzedających.

GIEŁDY W EUROPIE

W Europie wtorkowa sesja była piątą spadkową z rzędu - o godz. 16.00 CAC40 tracił 1,2 proc., FTSE 1,2 proc., a SMI 0,5 proc.. Inwestorzy pozbywają się akcji ponieważ wysokie ceny zbierają żniwa w postaci gorszej kondycji konsumentów w regionie (indeks zaufania niemieckich konsumentów spadł do 3,9 wobec oczekiwanego wzrostu do 4,9), a skutki globalnego spowolnienia przenoszą się na najsilniejsze gospodarki strefy euro. Według Allana Greenspana kryzys finansowy, podobnie jak niestabilny rynek paliw, będą towarzyszyć nam także w przyszłym roku, a szefowie działów rekrutacji największych firm twierdzą, że w ciągu najbliższego roku pracę w sektorze finansowym może stracić nawet 175 tys. osób. W USA indeksy rozpoczęły dzień od przeceny - DJIA i S&P 500 o godz. 16.00 były o 0,7 proc. niżej niż dzień wcześniej, ponieważ rynek nieruchomości nie znalazł jeszcze dna - ceny mieszkań w 20 największych miastach USA spadły w kwietniu o 15,3 proc. r/r.

WALUTY

Jak można było się domyślać, dane o spadku cen nieruchomości nie spowodowały większych wahań pary EUR/USD. Uwaga inwestorów koncentruje się raczej na wyobrażeniu sobie przyszłych działań Fed i ich skutków dla gospodarki. Alan Greenspan sądzi, że gospodarka jest na krawędzi recesji, a jej stan poprawić się może dopiero w 2009 r. Albo i później. Fed decyzję podejmie już jutro i być może sytuacja nieco się wyjaśni. Jen w zasadzie zamarł, nie można mówić o praktycznie żadnych zmianach wartości w trakcie dzisiejszych notowań. U nas dolar spadł poniżej 2,16 PLN, euro podrożało do 3,364 PLN, a frank do 2,078 PLN. ''Nasza'' podwyżka stóp procentowych jest już w cenach złotego. Pozostaje czekać na komunikat po posiedzeniu RPP i wyciąganie wniosków z jego treści.

SUROWCE

Ostra wymiana zdań między przedstawicielami Unii Europejskiej a producentami ropy zrzeszonymi w OPEC pomogła cenie baryłki zbliżyć się do rekordów z początku czerwca, ale w drugiej połowie dnia chętnych do kupna kontraktów było mniej. Ostatecznie ok. godz. 17.00 za baryłkę płacono podobnie jak dzień wcześniej 137 USD, ale trudno uznać to za optymistyczny sygnał. Bardziej prawdopodobny jest scenariusz przygotowywania gruntu pod kolejny skok cen, czemu sprzyjają m.in. kolejne niepokojące wieści o zaburzeniach wydobycia w Nigerii. Największy producent wyrobów chemicznych w USA Dow Chemical z powodu wysokich kosztów surowców podniesie od lipca ceny produktów o 25 proc. Na rynku metali szlachetnych we wtorek kupowano złoto - uncja podrożała o 0,9 proc. do 892,5 USD, a tonę miedzi wyceniono w Londynie na 8 340 USD.