Dziś także indeks blue chips w cenach zamknięcia spadł poniżej styczniowego dna, a tym samym znalazł się na poziomach notowanych ostatnio w czerwcu 2006 r. Ostatnią nadzieją posiadaczy akcji jest fakt, że dno styczniowe liczone w cenach intra-day nie zostało dotąd złamane, ale wobec powszechnego na rynku pesymizmu, niełatwo będzie uratować rynek przed dalszymi spadkami. Potrzebny byłby do tego niemal cud - nagły napływ dużego kapitału na rynek. A trudno w obecnej sytuacji oczekiwać by taki chętny do inwestycji kapitał się znalazł.

SYTUACJA NA GPW

Neutralna wtorkowa sesja na Wall Street oraz wzrosty indeksów giełd azjatyckich to najwyraźniej za mało dla polskich inwestorów, aby przestać sprzedawać akcje. Podczas dzisiejszych notowań WIG znów silnie tracił (- 1,9 proc.) przy obrotach policzonych na 1,16 mld PLN. To czwarty spadek z rzędu i trzeci na tyle głęboki, że od początku tygodnia główne indeksy straciły już ponad 6 proc. Tak negatywny obrót spraw na warszawskim parkiecie wynika z poprawienia styczniowych dołków, co jest potwierdzeniem trendu spadkowego. Podczas ostatnich miesięcy inwestorzy nabrali przekonania, że akcje stały się bezpieczną inwestycją i rozczarowani faktem, że ta teza okazała się fałszywa zamykają swoje pozycje. Chyba raczej niesłusznie, skoro współczynnik C/Z pięciu filarów z WIG20 czyli PKNOrlen, KGHM, PKOBP, Pekao SA i TPSA wynosi odpowiednio 5,7 ; 5,1 ; 15,5 ; 12,9 i 19,1.

GIEŁDY W EUROPIE

Warunki dla inwestorów giełdowych na całym świecie mocno się pogorszyły i nie chodzi wyłącznie o ceny paliw. Przyspieszającą inflację starają się poskromić banki centralne podnoszące lub zapowiadające podniesienie stóp procentowych, a dla spółek giełdowych oznacza to większe kłopoty w zdobyciu środków finansowych na rozwój i bieżącą działalność. Gorsze oceny agencji ratingowych otrzymali w ubiegłym tygodniu dwaj najwięksi gwaranci obligacji Ambac i MBIA, co dla przedsiębiorców oznacza, że droższe zadłużanie się, a dla banków spadek wartości kapitału zainwestowanego w obligacje komercyjne. W środę na wartości traciły wszystkie najważniejsze indeksy giełdowe - FTSE i CAC40 spadały ok. godz. 16.00 o 0,8 proc., a szwajcarski SMI o 0,9 proc.. Citigroup obniżył rekomendacje dla ośmiu brytyjskich spółek, argumentując decyzję kurczącymi się portfelami konsumentów w 2008 i 2009 r.

WALUTY

Najwidoczniej inwestorzy zagraniczni nie maczają palców w silnych spadkach na warszawskim parkiecie, bowiem kurs złotówki zachowywał się dzisiaj bardzo spokojnie. Polska waluta wykorzystała umocnienie eurodolara, aby zyskać nieznacznie do amerykańskiej. Po wczorajszym wzroście o 1,3 proc. dolar potaniał dziś o 0,4 proc. schodząc do poziomu 2,175 PLN. Od miesiąca jego cena waha się w przedziale 2,15 - 2,20 PLN i zapewne w pewnym momencie nastąpi wybicie z tej konsolidacji. Za umocnieniem przemawiają silne fundamenty gospodarki, niskie ceny akcji w Warszawie oraz czynniki techniczne. Z drugiej strony złotówka jest droga (patrząc historycznie) i zbliżające się wypłaty dywidend mogą być impulsem do jej spadków.

Te same argumenty dotyczą walut europejskich, które również pozostają w trendzie bocznym z relacji do złotego. Dziś kursy GBP, EUR i CHF zmieniały się na zamknięciu w granicach 0,1 proc.

Za granicą, eurodolar odrobił część strat z dwudniowej przeceny. Jego kurs wzrósł o 0,6 proc. do poziomu 1,554 USD. Odreagowanie o podobnym zasięgu pojawiło się również na wykresach CHF i JPY.

SUROWCE

''Nie widać braków ropy na rynku'' - tymi słowami sekretarz generalny OPEC określił stanowisko eksporterów, którzy spotkają się 22 czerwca z największymi odbiorcami ropy naftowej, aby przedyskutować zagrożenia związane rosnącymi cenami surowca. Z jednej strony drogie paliwa sprawiają, że ich ostateczni odbiorcy muszą znacznie ograniczyć zużycie (w ubiegłym tygodniu Amerykanie kupili o 3,8 proc. mniej benzyny niż tydzień wcześniej), a wiele linii lotniczych zaprzestało obsługi lotów długodystansowych. Z drugiej natomiast strony, impulsy do dalszych wzrostów ceny wynikają z czynników pozagospodarczych - Chiny importowały w maju po trzęsieniu ziemi o 25 proc. więcej ropy i jakby tego wszystkiego było mało G.W.Bush swoimi komentarzami podgrzewa atmosferę wokół Iranu. Za baryłkę ropy płacono o godz. 15.30 133,9 USD (wzrost o 1,8 proc.). Ryzyko konfliktu na płaszczyźnie USA-Iran sprawia, że chętniej kupowane są metale szlachetne jako aktywa zachowujące wartość w warunkach takich zawirowań. Uncja złota podrożała w środę do 879 USD (wzrost o 1,1 proc.). Tona miedzi kosztowała po południu 7 840 USD.