Z drugiej strony trudno oczekiwać, aby rosła w stosunku do rekorodywch 10 mld PLN wypłaconych w styczniu. Zachowanie GPW w maju nie świadczy o tym, aby ubytek kwot tego rzędu był znaczącym problemem dla rynku (WIG20 spadł o 0,6 proc., mWIG i sWIG po ok. 3 proc.), ponieważ po drugiej stronie rynku znajduje się silny kupujący w postaci OFE. Nie mniej od początku czerwca indeksy straciły już ponad 6 proc. (uwzględniając dzisiejszą sesję). Zwiększenie skali umorzeń w tym miesiącu może mieć poważny wpływ na przebieg notowań.

SYTUACJA NA GPW

Warszawski parkiet znów potwierdził, że jest jednym z najsłabiej zachowujących się rynków. Przy niewielkich spadkach w Europie i neutralnym otwarciu za oceanem, WIG spadł dziś o blisko 3 proc. przy wysokich obrotach na poziomie 1,4 mld PLN. Skąd tak głęboka przecena? Najwyraźniej to splot niekorzystnych okoliczności. Wczoraj na głównych indeksach pojawiły się luki bessy, co wraz z wybiciem w dół z trendu bocznego jest dosyć silnym sygnałem spadkowym. W tej sytuacji, wystarczyło zejście po południu kontraktów terminowych na indeksy amerykańskie na 1,5 - proc. minusy, aby uruchomić podaż w Warszawie, która sprowadziła indeksy WIG i WIG20 najniżej w tym roku (patrząc po cenach zamknięcia). Paradoksalnie, niezależnie czy zjazdy będą kontynuowane czy nie, potwierdziły teorie o nadchodzącej poprawie nastrojów. Bessa z reguły kończy się paniką wynikającą ze zmęczenia długotrwałym trendem spadkowym.

GIEŁDY W EUROPIE

Wtorkowa sesja na europejskich parkietach była piątą spadkową z rzędu - indeks FTSE tuż przed zakończeniem notowań tracił 0,3 proc., CAC40 0,6 proc., a BUX 1,7 proc. Nerwowość warszawskich inwestorów być może była nieco przesadzona, ale nastroje na globalnych rynkach kapitałowych nie napawają optymizmem na najbliższe tygodnie - gołym okiem widać, że wszystkie najważniejsze gospodarki świata boleśnie odczuwają szybki wzrost cen i kolejne banki centralne zmuszone są do interwencji i podnoszenia kosztu kredytu. We wtorek chiński rząd nałożył na banki ostrzejsze wymogi w zakresie odkładania rezerw pieniężnych, co wywołało ponad 7,5 - proc. spadek głównego indeksu giełdowego. W USA dzień rozpoczął się również od wyprzedaży akcji, w co niebagatelny wkład maiła wypowiedź B.Bernanke, która rozwiała nadzieje części inwestorów na dalsze obniżanie stóp procentowych przez FED.

WALUTY

Na rynkach zagranicznych, dzisiejszy dzień przebiegał pod dyktando umocnienia dolara. Amerykańska waluta kontynuowała wczorajsze wzrosty wywołane pozytywnymi wypowiedziami Bena Bernanke. Szef FED uznał, że ryzyko głębokiej recesji jest dużo niższe obecnie, niż było przed kilkoma miesiącami, co uspokoiło inwestorów trzymających dolary w swoich portfelach. Eurodolar spadł o 0,9 proc. do poziomu 1,55 USD i prawie wymazał straty z końcówki ostatniego tygodnia. Silne umocnienie euro było wtedy miedzy innymi wywołane jastrzębimi wypowiedziami Jean-Claude Tricheta. Co ciekawe, komentarze kolegi po fachu zza oceanu są niewątpliwie na rękę szefowi ECB, bowiem ta instytucja była silnie krytykowana przez europejskich eksporterów za umocnienie wspólnej waluty w ostatnich latach. W stosunku do walut carry trade dolar podrożał o 1 proc. do franka i o 0,8 proc. do jena.

Na taki przebieg sytuacji na rynku zagranicznym, złotówka zareagowała dosyć spokojnie, jeśli chodzi o waluty europejskie. Kursy EUR, CHF i GBP kosmetycznie wzrosły, podczas gdy USD podrożał aż o 1,2 proc. do poziomu 2,18 PLN.

SUROWCE

Międzynarodowa Agencja Energii obniżyła wcześniejsze szacunki i spodziewa się, że kraje niezrzeszone w OPEC będą produkować w tym roku 50 mln baryłek dziennie. Swoje prognozy cenowo na 2008 r. podnieśli analitycy Citigroup (do 116 USD za baryłkę) oraz Merrill Lynch (do 114 USD), ale co ciekawe do ulubionej gry ekspertów od rynków towarowych dołączył we wtorek prezes rosyjskiego Gazpromu rzucając cyfrą, która wielu wprawiła w zdumienie. Spodziewa się on, że ''w najbliższej przyszłości'' ujrzymy baryłkę ropy wycenianą na 250 USD, ale trzeba przyznać, że poszedł na łatwiznę unikając precyzyjniejszego wyjaśnienia, o jak bardzo bliskiej przyszłości mówił. Po południu za baryłkę płacono 135,5 USD, tj. o niecały procent więcej niż w poniedziałek. Najmocniejszy od trzech miesięcy dolara w stosunku do jena oraz komentarz B.Bernanke o raczej jastrzębim wydźwięku spowodowały, że inwestorzy sprzedawali złoto - uncję wyceniano o godz. 17.00 na 873 USD (spadek o 2,3 proc.). Tona miedzi kosztowała w Londynie 7 920 USD.