Takie wyniki stawiają brytyjski bank centralny, ale też całą gospodarkę w nieciekawej sytuacji. Trudno myśleć o dalszych obniżkach stóp procentowych, skoro inflacja przyspiesza, a jednocześnie gospodarka rozwija się coraz wolniej (PKB ma wzrosnąć o 1 proc.). Pojawiły się już opinie ekonomisów, którzy zakładają, że Bank Anglii nie obniży stóp przed końcem roku.
SYTUACJA NA GPW
Inwestorzy nie mogą zaliczyć kolejnego poniedziałku do udanych. Główne indeksy warszawskiego parkietu otworzyły się nisko dyskontując piątkową przecenę na Wall Street oraz poranne spadki w Azji i do końca dnia nawet nie spróbowały odrobić części strat. Wręcz przeciwnie, akcjonariusze dalej pozbywali się akcji, a ponieważ na rynku utrzymuje się niska aktywność (obroty podliczono na 740 mln PLN) WIG został pociągnięty w dół o 1,7 proc. Tym razem nieznacznie lepiej radziły sobie spółki średnie, bowiem mWIG40 obronił się na wsparciu na poziomie 3.000 pkt i lekko odbił w górę. Na zamknięciu tracił 1,3 proc., podczas gdy WIG20, 1,8 proc., a sWIG80 aż 2,1 proc. Spółki małe tracą szóstą sesję z rzędu, co bardzo zbliżyło je do styczniowych dołków intra-day. Jak widać, pogorszenie nastrojów na rynkach zagranicznych może silnie dotknąć również ten segment rynku. Potaniały akcje 258 spółek, podrożały 63, a 39 nie zmieniło wartości.
GIEŁDY W EUROPIE
Europejskie indeksy poruszały się w poniedziałek w okolicach poziomów zamknięcia z piątku, kiedy przez wszystkie parkiety regionu przeszła fala spadków. Londyński FTSE ciągnęły w górę akcje spółek paliwowych, natomiast najbardziej ciążył sektor nieruchomości. Eksperci z banku ABN Amro twierdzą, że ceny gruntów w Wielkiej Brytanii spadają nawet do czterech razy szybciej niż ceny mieszkań i oszacowali zakres możliwej przeceny pomiędzy 15 a 80 proc., na co inwestorzy zareagowali masową wyprzedażą akcji spółek, budowlanych, deweloperskich oraz pośredników nieruchomości. W Szwajcarii mocno tracił na wartości bank UBS, który z powodu kłopotów z płynnością musiał pozyskać od inwestorów ponad 20 mld USD.
Inwestorzy w USA rozpoczęli dzień od odrabiania największych strat od lutego - ok. godz. 16.00 DIJA, po niezłych wynikach sieci fast foodów Mc Donnald's oraz lekkim spadku cen ropy, rósł o 0,8 proc.
WALUTY
Na rynku ucichły echa wypowiedzi szefów najważniejszych banków centralnych z ubiegłego tygodnia, co umożliwiło dolarowi odetchnąć po ostatniej przecenie. Dzisiaj eurodolar potaniał o 0,4 proc. do poziomu 1,572 USD. Biorąc pod uwagę siłę jego wzrostów z ubiegłego tygodnia to bardzo niewielkie odreagowanie, co sugeruje, że niedługo znów możemy zobaczyć europejską walutę rekordowo silną.
Umocnił się natomiast funt brytyjski, po tym jak dynamika inflacji w cenach producenta na wyspach wzrosła do 8,9 proc. (przy prognozie na 8,0 proc.). Jak widać obniżki stóp przez Bank Anglii z ostatnich miesięcy bardzo negatywnie wpłynęły na wartość pieniądza i inwestorzy spekulują, że poluzowywanie polityki monetarnej może zostać zaprzestane.
Funt umocnił się do dolara o 0,3 proc., a do euro o 0,7 proc. Taki przebieg wydarzeń na rynkach zagranicznych umocnił złotego, który zyskał do USD i CHF 0,5 proc., a do EUR 0,7 proc. Silniejszy tego dnia CHF potaniał o zaledwie 0,2 proc. do poziomu 4,25 PLN.
SUROWCE
W poniedziałek ropa potaniała wprawdzie o ok. 2 USD, do 136 USD, ale to w kontekście piątkowego skoku o ponad 11 USD trudno uznać taką zmianę za istotną korektę. Przewodniczący OPEC stwierdził, że winą za rekordowo wysokie ceny ropy należy obciążyć spekulantów, ponieważ w ostatnich tygodniach nie doszło do żadnego zachwiania równowagi między popytem a podażą. Jednocześnie dodał, że słabnący dolar odpowiada za ok. 40 USD w bieżącej cenie ropy, a gdyby nie spekulanci baryłka kosztowałaby w okolicach 70 USD. Innego zdania jest zespół analityków z Goldman Sachs, który oznajmił, że jeszcze tego lata najprawdopodobniej zobaczymy ropę po 150 USD, ze względu na spadające rezerwy energetyczne USA oraz ograniczanie wydobycia przez producentów.
Wraz z taniejącą ropą inwestorzy sprzedawali w poniedziałek również metale szlachetne i przemysłowe. Cena miedzi nieznacznie spadła w Londynie do 7 977 USD za tonę, a za uncję złota płacono 896 USD, czyli o ok. 8 USD mniej niż w piątek.