Zatem sprzedaż domów w kwietniu, która wyniosła właśnie 526 tys. w statystykach prezentuje się jako wzrost, natomiast gdyby dane nie były rewidowane, tego efektu by nie było. Ot - statystyka. Ekonomiści oczekiwali, że sprzedaż wyniesie 520 tys. domów. Z innego raportu autorstwa S&P/CaseShiller wynika, że ceny domów w marcu spadły średnio o 14,4 proc. czyli najbardziej od 20 lat. Indeks nastrojów konsumentów spadł do 57,2 pkt, a oczekiwano 61 pkt.
SYTUACJA NA GPW
We wtorek na warszawskim parkiecie obserwowaliśmy wyraźnie niezdecydowanie inwestorów - sesja rozpoczęła się wzrostami, po czym indeksy osunęły się poniżej poziomów z poniedziałkowego zamknięcia, by po południu powrócić powyżej kreski. Tuż przed zakończeniem notowań napłynęły dane o spadku cen nieruchomości w USA oraz marnych nastojach amerykańskich konsumentów i indeksy ponownie zawórciły na południe - WIG stracił 0,1 proc., a indeks WIG20 spadł o 0,2 proc.. Po wczorajszych rekordowo niskich obrotach, we wtorek inwestorzy nadal niespecjalnie garnęli się do handlu i na całym rynku wymieniono się akcjami o wartości 1 mld PLN. Taniejących akcji było więcej niż zyskujących na wartości.
GIEŁDY W EUROPIE
Giełdy europejskie zaczęły dzień na plusach. Spadające ceny ropy dały odetchnąć liniom lotniczym oraz producentom samochodów i ich akcjonariusze odrabiali straty z poprzednich sesji. Wzrosty nie były jednak zbyt okazałe, bowiem zaciążyły na nich spółki z branży wydobywczej i do godz. 14.00 główne indeksy kierowały się raczej na południe. Silniejsza przecena dotknęła norweskiego producenta nawozów Yara International, któremu po nieudanych negocjacjach z chińskim partnerem w sprawie utworzenia spółki joint-venture, Lehman Brothers obniżyło rekomendację. Po południu przyszła seria danych makro zza oceanu, na które rynek zareagował dosyć spokojnie, bowiem zaskakujący wzrost sprzedaży nowych domów w kwietniu został zrównoważony informacją o najgorszych nastrojach amerykańskich konsumentów od ponad 15 lat. DAX zyskał 0,2 proc., a FTSE250 i CAC40 straciły po 0,5 proc. Wall Street otworzyła się na lekkich plusach.
WALUTY
W pierwszej połowie dnia inwestorzy zaniepokojeni pogarszającymi się nastrojami niemieckich konsumentów pozbywali się euro, ale nie była to drastyczna wyprzedaż, gdyż po południu spodziewano się danych z rynku nieruchomości w USA. Eurodolar tylko na chwilę przekroczył poziom oporu znajdujący się na wysokości 1,58 USD, a ok. godziny 16.00 za jedno euro płacono 1,571 USD, czyli o 0,4 proc. mniej niż dzień wcześniej. W Stanach Zjednoczonych ceny nieruchomości spadają z miesiąca na miesiąc od stycznia 2007r., ale spadek w marcu 2008 r. o 14,4 proc. przerósł oczekiwania obserwatorów rynku i uciszył komentatorów twierdzących, że kryzys już minął.
We wtorek złoty nieznacznie się osłabiał wobec najważniejszych walut - euro kosztowało ok. godz. 16.00 3,393 PLN (wzrost o 0,1 proc.), dolar podrożał do 2,158 (o 0,3 proc.), a za franka szwajcarskiego podobnie jak w poniedziałek płacono 2,095 PLN. Inwestorzy czekają na komentarze członków RPP pozwalające przewidzieć jutrzejszą decyzję o ewentualnej podwyżce stóp procentowych, ale jeśli nie nastąpi ona jutro, to w przyszłym miesiącu będziemy mieć już pewność.
SUROWCE
Cena ropy spadła na giełdzie w Londynie i Nowym Jorku o ponad dolara po słabych danych zza oceanu. To między innymi wysokie ceny surowców zbiły zaufanie amerykańskich konsumentów do poziomu najniższego od 15 lat i rynek obawia się, że spowolnienie w USA przełoży się na niższą konsumpcję ropy. Z drugiej strony (medalu) widać jednak, że spadki były niewielkie, a wykresy baryłek crude i brent z łatwością obroniły się na poziomie 130 USD. To wynik oczekiwań, że wysokie zapotrzebowanie na ropę ze strony krajów rozwijających się uzupełni ewentualny spadek popytu w Stanach. W zbliżającym się sezonie wakacyjnym konsumpcja benzyny przez Amerykanów powinna jednak utrzymywać się wysoko.
Miedź zachowuje się spokojnie. Po południu handlowano nią w Londynie po 8.205 USD za tonę, czyli 0,3 proc. wyżej niż na piątkowym zamknięciu. Ponieważ w ostatnich tygodniach oddaliła się od rekordów, nie szkodzi jej nawet umocnienie dolara.
Inaczej w przypadku złota, gdzie wzrost wartości zielonego był impulsem do realizacji zysków i spadku ceny uncji o blisko 2 proc. (do 909 USD).