W poniedziałek świętują Amerykanie i Anglicy, zatem i pozostałe rynki będą tkwić w uśpieniu. We wtorek publikacja indkesu S&P/CaseShiller o cenach domów w USA, sprzedaż nowych domów w USA i indeks zaufania konsumentów mierzony przez Conference Board. Analitycy zakładają, że publikowany w środę wskaźnik dynamiki sprzedaży detalicznej wyniesie 13,6 proc., a stopa bezrobocia spadnie do 10,6 proc. RPP ma stóp nie zmienić czekając na nową projekcję inflacji i dane o wzroście PKB w I kw. Te napłyną już w piątek a rynkowy consensus zakłada wzrost o 5,8 proc. Również w piątek prognoza inflacji dla strefy euro za maj.

SYTUACJA NA GPW

Po nieudanej próbie przełamania ważnych poziomów przez warszawskie indeksy, z inwestorów na GPW wyraźnie uszło powietrze i akcje obrały kierunek południowy. WIG spadł o 2,9 proc., a WIG20 ze stratą 4,1 proc. był najsłabszym indeksem w regionie. Aktywność sprzedających nie była jednak szczególnie wysoka za sprawą Bożego Ciała, ale znowu powracają te same pytania, z którym borykamy się dryfując od kilku miesięcy w trendzie bocznym: jakich argumentów potrzeba, by przekonać popytową część rynku o dobrej kondycji naszych spółek i czy Warszawa będzie w stanie wyrwać się z niełaski zagranicznych instytucji finansowych? W obliczu tak zmiennych nastrojów polskie fundusze również nie kupują akcji - nikt nie chce wyrywać się przed szereg, bo w każdej chwili możemy dowiedzieć się o kolejnym niewesołym epizodzie serialu zza oceanu z rozmaitymi odmianami słowa "kryzys" w tytule.

GIEŁDY ZAGRANICZNE

Na piątkowej sesji amerykańskie indeksy kontynuowały trend spadkowy, w wyniku wzrostu cen ropy oraz słabych danych z rynku nieruchomości. S&P spadł o 1,3 proc., a Dow Jones o 1,2 proc. i zakończyły tydzień największą przeceną od pierwszej połowy lutego. Inwestorzy znów sprzedawali akcje w wyniku obaw, że rekordowe ceny ropy negatywnie przełożą się na gospodarkę. Nastrojów nie poprawiły również dane z rynku nieruchomości. Chociaż nie były gorsze od oczekiwań (sprzedaż domów w kwietniu spadła o zaledwie 1 proc., a ceny w I kw. są 8 proc. niżej, niż przed rokiem), to przy ogólnej chęci do realizacji zysków z poprzednich tygodni nie były w stanie powstrzymać podaży.

Na rosnących cenach surowców jeszcze silniej spadały ceny akcji na rynkach azjatyckich. Nikkei stracił 2,3 proc., Kospi 1,5 proc., a Hang Seng 1,7 proc.

OBSERWUJ AKCJE

mWIG40 - na piątkowej sesji indeks średnich spółek warszawskiego parkietu poprawił kwietniowe dołki i zbliżył się do tych ze stycznia. Nowe lokalne minimum jest potwierdzeniem trendu spadkowego, wiec niebawem indeks powinien testować poziomy wsparcia w okolicy 3.000-3.050 pkt. Ponieważ obecnie kurs znajduje się 100 pkt. wyżej nie spodziewamy się zejścia do tego poziomu już w poniedziałek, gdy inwestorzy będą dyskontowali spadki za oceanem i w Azji, niemniej, wspomniane poziomy powinny zostać przetestowane, za czym przemawia powrót do trendu spadkowego wskazany przez DMI. Wskaźnik RSI powoli wchodzi w rejon wyprzedania walorów należących do indeksu.

POINFORMOWALI PRZED SESJĄ

Cersanit - połączył się ze spółką Opoczno i przejął cały jej majątek (akcjonariusze Opoczna dostaną udziały w połączonej spółce).

TVN - insider kupił 18,299 akcji spółki po średniej cenie 19,06 PLN.

BRE Bank - osoba blisko związana z insiderem sprzedała 50 akcji po średniej cenie 380,10 PLN.

Kruk - przychody grupy w 2007 r. wyniosły 167 mln PLN (wzrost o 27 proc.), a zysk netto 18,7 mln PLN (wzrost o 65 proc.), czyli 1,02 PLN na jedną akcję.

Amrest - członek zarządu spółki poinformował, że podmiot w którym pełni funkcje zarządcze (Metropolitan Properties International Sp. z o.o.) kupił 21.225 akcji Amrest po średniej cenie 94,00 PLN.

CCI - fundusze BZ WBK TFI zwiększyły zaangażowanie w spółkę do 5,2 proc. (wcześniej posiadały 4,98 proc.).

Skotan - Urząd Regulacji Energetyki cofnął spółce (na jej prośbę) koncesję na produkcję i wytwarzanie paliw ciekłych.

PROGNOZA GIEŁDOWA

Skoro na popyt z zagranicy nie możemy szczególnie liczyć (nie tylko w ostatnich dniach zresztą), to ciężar zakupu akcji spoczywać będzie nadal na krajowych inwestorach, a ci zbyt skorzy do ponoszenia ryzyka nie są - inwestorzy indywidualni w zdecydowanej większości opuścili rynek kilka miesięcy temu, a TFI nie mają gwarancji, że odpływ środków już się zakończył. W tym tygodniu Amerykanie i Brytyjczycy wrócą do pracy dopiero we wtorek, co mogłoby przemawiać za wyhamowaniem spadków w Europie, jednak nie sposób nie zauważyć, że ceny surowców coraz dotkliwiej uderzają w przedsiębiorców i konsumentów na całym świecie. W Azji giełdy rozpoczęły tydzień głęboką przeceną - Nikkei osunął się o 2,3 proc., a chiński indeks B-Shares stracił na wartości 3,1 proc., wobec czego optymistyczne scenariusze znacznego odbicia GPW i powrotu WIG20 powyżej 3000 pkt. musimy raczej schować do szuflady. Spadek poniżej dwudziestodniowej średniej kroczącej (obserwowany w ubiegłym tygodniu) jest popularnym krótkoterminowym sygnałem sprzedaży, nadzieją dla GPW może natomiast być wyprzedany rynek, który zachęca bardziej ryzykownych inwestorów do wejścia ze zleceniami kupna.

WALUTY

W poniedziałek rano rynki walutowe rozpoczęły dzień z oczekiwaniem stabilizacji dolara i akceptacji poziomów po ubiegłotygodniowym osłabieniu. Sprzyja temu długi weekend w USA i Wielkiej Brytanii - choć z drugiej strony wyraźnie niższe obroty sprzyjają nerwowym zrywom kursów. Z danych z amerykańskiego rynku nieruchomości trudno wyciągać optymistyczne wnioski, dlatego dolar nadal tracił na wartości. Kurs euro/dolara rósł ok. godz. 8.00 o 0,3 proc. do 1,577 USD, a za 1 USD wycenianego w jenach płacono o 0,8 proc. mniej niż w piątek (103,3 jena). Złotówka była rano stabilna - euro kosztowało tyle samo, co w piątek (3,406 PLN), a dolar taniał o 0,3 proc. do 2,161 PLN. W tym tygodniu RPP zdecyduje o poziomie stóp procentowych, poznamy również prognozowane tempo wzrostu PKB za I kw. Frank szwajcarski wyceniany był ok. godz. 8.00 na 2,107 PLN (+0,25 proc.)

SUROWCE

Po silnych wahaniach z końca ubiegłego tygodnia, rynek surowcowy uspokoił się.

Ropa rozpoczyna tydzień lekkim wzrostem w wyniku obaw o stronę podażową rynku. Do inwestorów dotarła informacja, że wydobycie w rejonie Morza Północnego będzie ograniczone przez kilka dni o 138,000 baryłek w wyniku wycieku ropy. W rezultacie, cena baryłki brent na londyńskiej ICE otworzyła się na poziomie 131,70 USD, czyli o 0,8 proc. wyżej, niż na piątkowym zamknięciu.

Rośnie również cena miedzi. Na giełdzie w Szanghaju tona tego surowca podrożała dziś rano o 1,1 proc. odpowiadając na piątkową zwyżkę na giełdzie londyńskiej. Rynek liczy również po cichu na dalsze osłabienie dolara, które napędza ceny surowców.

Jak na razie jednak amerykańska waluta zachowuje się spokojnie, co przekłada się na niewielkie wahania na rynku złota. Cena jego uncji utrzymuje się na poziomie 927 USD, czyli najwyżej od połowy kwietnia.