Nie chodzi wcale o przekroczenie oczekiwań, ale o zdjęcie z rynku obaw - przed miesiącem prognozy też były optymistyczne (choć nie aż tak), a produkcja wzrosła ledwie o 0,9 proc. Okazało się, że marcowe spowolnienie jest powodem do korekty modeli statystycznych, a nie prognoz gospodarczych. Warto zwrócić uwagę na inflację bazową (wyniosła 2,8 proc.) i inflację producentów (2,5 proc.) - obydwie dane były niższe od oczekiwań i pomogą być może spojrzeć łaskawszym okiem na przyszłą inflację niektórym członkom RPP.
SYTUACJA NA GPW
Duże wahania indeksów przy mizernych obrotach - tak w skrócie można określić środową sesję na GPW. Dzień rozpoczął się nie najgorzej - WIG20 rósł dzięki dobremu klimatowi w Europie Zachodniej po danych o nastrojach niemieckich przedsiębiorców. Po osiągnięciu wartości 2970 pkt. nastąpił zwrot i przecena o ponad 50 pkt., ale po otwarciu giełd za oceanem powoli zaczęła odrabiać straty GPW. Po trzech spadkowych sesjach z rzędu, WIG20 znalazł się na wysokości 2923 pkt. (o 0,7 proc. niżej niż we wtorek), jednak zlecenia koszykowe arbitrażystów na fixingu zdołały podnieść indeks aż o 25 pkt. Sądząc po obrotach, w środę większość inwestorów rozpoczęła długi weekend - na całym rynku wymieniono się akcjami o wartości ok. 700 mln PLN i chociaż warszawska giełda będzie w piątek czynna, nie zanosi się na znaczący wzrost aktywności.
GIEŁDY W EUROPIE
Europejskie akcje tanieją drugi dzień z rzędu w wyniku nowych rekordów ropy. O godz. 17.15 niemiecki DAX tracił 1,2 proc., francuski CAC40 0,7 proc.,a brytyjski FTSE100 zaledwie 0,1 proc.(w górę ciągnęły go spółki wydobywcze). Przecena najbardziej dotknęła linie lotnicze oraz producentów samochodów, czyli sektory bezpośrednio dotykane przez drogie paliwo. Silnie tracił między innymi koncern Porsche. Wprawdzie rosnące ceny benzyny nie powinny znacząco wpłynąć na decyzje o zakupach 911-tek i innych modeli tego producenta, bowiem popyt na nie jest raczej sztywny, o spadku ceny akcji zadecydowała rekomendacja sprzedaży wydana przez analityków Merrill Lynch. Traciły również Renault i Continental, natomiast po drugiej stronie rynku znalazły się odrabiające wczorajsze straty, spółki wydobywcze.
Wall Street zaczęła dzień na niewielkich minusach za sprawą sektora finansowego.
WALUTY
W środę przed południem euro wystrzeliło w górę po optymistycznym odczycie wskaźnika Ifo dla niemieckiej gospodarki. Wzrost o 0,7 proc. pozwolił ok. godz 16 znaleźć się kursowi euro/dolara na poziomie 1,575 USD. Dzisiaj poznaliśmy ważne dane dla polskiej gospodarki - wzrost produkcji przemysłowej w kwietniu wyniósł 14,9 proc. r/r i przewyższył prognozy analityków. Jednak podwyżka stóp procentowych na najbliższym spotkaniu RPP nie jest jednoznacznie przesądzona, ponieważ inflacja producentów okazała się być po kontrolą, co przemawia na korzyść pozostawienia kosztu kredytów na obecnym poziomie. Inwestorzy na rynku walutowym wobec tej niepewności pozbywali się złotówek - euro podrożało o 0,8 proc. i ok. godz. 16 kosztowało 3,406 PLN, franka szwajcarskiego wyceniano na 2,099 PLN (o 1,0 proc. więcej niż we wtorek), a za dolara płacono 2,163 PLN (o 0,3 proc. więcej niż dzień wcześniej).
SUROWCE
Ropa i złoto pozostają w silnych trendach wzrostowych za sprawą osłabienia dolara. Deprecjacja amerykańskiej waluty sprawia, że surowce w niej wyceniane stają się tańsze w innych walutach i za sprawą większego popytu ich ceny rosną. Londyńska baryłka brent i nowojorska crude ustanowiły kolejne rekordy przekraczając poziom 130 USD. Dziś po południu handlowano nimi po odpowiednio 130,80 USD i 131,30 USD. Bycze nastroje na tym rynku są utrzymywane również przez raporty banków, które podniosły swoje prognozy. W ostatnich dniach zrobiły to Goldman Sachs (do 141 USD w drugiej połowie roku), Societe Generale i Credit Suisse.
Złoto drożeje z kolei (poza przeceną dolara) za sprawą powrotu obaw o wysoką inflację, która w kwietniu w Stanach w cenach producenckich była najwyższa od 1991 roku .
Potaniała natomiast miedź - na giełdzie w Nowym Jorku jej cena spadła o 0,7 proc. To wynik wzrostu zapasów, które są najwyższe od połowy marca. W takich momentach na rynku pojawiają się obawy o niższy popyt na ten surowiec zgłaszany przez dwóch największych światowych konsumentów - USA i Chiny.