Ale zarazem pierwszy tak silny ich spadek, większy niż odnotowany w sektorze krajowych TFI. Aktywa zagranicznych funduszy w I kwartale spadły o 13 proc. z 2,95 mld PLN do 2,57 mld PLN. Nadal więc fundusze zagranicznych towarzystw stanowią znikomą część polskich inwestorów. Z owych 380 mln PLN aktywów straconych przez zagraniczne TFI w I kwartale, 300 mln PLN przypada na fundusze azjatyckie (one zanotowały w marcu trzeci, miesięczny spadek aktywów z rzędu), co Analizy Online wiążą ze spadkami cen akcji na tamtych rynkach. Jednocześnie na spadku wartości aktywów zaważył słabnący dolar, który w marcu stracił 3,7 proc. wobec złotego.

SYTUACJA NA GPW

Za nami kolejna - trzecia już z rzędu - sesja spadkowa na GPW. Tym razem obroty nieco wzrosły - podliczono je na 1,1 mld PLN, co zdradza, że stopniowo coraz więcej inwestorów traci cierpliwość i nie chce trzymać akcji. Nadal jednak skala obrotów nie jest na tyle duża, by mówić o rodzącej się panice na rynku. Warto jednak podkreślić, że WIG20 zamknął się dziś poniżej dołka z 14 kwietnia i powoli zbliża się do testu dołka marcowego (okolice 2750 pkt). mWIG i sWIG swoje dołki z marca już przekroczyły i zbliżają się do testów dołków ze stycznia. Warto też zwrócić uwagę, że wycena wielu spółek z WIG20 jest już najniższa od styczniowych dołków, więc trudno się dziwić, że grono optymistów topnieje z każdym dniem. Z każdym dniem coraz bardziej wyraźny staje się brak kapitału na GPW - być może tylko chwilowy, związany z publiczną ofertą Cyfrowego Polsatu, być może problem jest większy (jeśli środki znów wycofują klienci TFI).

GIEŁDY W EUROPIE

Giełdy europejskie tracą trzecią sesję z rzędu, jednak zasięg tych spadków w dalszym ciągu jest dosyć niewielki. O godz. 16.30 niemiecki DAX tracił 0,2 proc., brytyjski FTSE250 0,3 proc., a francuski CAC40 zyskiwał 0,5 proc. Mieszane nastroje to wynik sporej polaryzacji na rynkach. Na dodatnim biegunie znalazły się między innymi firmy farmaceutyczne oraz producenci stali, którym spadki cen surowców są na rękę, natomiast liderami spadków były znów spółki finansowe. Do pozbywania się ich akcji zachęciło obniżenie rekomendacji dla RBS oraz ostrzeżenie niemieckiego Hypovereinsbanku (spółka z grupy UniCredit) o ''znaczących'' odpisach w pierwszym kwartale z tytułu strat na instrumentach opartych na subprime. Sesja na Wall Street zaczęła się od lekkich plusów. Godzinę po rozpoczęciu notowań S&P i Dow Jones zyskiwały po 0,4 proc., pomimo spadków spółek wydobywczych oraz finansowych.

WALUTY

Rano kurs euro walczył o wyjście powyżej 1,60 USD, a po południu spadał już poniżej 1,59 USD. Tym razem decydującym czynnikiem nie okazały się dane makro (te z Europy były lepsze od oczekwiań), lecz czysta rynkowa psychologia. Można było spodziewać się, że po złamaniu w nocy bariery 1,60 USD za euro nastąpi atak popytu na wspólną walutę. Jednak zamiast tego mieliśmy realizację zysków i obawy o jej pogłębienie. Rynek od dłuższego czasu straszy co jakiś czas rekordami euro do dolara, ale żaden silny ruch kontynuacji nie następuje - stąd brak zaufania do wspólnej waluty.

Euro niemal nie zmieniło notowań wobec jena, natomiast japońska waluta spadła do dolara o 0,9 proc.

U nas dolar podniósł się niemal do 2,15 PLN, euro pozostało na 3,41 PLN, zaś frank spadł do 2,113 PLN i pogłębił minima w obecnym trendzie spadkowym.

SUROWCE

Inwestorzy z rynku surowcowego realizowali dzisiaj zyski, do czego impulsem był silny spadek eurodolara. Ropa potaniała o 0,7 proc. do poziomu 115 USD. Nie jest to zbyt silny spadek, bowiem presję na dalsze wzrosty wywierają strajki w Szkocji planowane na przyszły tydzień.

Znacznie silniej potaniała miedź. Jej cena na giełdzie w Nowym Jorku spadła o 1,8 proc. Fundusze hedgingowe grające na wzrost cen surowców wyraźnie boją się zajmować długie pozycje na miedzi. Ma na to wpływ ostatnia publikacja jej importu do Chin w pierwszym kwartale, który był niższy o 19 proc. od analogicznego okresu ubiegłego roku. Kurs miedzi w ostatnim czasie porusza się w męczącym trendzie bocznym, o dużej amplitudzie wahań i w pewnym momencie zarządzający wspomnianymi funduszami mogą stracić cierpliwość (podobnie jak ostatnio inwestorzy w Warszawie).

Umocnienie dolara najsilniej wpłynęło jednak na kurs złota. Jego uncja potaniała dziś o 2,5 proc. i powróciła do poziomu 900 USD. Jeśli odreagowanie amerykańskiej waluty się przedłuży złoto powinno bardzo szybko poprawić dołki z początku kwietnia.