Indeks Conference Board podliczono na 87,9 pkt, wobec oczekiwanych 87 pkt. Rewizji uległ też indeks za poprzedni miesiąc. Gorzej sprawa ma się z rynkiem nieruchomości. Indeks S&P/CaseShiller, który monitoruje ceny domów w USA, spadł o 8,4 proc., a oczekiwano spadku o 7,1 proc. Ale też od dłuższego czasu rynki finansowe zdają się być odporne na kolejne negatywne doniesienia z tego segmentu amerykańskiej gospodarki, bo półtorej godziny po rozpoczęciu handlu na Wall Street nadal przeważały zwyżki cen akcji i indeksów (choć skromne).

SYTUACJA NA GPW

Zaczęliśmy od zwyżki, która była reakcją na wzrosty w Nowym Jorku i w Azji, a później było jeszcze lepiej. Mankamentem sesji do pewnego momentu były niskie obroty, ale w końcówce wartość zawieranych transakcji gwałtownie wzrosła. W sumie podliczono je na 2 mld PLN - wynik przyzwoity, w połączeniu z obrotami na poziomie 1,5 mld PLN na wczorajszej spadkowej sesji, obrazuje przewagę kupujących na rynku i brak akceptacji cen przez sprzedających. MACD na dziennym wykresie WIG20 wygenerował sygnał kupna - pierwszy od początku grudnia. Indeks blue chips ma też dobrą pozycję wyjściową by zaatakować jutro strefę oporu między 3000-3045 punktów, choć trudno oczekiwać by akurat jutro podjął taką próbę (przed decyzją Fed). Warto odnotować, że WIG sforsował już analogiczną strefę oporu na swoim wykresie - kolejny sygnał przewagi kupujących w tych dniach. Podrożały akcje 267. spółek, potaniały 40.

GIEŁDY W EUROPIE

Po dwóch spadkowych sesjach na europejskie parkiety powróciło trochę optymizmu, a główne indeksy zyskały ponad jeden procent. Zwyżki cen akcji były udziałem wzrostów cen surowców, na których zyskiwały spółki z tej branży, oraz podwyższenia rekomendacji dla akcji z regionu przez JP Morgan. Co więcej, po południu w końcu doczekaliśmy się pozytywnego impulsu zza oceanu - zamówienia na dobra trwałego użytku wzrosły w grudniu o 5,2 proc. przy prognozie na poziomie +1,5 proc. Dzięki temu sesja na Wall Street otworzyła się na lekkich plusach, a jeśli dodamy do tego osłabienie japońskiego jena, nic dziwnego, że inwestorzy chętnie kupowali akcje. W rezultacie, tuż przed zamknięciem, niemiecki DAX zyskiwał 1 proc., francuski CAC40 1,5 proc., a brytyjski FTSE 1,2 proc. Jutro znów ważne dane. Po południu poznamy wstępną publikację PKB za czwarty kwartał w Stanach.

WALUTY

Para euro/dolar okazała się niezbyt ruchliwa, ale nie ma się co dziwić. Wszak jutro decyzja Komitetu Otwartego Rynku co do stóp procentowych w Stanach, a rynek nie jest pewny kolejnej obniżki stóp, skoro ostatnią mieliśmy ledwie tydzień temu. Możliwe, że do czasu podjęcia decyzji przez FOMC rynek nie będzie skory do większych akcji.

Jen, który rano się umacniał, do popołudnia oddał większą część swojej zwyżki. W porównaniu do poniedziałkowego zamknięcia, zmiany są kosmetyczne.

Podobnie prezentują się notowania złotego, który czeka nie tylko na decyzję Fed, ale także RPP - ją także poznamy jutro. Dziś dolar wyceniany był na 2,4545 PLN, euro podrożało do 3,625 PLN, a frank nieznacznie spadł - do 2,244 PLN.

SUROWCE

Oczekiwanie na środową decyzję FED w sprawie obniżki stóp procentowych ciągnie dolara w dół, co przekłada się na wzrost cen surowców. Ropa utrzymuje się powyżej 90 USD za baryłkę zarówno na giełdzie w Londynie jak i Nowym Jorku. Baryłki ropy typu brent i crude podrożały dzisiaj o 0,4 proc. do poziomów odpowiednio 91,80 USD i 91,20 USD, na co wpływ mają również oczekiwania dotyczące pozostawienia wydobycia przez OPEC na dotychczasowym poziomie. Zebranie ministrów tej organizacji odbędzie się w czwartek.

Jeszcze silniej drożeje miedź, na co poza oczekiwaniem na FED, miał wpływ dzisiejszy raport o zamówieniach na dobra trwałego użytku. Cena jednej tony na londyńskim LME poskoczyła o 2,7 proc. do poziomu 7.250 USD.

W trendzie wzrostowym pozostaje również złoto, chociaż powoli się on wyczerpuje. Dziś uncja tego kruszcu znów była rekordowo droga na poziomie 930 USD, jednak był to sygnał dla inwestorów do realizacji zysków, i zakończyła dzień 5 dolarów niżej.