To, iż w USA uniknięto dużych spadków w tym tygodniu było wystarczającym powodem aby giełdy w Europie i Azji skorygowały bardzo duże spadki z początku tygodnia i tak się stało – wczoraj giełdy w Europie zyskiwały po ok. 5%, niemal 5% zyskała także giełda w Tokio. Rynkom nie przeszkodziły nawet kiepskie dane z USA dotyczące sprzedaży używanych domów, która w grudniu obniżyła się o ponad 2% m/m do 4,89 mln, podczas gdy rynek oczekiwał spadku jedynie o niecały 1%. Niemieckiej giełdzie pomogły za to dane dotyczące indeksu IFO, który dosyć niespodziewanie wzrósł do poziomu 103,4 pkt. Bez większego echa rozeszła się też informacja, iż francuski Societe Generale poniósł stratę tradingową w wysokości 7,2 mld USD, spowodowaną działaniami jednej tylko osoby. Jest to suma czterokrotnie większa, niż ta która doprowadziła do bankructwa Barrings w latach 90-tych i nie wykluczone, że rozwój wydarzeń wokół SG odbije się jeszcze na notowaniach rynkowych.
Na dziś nie są przewidziane publikacje kluczowych danych makroekonomicznych. Rynek żyje już powoli tym, co czeka nas w przyszłym tygodniu. Publikowane będą wtedy dane dotyczące PKB za czwarty kwartał oraz dane o zatrudnieniu w styczniu – obydwie figury oczywiście w USA. Dodatkowo zaplanowane mamy posiedzenie Fed, który znów nie może zawieść oczekiwań rynkowych na dalsze cięcie stóp.
Waluty – EURUSD wreszcie w górę, duży wzrost EURJPY
W ostatnim czasie krótka pozycja na EURJPY to niemal gwarantowany zarobek. Turbulencje na rynkach akcji oraz nieudane próby wzrostowe na EURUSD spowodowały spadek pary EURJPY z poziomu 166,45 28 grudnia minionego roku do zaledwie 152,28 we wtorek. Działania władz amerykańskich, które przynajmniej na razie pomagają rynkowi akcji, przyczyniły się do korekty i tutaj. Szczególnie silny był wzrost wczoraj i dziś podczas notowań w Azji, kiedy tracący wobec dolara jen i lekkie wzrosty na EURUSD doprowadziły do wzrostu EURJPY z poziomu 155 do 158,80. Ten ruch nie wyczerpał jeszcze swojego potencjału, gdyż na EURUSD znowu dominuje popyt. Para dziś rano testuje poziom 1,4760 co oznacza, że znowu rośnie prawdopodobieństwo trzeciego styczniowego ataku na poziom 1,49. Obecna sytuacja na EURUSD i nieco lepsze dane makroekonomiczne pomogły też znacząco funtowi. Para GBPUSD wybiła się wyraźnie z okolic 1,95 i dziś rano testuje poziom 1,9830 z szansami na test oporu na 1,9915.
Choć pewnie nie takie były intencje Bena Bernanke, jedną z walut która najbardziej zyskała po redukcji stóp przez Fed, była złotówka. Uwarunkowania zewnętrzne, które na początku tygodnia były dla złotego skrajnie niesprzyjające, zmieniły się dość diametralnie. Odrabianie strat przez giełdy w Europie – w tym GPW i wzrost EURUSD sprawiły, iż złoty zniwelował sporą część ostatnich spadków. Wczoraj kurs USDPLN obniżył się z 2,4750 w okolice 2,4470, zaś EURPLN z 3,6220 do 3,6135. Jako, że wczoraj sesja w USA zamknęła się nieźle, a Tokio dało silny sygnał do wzrostu i do tego EURUSD zmierza w kierunku 1,49, umocnienie złotego prawdopodobnie kontynuowane będzie także dziś. W średnim terminie rozstrzygnie jednak, czy EURUSD zdoła ustanowić nowe historyczne maksimum.
Surowce – Sentyment pomógł cenom ropy, nowe rekordy złota i platyny
W ostatnim czasie notowania ropy naftowej traciły w dużej mierze poprzez pogorszenie się perspektyw światowego wzrostu, co musiałoby się odbić na popycie na ten surowiec. Nie pomagał również niezdecydowany EURUSD. W rezultacie ceny ropy, które jeszcze na początku roku bliskie były 100 USD (w przypadku odmiany Brent), spadły aż do 85,15 USD za baryłkę. Mocne odbicie na rynkach akcji i ponowny wzrost EURUSD pomogły ropie odrobić część strat, nawet pomimo dość dużego wzrostu zapasów w USA (zapasy ropy wzrosły o 2,3 mln baryłek, zaś benzyny aż o 5 mln). Pomoc przyszła w samą porę, gdyż sytuacja techniczna nie wyglądała dobrze i ropie groziły spadki poniżej 80 USD. Pierwszą próbą tego, czy mamy szanse na większe odbicie jest opór w okolicach 90 USD. Dziś rano jesteśmy na poziomie 89,70 USD.
Wzrost EURUSD zwykle pomaga cenom kruszców, ale wczoraj był to zdecydowanie drugorzędny czynnik. Ceny platyny wzrosły od wtorku o 8% (do 1620 USD za uncję), przy czym prawie połowa wzrostu realizowana była wczoraj a przyczyna to... brak prądu w RPA. Dość silny rozwój gospodarki tego kraju i katastrofalna infrastruktura energetyczna sprawia, iż przerwy w dostawie prądu będą zdarzać się w tym kraju jeszcze przez przynajmniej 5 lat (problem znany skądinąd z azjatyckich gospodarek w latach 80-tych i 90-tych). Tak się jednak składa, iż 80% podaży platyny pochodzi właśnie z RPA, co w powiązaniu ze znacznym wzrostem portfeli inwestujących w surowce musiało doprowadzić do tak dużego wzrostu cen. Rekordy na platynie ciągną też ceny innych kruszców – złota do nowego rekordu (914,45 USD) i srebra blisko historycznych maksimów (16,40 USD).