Inwestorzy oczekują wzrostu zatrudnienia na poziomie 70 tys., czyli w wolniejszym tempie niż w przypadku danych listopadowych, choć konsensus ten zbierany był jeszcze przed publikacją bardzo słabego odczytu wskaźnika ISM w przemyśle. Obecnie rynkowi zaszkodzić mógłby chyba tylko spadek zatrudnienia. O niskich oczekiwaniach świadczy reakcja na raport ADP, który informuje o wzroście zatrudnienia zaledwie o 40 tys. Dziś podane będą również wskaźniki koniunktury w usługach. Wskaźniki te są zazwyczaj mniej istotne dla rynku niż te dotyczące przemysłu, jako, że sektor usług jest mniej podatny na zmiany otoczenia gospodarczego. Tym niemniej, tym razem może być inaczej, gdyż inwestorzy będą ciekawi czy pogorszenie koniunktury mogło istotniej dotknąć również sektor usług. W listopadzie ISM usług wyniósł 54,1 pkt., zaś konsensus na grudzień to 53,5 pkt.
Podane będą również wskaźniki koniunktury w Europie i oczekiwane są nieznaczne spadki. Rynek oczekuje, iż PMI dla sektora usług obniży się w Wielkiej Brytanii z 51,9 pkt. do 51,5 pkt. zaś dla strefy euro z 53,3 do 53,2 pkt.
Waluty – Nieudany (póki co) atak jena
Czwartek na rynkach walutowych prezentował się całkiem ciekawie, a było to przede wszystkim zasługą sytuacji na rynku jena. Słabe notowania na rynkach akcji na przełomie roku zachęcały inwestorów do ograniczania ryzyka co naturalnie prowadziło do umacniania się jena. Kurs USDJPY obniżył się nawet do 108,23 po tym jak przełamane zostało wsparcie w okolicach 109,50, jednak odwrócenie nastąpiło po danych z rynku pracy (raport ADP oraz tygodniowe dane o nowych bezrobotnych), które okazały się nie być aż tak złe, jak niektórzy uczestnicy rynku mogli oczekiwać. To co działo się na rynku jena w dużym stopniu wpływało na notowania EURUSD, które ostatecznie nie pokonało w istotny sposób oporu w okolicach 1,4750 (nastąpiło jedynie chwilowe wybicie do 1,4770). Rynek oczekuje zatem ewentualnego rozstrzygnięcia po dzisiejszych danych z rynku pracy, ewentualnie ze strony ISM usług.
Wczorajsza sesja na polskim foreksie była dla złotego przynajmniej niezła, przede wszystkim dlatego, iż oparł się przecenie mimo silnej zwyżki jena i ciągle przeciętnych nastrojów na rynkach akcji. Po wczorajszej dość silnej przecenie na amerykańskich akcji i podobnej atmosferze na rynkach dalekiej Azji, czemu towarzyszyło umocnienie się jena wobec dolara (a także wobec euro), można było oczekiwać presji na osłabienie złotego. Rzeczywiście pierwsza godzina notowań stała pod znakiem osłabienia. Kurs USDPLN na otwarciu wynosił 2,4485, zaś EURPLN 3,6070 i w dość krótkim czasie notowaliśmy zwyżki odpowiednio do 2,4580 i 3,6130. Jednak stabilizacja na giełdach oraz wzrost EURUSD pozwoliły polskiej walucie na odrobienie strat, nie tylko tych z początku dnia, ale także z końcówki roku. Po godzinie 14-tej notujemy jeszcze niewielkie osłabienie po dość nieoczekiwanej reakcji EURUSD na raport ADP, jednak popyt przechodzi do kontrofensywy i przy otwarciu giełd w Nowym Jorku na plusach USDPLN obniża się poniżej 2,44, zaś EURPLN do 3,6020 na koniec dnia.
Surowce – Przemysłowe przejmują pałeczkę
Po tym jak do rekordowy poziomów doszły notowania ropy, platyny czy złota, wczoraj na rynku surowcowym najgorętsze były metale przemysłowe, co w ostatnich czasach jest raczej ewenementem, przynajmniej gdy mowa o wzrostach cen. Miedź podrożała o ponad 3% do 6963 USD, aluminium prawie 4% do 2445 USD, a cynk drugi dzień z rzędu o 3,5%. Bezpośrednim impulsem do zwyżki było nałożenie przez giełdę w Szanghaju ograniczeń na handel miedzią i cynkiem. Dodatkowo, jak szacuje S&P, w tym roku pula funduszy skierowanych na rynek surowcowy może wzrosnąć nawet o 40%, wobec tego iż w ostatnim czasie ich ceny zachowywały się lepiej niż w przypadku akcji, czy obligacji. Z drugiej strony trudno dostrzec fundamentalne przesłanki do znaczącego wzrostu cen metali przemysłowych i tak silne zwyżki mogą być okazją do zajęcia krótkich pozycji.
Po zanotowanych rekordach, wczoraj ustabilizowały się notowania ropy i kruszców. Cena baryłki Brent w Londynie spadła nieco poniżej 98 USD, zaś notowania złota obniżyły się poniżej 960 USD za uncję. W obydwu przypadkach jesteśmy jednak bardzo blisko maksimów. W dalszym ciągu nie mogą wyhamować ceny żywności, które w przypadku pszenicy wzrosły powyżej 955 USD (za 100 buszli) a soi powyżej 1255 USD.