Oczekiwania inwestorów nie są wygórowane, spodziewają się oni bowiem utrzymania poziomu indeksu w strefie euro (52,5 pkt.) i niewielkich spadków w Wielkiej Brytanii (do 53,9 pkt.) i USA (do 50,5 pkt.). Poziom indeksu powyżej 50 pkt. oznacza wzrost gospodarczy, jednak przedział 50 – 53 pkt. zapowiada raczej słabą jego dynamikę.

W ostatni dzień roku inwestorzy mogli odetchnąć z ulgą po danych z rynku nieruchomości. Sprzedaż używanych domów w listopadzie w USA nieoczekiwanie wzrosła o 0,4% w relacji miesięcznej do poziomu 5 mln (dane annualizowane), nieznacznie wzrosły też ceny domów. Dane, choć lepsze od oczekiwań, nie przyczyniły się do jakiejś szczególnej euforii wśród inwestorów (dolar dość wyraźnie zyskał, ale giełdy dzień zakończyły na minusie), co nie dziwi biorąc pod uwagę fakt, iż sprzedaż domów była ciągle o 20% niższa niż w listopadzie 2006. Co więcej, podane w ubiegłym tygodniu dane o sprzedaży nowych domów były wyjątkowo złe, i choć sprzedaż ta stanowi tylko 15% ogólnej sprzedaży, rynek pierwotny uważany jest za lepszy indykator popytu.

Waluty – Nerwowa końcówka roku

Ostatni dzień roku na rynkach walutowych był równie emocjonujący jak sesje poświąteczne. Co prawda, przez większą część dnia zmienność była niewielka, jednak dane z USA o sprzedaży używanych domów okazały się być pretekstem do zniwelowania części ostatniej zwyżki na EURUSD. Po tym jak sprzedaż okazała się być wyższa od oczekiwań EURUSD obniżył się aż o ponad 150 pipsów do (minimalnie) 1,4568. Była to jednak głównie rozgrywka między popytem a podażą na tej parze co potwierdza brak zasadniczej reakcji na rynkach akcji i USDJPY. Tak silny spadek notowań euro w ostatnich godzinach 2007 roku to efekt w dużej mierze braku wystarczającej siły popytu do przełamania oporu w okolicach 1,4750 i zaatakowania historycznego maksimum z listopada (1,4965). Opór ten jest prawdopodobnym celem dla pary euro i dolara w najbliższym czasie, jako że w wyniku umocnienia się jena w handlu azjatyckim odbija się również EURUSD i obecnie notowane jest w okolicach 1,4650.

Tradycji nie stało się zadość i złoty nie umocnił się podczas ostatniej sesji roku, choć wiele na to wskazywało przez większość notowań. Do publikacji danych o sprzedaży domów w USA stabilny EURUSD i „efekt kantorowy” (koniec roku to tradycyjnie okres zwiększonych transferów zagranicznych) sprawiały, że po mocnym otwarciu kursy EURPLN i USDPLN spadły w okolice odpowiednio 3,5820 i 2,4330. Pod koniec dnia jednak ruch na EURUSD przełożył się na osłabienie złotego, nie tylko wobec dolara ale i euro. Dane z amerykańskiego rynku nieruchomości nie mają fundamentalnie tak dużego znaczenia, ale wspomniana sytuacja techniczna na EURUSD i spowodowane tym umocnienie dolara w zestawieniu ze spadkami na giełdach (o takiej kryzysowej mieszance piszemy w grudniowym komentarzu miesięcznym) po raz kolejny przełożyło się na spadek wartości polskiej waluty. EURPLN kończy rok na poziomie 3,5960, USDPLN 2,4620, CHFPLN 2,1720 a GBPPLN 4,8960.

Surowce – Chińczykom zaczyna brakować żywności

Akty interwencjonizmu rządowego w handlu surowcami zawsze są przejawem dużej nerwowości na rynku. Nie inaczej jest w przypadku decyzji władz Chin o nałożeniu 5% podatku eksportowego na ryż, kukurydzę i soję oraz aż 20% stawki na eksport pszenicy. Ruch ten ma w swoim zamyśle zwiększyć podaż krajową i obniżyć ceny. Efekt może być jednak odwrotny, nawet dla samych Chińczyków. W efekcie decyzji żywność bowiem zignorowała w zasadzie umocnienie dolara i znów podrożała, mimo iż w przypadku kukurydzy czy soi mogło zanosić się na pewną korektę cenową. Cena kukurydzy wzrosła do 11-letniego maksimum na poziomie 460,60 USD, zaś cena soi zbliżyła się ponownie do maksimum na 1229,05 USD (za 100 buszli). Sytuacja ta wyraźnie pomogła również cenom pszenicy, które akurat znajdowały się na 50% zniesieniu listopadowo-grudniowej zwyżki. Takie 3% odbicie (do 896 USD) może zapewnić powrót do długoterminowego trendu wzrostowego.

Aktywność pary EURUSD przełożyła się na ciekawą sytuację również w przypadku innych surowców. Dużą zmiennością wykazywały się ceny ropy, które początkowo rosły do ok. 95 USD za baryłkę odmiany Brent, aby po umocnieniu dolara obniżyć się do 93,30 USD. Popyt na rynku ropy jest jednak ciągle silny, na początku roku jej cena wzrasta do 94,30 USD. Umocnienie dolara zepchnęło z ubiegłorocznych maksimów ceny złota i platyny, choć i tu widać ciągle siłę popytu. Choć obydwa kruszce traciły w pewnym momencie ponad 1%, na początku notowań w 2008 roku ceny znów rosną, do 837,10 USD (za uncję) w przypadku złota i 1525,25 USD w przypadku platyny.