S&P/Case-Shiller podaje zmiany cen w stosunku rocznym, zatem porównanie dotyczy stanu w III kw. 2006. Zdaniem analityków amerykańskich to dopiero początek przeceny (takiego zdania jest cytowana przez Bloomberga Michelle Meyer). Potwierdzają to inne dane S&P/C-S - w październiku ceny spadły o 4,9 proc. To przede wszystkim efekt wystawiania domów na licytację przez banki, które nie otrzymują w terminie rat kredytowych. Z kolei niższe ceny domów źle wpływają na zaufanie konsumentów w USA - indeks zaufania spadł do 87,3 pkt, oczekiwano 91. pkt.
SYTUACJA NA GPW
Mieliśmy wyraźną zniżkę WIG20 i niewiele słabszą indeksów małych i średnich spółek i to pomimo niezłego otwarcia w USA, gdzie wciąż trwa walka o obronę sierpniowych dołków. Tak samo zresztą jest u nas (WIG).
Nie można jednak przesadnie dramatyzować - dzisiejsza zniżka odbyła się przy bardzo skromnych obrotach. 1,1 mld PLN na całym rynku akcji - to wynik najsłabszy od 1 października. Wtedy spadek obrotów poprzedził późniejsze zwyżki. Tym razem też są na to szanse, bo rynek nadal jest wyprzedany, ale z drugiej strony przełamanie dołków - jeśli nastąpi - byłoby silnym sygnałem sprzedaży. Prawdopodobnie właśnie to swoiste rozdroże sprawiło, że wielu inwestorów nie potrafiło podjąć dziś decyzji.
Podrożały akcje 70. spółek, potaniały 209.
GIEŁDY W EUROPIE
Główne indeksy Starego Kontynentu drugi dzień z rzędu zanotowały ponad jednoprocentowe spadki. Po wczorajszej wyprzedaży spółek finansowych, dzisiaj inwestorzy najchętniej pozbywali się spółek surowcowych w wyniku silnych spadków ropy, miedzi oraz złota na rynkach towarowych. Tracił również producent telefonów Nokia po słabym skazaniu indeksu zaufania amerykańskich konsumentów.
Nastrojów w Europie nie poprawiło nawet zielone otwarcie w Stanach- o godz. 16:30 S&P i Dow Jones zyskiwały odpowiednio 0,4 proc. i 0,6 proc. po informacji, że rząd Abu Dhabi zasili bank Citigroup kwotą 7,5 mld USD w zamian za 5-procentowy pakiet akcji. Niskie zwyżki świadczą jednak o niewielkiej chęci obozu byków do kupna. Nie można się temu dziwić, skoro ostatnia fala spadków przeceniła już amerykańskie spółki o ponad 10 proc., czyli najmocniej od początku czteroletniej hossy.
WALUTY
Rozpiętość wahań euro była dziś spora, wyniosła od 1,481 do 1,4905 USD, ale silne wahania nie układają się w jakiś trwały trend. Można powiedzieć, że im więcej się mówi o osłabieniu dolara i im bardziej dramatyczne prognozy jego dalszego spadku się pojawiają, tym mniejszą ochotę dolar ma spadać. Taka to już uroda rynku, że wydarzenia idą zwykle na przekór powszechnym opiniom. Póki co, mamy po prostu wahania, które ani nie potwierdzają, ani nie negują teorii o dalszym osłabieniu USD.
Co do jena - to po południu oglądamy dokładnie te same poziomu co i rano. Działo się więc niewiele.
Również u nas kurs dolara trzymał się w okolicach 2,48 PLN. Euro próbowało wyjść do 3,70 PLN, ale kończy dzień o grosz niżej. Frank nieznacznie staniał w ciągu dnia - do 2,258 PLN. Rynek czeka na rozstrzygnięcia, ale na razie waluty nie wychodzą powyżej poziomów oporu, a jeśli się do nich zbliżą, natychmiast są sprzedawane.
SUROWCE
Ropa silnie potaniała w wyniku informacji o zwiększeniu wydobycia przez OPEC w celu przeciwdziałania recesji amerykańskiej gospodarki. Największy producent kartelu, Arabia Saudyjska zwiększyła wydobycie o 250 tys. baryłek dziennie (wzrost o 3 proc.), co było impulsem dla inwestorów do realizacji zysków. Swoją cegiełkę do spadku ceny baryłki brent do 92,80 USD oraz nowojorskiego crude do 94,80 USD przyłożył również nieudany atak na poziom 100 USD, co skusiło zarządzających funduszami hedgingowymi do zamykania pozycji.
Silnie spadła również cena ropy, w wyniku gorszej od oczekiwań publikacji indeksu zaufania amerykańskich konsumentów.
Pomimo niewielkich zmian eurodolara złoto również straciło na wartości. Uncja tego kruszcu została przeceniona o 1,3 proc. do poziomu 813 USD głownie w wyniku spadku ceny ropy, który zmniejsza presję inflacyjną.