Data dodania: 2007-11-14 (09:20)
Donald Tusk obiecywał w kampanii wyborczej, że w 4 lata zrobi z Polski drugą Irlandię. Czy to możliwe? Redakcja Bankier.pl postanowiła przyjrzeć się temu problemowi. Niestety wnioski nie są optymistyczne. Wygląda na to, że na wprowadzenie gruntownych zmian w gospodarce potrzeba co najmniej dziesięciu lat, a nie tylko czterech lat rządów.
Wielu z nas pewnie zastanawia się dziś na tym, czy kandydat na premiera - Donald Tusk, dotrzyma przedwyborczej obietnicy i tak jak wcześniej zapewniał zrobi - w ciągu czterech lat (sic!) - z Polski drugą Irlandię, która notabene zaliczana jest do jednych z najlepiej rozwiniętych i prosperujących gospodarek na świecie. Irlandczycy na swój gospodarczy sukces musieli pracować niemal kilkanaście lat, nam mają wystarczyć – zaledwie cztery. Ktoś jednak może stwierdzić, że to zupełnie dostateczny okres czasu na to, aby z polskiej gospodarki zrobić „europejskiego tygrysa”. I zapewne taka osoba miałaby rację, pod warunkiem, że wierzy w cuda gospodarcze i w sposób bezkrytyczny utożsamia się z powiedzeniem, że: Polak, jak chce to potrafi. Poważnie jednak rzecz traktując nie ma chyba dziś żadnych wątpliwości oraz sporów co do tego, że zarówno z logicznego, jak i ekonomicznego punktu widzenia zrobienie w tak krótkim okresie czasu z Polski drugiej Zielonej Wyspy to zadanie nie tyle trudne, co raczej arcyniewykonalne. Same chęci to za mało, gospodarka bowiem rządzi się swoimi prawami, a „puste” słowa polityków nie zastąpią koniecznych do przeprowadzenia w tym kraju reform – które są kluczowe z punktu widzenia rozwoju gospodarczego.
Irlandia - o czym niewielu z nas dziś wie, a o czym obywatele tego kraju już dawno zdążyli zapomnieć – jeszcze do roku 1988 borykała się z olbrzymimi problemami gospodarczymi. W tamtym okresie roczne tempo wzrostu gospodarczego nie przekraczało w Irlandii poziomu 2 proc. PKB. Ta sytuacja doprowadziła do tego, że gospodarka irlandzka w pewnym momencie utraciła swoistego rodzaju zdolność do generowania nowych miejsc pracy. Efektem tego było zwiększenie się w roku 1987 stopy bezrobocia do poziomu 17,6 proc. Niemal całkowitemu załamaniu uległ także sektor finansów publicznych państwa. W pewnej chwili deficyt budżetowy w tym kraju osiągnął poziom - niemalże 11,5 proc. PKB, a rozbudowany system socjalnych przywilejów doprowadził do – wręcz niebotycznego – wzrostu poziomu długu publicznego, który w końcówce roku 1987 wyniósł aż 116 proc. PKB. Tym samym odsetki od długu publicznego - spłacane przez rząd Irlandii - były na tyle wysokie, że w latach 1980 – 1985 pochłonęły one równowartość prawie 6 proc. PKB. Gospodarka irlandzka znajdowała się więc w poważnych tarapatach, a czarę goryczy przelał raport o stanie kraju, opublikowany w 1988 roku przez magazyn „The Economist”, który - przez autorów - został zatytułowany: „Najbiedniejszy wśród bogatych”.
Od tego jednak momentu wszystko zaczęło się zmieniać na lepsze. Władze kraju przystąpiły do gruntowych reform, które swoim zasięgiem objęły: sektor finansów publicznych, rynek pracy, system podatkowy, a także kwestie związane z napływem bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Działania reformatorskie podjęte w obszarze finansów publicznych okazały się być na tyle skuteczne, że w roku 1999 doprowadziły one do wypracowania nadwyżki w budżecie państwa. Było to możliwe dzięki obniżeniu wydatków budżetowych o blisko 20 pkt. proc. Sektor publiczny przestał zatem nie tylko przejadać oszczędności obywateli, ale – co istotniejsze - sam je zaczął tworzyć, to pozwoliło na zwiększenie zasobów finansowych, które wspierałyby rozwój inwestycji. Znacznej – niemal 50 procentowej redukcji uległ także poziom długu publicznego, przez co władze nie musiały się dalej zadłużać u obywateli. Ograniczenie wydatków państwa pozwoliło w dalszej kolejności na zmniejszenie obciążeń podatkowych. Tym samym stawka podatku dochodowego od osób fizycznych została obniżona z 35 proc. aż do 20 proc., a stawka podatku dochodowego od przedsiębiorstw podlegała permanentnej redukcji (z poziomu 43 proc., aż do 12,5 proc.). Identycznie miała się rzecz ze składkami na ubezpieczenie społeczne. Rozprawiono się także z odwiecznym problemem Irlandii – wysokim bezrobociem. Istotnie została ograniczona liczba urzędników państwowych. Zatrudnienie w sektorze publicznym spadło o ponad 10 pkt. proc. Co więcej, istotne uszczuplenie wydatków z budżetu państwa na opiekę socjalną spowodowało, że pozostawanie na bezrobociu stało się nieopłacalne. Daleko posuniętej liberalizacji uległo również prawo pracy. Pracodawca zwalniając pracownika brał bowiem pod uwagę tylko i wyłącznie jeden fakt, a mianowicie czy jest on przydatny dla firmy czy też nie. Natomiast kwestie związane ze stażem pracy pracownika, jego doświadczeniem, itp. były nie tyle drugorzędne, co często zupełnie pomijane. Dziś irlandzkie prawo pracy straciło już część swojej elastyczności ze względu na unijne regulacje. Niemniej jednak reformy w obszarze rynku pracy doprowadziły do tego, że Irlandia może dziś poszczycić się jedną z najniższych stóp bezrobocia spośród wszystkich gospodarek UE. Oprócz tego, bezrobocie w tym kraju – od przeszło 6 lat - znajduje się nawet poniżej tzw. naturalnej stopy bezrobocia i nie przekracza 5 proc.
Rolę doniosłą w sukcesie gospodarczym Zielonej Wyspy odegrały bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ), szczególnie w latach 1988 – 1999. Poziom napływu BIZ w tamtym okresie był tak wysoki, że żadnej kraj – nie tylko z obszaru Europy – nie mógł się nawet równać pod tym względem z Irlandią. Faktem znamiennym było to, że w roku 1997 Irlandia przyciągnęła aż 17 proc. wszystkich amerykańskich światowych inwestycji. Łącznie ponad 1300 firm rozpoczęło swoją działalność na terenie tego kraju, dając tym samym zatrudnienie dla 120 tys. osób. Konsekwentnie realizowana - na przestrzeni niemal 11 lat – aktywna polityka wspierania rozwoju kraju – opłaciła się. Irlandia odniosła sukces gospodarczy niespotykany dotąd w tej części świata.
Prawdopodobieństwo tego, że Polska powtórzy ten sukces jest raczej znikome z wielu względów. Po pierwsze, cztery lata to zdecydowanie za mało. Co więcej, brakuje nam konsekwencji w działaniu. Nawet dobry pomysł ma nikłą szansę realizacji, albowiem często zmieniające się rządy całkowicie przewartościowują jego podstawowe założenia. Innymi słowy brakuje nam pewnej ciągłości w polityce gospodarczej państwa. Nie da się pewnych reform przeprowadzić w ciągu jednej kadencji parlamentu, na to potrzebny jest dłuższy okres czasu. Dla przykładu irlandzka partia Fianna Fail rządzi nieprzerwanie od przeszło 20 lat. To pozwala jej na podejmowanie działań reformatorskich w kraju, w perspektywie długofalowej, a nie tylko na krótką metę. Po drugie, żadna z dotychczas rządzących partii w Polsce nie dokonała, a nawet nie rozpoczęła solidnej reformy sektora finansów publicznych. Na obietnicach się zazwyczaj kończyło, a sytuacja wcale nie jest nam do śmiechu. Budżet bowiem mamy coraz bardziej skostniały, wydatki sztywne sięgają już ponad 74 proc. wydatków ogółem. Do tego mamy wysoki poziom deficytu budżetowego w relacji do PKB – obecnie przekracza on 3 proc. I co gorsza nawet dobra koniunktura w gospodarce nie została wykorzystana na to, aby dokonać jego znacznej obniżki. Państwo nadal zadłuża się u obywateli generując tym samym coraz większy poziom długu publicznego – którego dziś wartość szacuje się już na ponad 100 mld USD. Po trzecie, zmiany dokonywane w obszarze rynku pracy są nadal niewystarczające. Szczególnie wysoki klin podatkowy stanowi istotną barierą w zatrudnianiu nowych pracowników. Prawo pracy jest nadal zbyt mało elastyczne, co utrudnia zwalnianie pracowników w momencie złej kondycji finansowej firmy. Dodatkowo mamy istotny przerost zatrudnienia w administracji państwowej, kosztem kolejnych wydatków z budżetu. Po czwarte, obciążenia z tytułu najrozmaitszych podatków są w kraju nad Wisłą na tyle wysokie, że przyczyniają się jedynie do rozwoju szarej strefy, a nie rozwoju polskiej przedsiębiorczości. I wreszcie po piąte, wysoce zbiurokratyzowana administracja państwa utrudnia napływ kolejnych inwestycji zagranicznych. Znane są w Polsce przypadki, gdzie inwestor zagraniczny od czterech lat czeka na różnego rodzaju pozwolenia i zezwolenia, które mają mu dać „zielone światło” na rozpoczęcie inwestycji. Z takim podejście do sprawy możemy tylko pomarzyć o miliardach dolarów inwestycji, które udało się ściągnąć Irlandii.
Na koniec warto także wspomnieć i o tym, że gospodarka Irlandii może poszczycić się – w przeciwieństwie do Polski – imponującymi wskaźnikami tempa wzrostu gospodarczego. Kilkakrotnie – na przestrzeni ostatnich dwunastu lat – przekroczyły one wartość 10 proc. PKB. W Polsce maksymalnie mieliśmy 6,5 proc. – i to na dodatek przez jeden rok. Zatem zmiana istniejącego stanu rzeczy wymaga nie tylko długiego okresu czasu, ale również konsekwencji, determinacji oraz odwagi polskich elit politycznych. Bez tego możemy się tylko karmić tanimi obietnicami o tym, że w ciągu czterech lat zrobimy z Polski drugą Zieloną Wyspę.
Irlandia - o czym niewielu z nas dziś wie, a o czym obywatele tego kraju już dawno zdążyli zapomnieć – jeszcze do roku 1988 borykała się z olbrzymimi problemami gospodarczymi. W tamtym okresie roczne tempo wzrostu gospodarczego nie przekraczało w Irlandii poziomu 2 proc. PKB. Ta sytuacja doprowadziła do tego, że gospodarka irlandzka w pewnym momencie utraciła swoistego rodzaju zdolność do generowania nowych miejsc pracy. Efektem tego było zwiększenie się w roku 1987 stopy bezrobocia do poziomu 17,6 proc. Niemal całkowitemu załamaniu uległ także sektor finansów publicznych państwa. W pewnej chwili deficyt budżetowy w tym kraju osiągnął poziom - niemalże 11,5 proc. PKB, a rozbudowany system socjalnych przywilejów doprowadził do – wręcz niebotycznego – wzrostu poziomu długu publicznego, który w końcówce roku 1987 wyniósł aż 116 proc. PKB. Tym samym odsetki od długu publicznego - spłacane przez rząd Irlandii - były na tyle wysokie, że w latach 1980 – 1985 pochłonęły one równowartość prawie 6 proc. PKB. Gospodarka irlandzka znajdowała się więc w poważnych tarapatach, a czarę goryczy przelał raport o stanie kraju, opublikowany w 1988 roku przez magazyn „The Economist”, który - przez autorów - został zatytułowany: „Najbiedniejszy wśród bogatych”.
Od tego jednak momentu wszystko zaczęło się zmieniać na lepsze. Władze kraju przystąpiły do gruntowych reform, które swoim zasięgiem objęły: sektor finansów publicznych, rynek pracy, system podatkowy, a także kwestie związane z napływem bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Działania reformatorskie podjęte w obszarze finansów publicznych okazały się być na tyle skuteczne, że w roku 1999 doprowadziły one do wypracowania nadwyżki w budżecie państwa. Było to możliwe dzięki obniżeniu wydatków budżetowych o blisko 20 pkt. proc. Sektor publiczny przestał zatem nie tylko przejadać oszczędności obywateli, ale – co istotniejsze - sam je zaczął tworzyć, to pozwoliło na zwiększenie zasobów finansowych, które wspierałyby rozwój inwestycji. Znacznej – niemal 50 procentowej redukcji uległ także poziom długu publicznego, przez co władze nie musiały się dalej zadłużać u obywateli. Ograniczenie wydatków państwa pozwoliło w dalszej kolejności na zmniejszenie obciążeń podatkowych. Tym samym stawka podatku dochodowego od osób fizycznych została obniżona z 35 proc. aż do 20 proc., a stawka podatku dochodowego od przedsiębiorstw podlegała permanentnej redukcji (z poziomu 43 proc., aż do 12,5 proc.). Identycznie miała się rzecz ze składkami na ubezpieczenie społeczne. Rozprawiono się także z odwiecznym problemem Irlandii – wysokim bezrobociem. Istotnie została ograniczona liczba urzędników państwowych. Zatrudnienie w sektorze publicznym spadło o ponad 10 pkt. proc. Co więcej, istotne uszczuplenie wydatków z budżetu państwa na opiekę socjalną spowodowało, że pozostawanie na bezrobociu stało się nieopłacalne. Daleko posuniętej liberalizacji uległo również prawo pracy. Pracodawca zwalniając pracownika brał bowiem pod uwagę tylko i wyłącznie jeden fakt, a mianowicie czy jest on przydatny dla firmy czy też nie. Natomiast kwestie związane ze stażem pracy pracownika, jego doświadczeniem, itp. były nie tyle drugorzędne, co często zupełnie pomijane. Dziś irlandzkie prawo pracy straciło już część swojej elastyczności ze względu na unijne regulacje. Niemniej jednak reformy w obszarze rynku pracy doprowadziły do tego, że Irlandia może dziś poszczycić się jedną z najniższych stóp bezrobocia spośród wszystkich gospodarek UE. Oprócz tego, bezrobocie w tym kraju – od przeszło 6 lat - znajduje się nawet poniżej tzw. naturalnej stopy bezrobocia i nie przekracza 5 proc.
Rolę doniosłą w sukcesie gospodarczym Zielonej Wyspy odegrały bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ), szczególnie w latach 1988 – 1999. Poziom napływu BIZ w tamtym okresie był tak wysoki, że żadnej kraj – nie tylko z obszaru Europy – nie mógł się nawet równać pod tym względem z Irlandią. Faktem znamiennym było to, że w roku 1997 Irlandia przyciągnęła aż 17 proc. wszystkich amerykańskich światowych inwestycji. Łącznie ponad 1300 firm rozpoczęło swoją działalność na terenie tego kraju, dając tym samym zatrudnienie dla 120 tys. osób. Konsekwentnie realizowana - na przestrzeni niemal 11 lat – aktywna polityka wspierania rozwoju kraju – opłaciła się. Irlandia odniosła sukces gospodarczy niespotykany dotąd w tej części świata.
Prawdopodobieństwo tego, że Polska powtórzy ten sukces jest raczej znikome z wielu względów. Po pierwsze, cztery lata to zdecydowanie za mało. Co więcej, brakuje nam konsekwencji w działaniu. Nawet dobry pomysł ma nikłą szansę realizacji, albowiem często zmieniające się rządy całkowicie przewartościowują jego podstawowe założenia. Innymi słowy brakuje nam pewnej ciągłości w polityce gospodarczej państwa. Nie da się pewnych reform przeprowadzić w ciągu jednej kadencji parlamentu, na to potrzebny jest dłuższy okres czasu. Dla przykładu irlandzka partia Fianna Fail rządzi nieprzerwanie od przeszło 20 lat. To pozwala jej na podejmowanie działań reformatorskich w kraju, w perspektywie długofalowej, a nie tylko na krótką metę. Po drugie, żadna z dotychczas rządzących partii w Polsce nie dokonała, a nawet nie rozpoczęła solidnej reformy sektora finansów publicznych. Na obietnicach się zazwyczaj kończyło, a sytuacja wcale nie jest nam do śmiechu. Budżet bowiem mamy coraz bardziej skostniały, wydatki sztywne sięgają już ponad 74 proc. wydatków ogółem. Do tego mamy wysoki poziom deficytu budżetowego w relacji do PKB – obecnie przekracza on 3 proc. I co gorsza nawet dobra koniunktura w gospodarce nie została wykorzystana na to, aby dokonać jego znacznej obniżki. Państwo nadal zadłuża się u obywateli generując tym samym coraz większy poziom długu publicznego – którego dziś wartość szacuje się już na ponad 100 mld USD. Po trzecie, zmiany dokonywane w obszarze rynku pracy są nadal niewystarczające. Szczególnie wysoki klin podatkowy stanowi istotną barierą w zatrudnianiu nowych pracowników. Prawo pracy jest nadal zbyt mało elastyczne, co utrudnia zwalnianie pracowników w momencie złej kondycji finansowej firmy. Dodatkowo mamy istotny przerost zatrudnienia w administracji państwowej, kosztem kolejnych wydatków z budżetu. Po czwarte, obciążenia z tytułu najrozmaitszych podatków są w kraju nad Wisłą na tyle wysokie, że przyczyniają się jedynie do rozwoju szarej strefy, a nie rozwoju polskiej przedsiębiorczości. I wreszcie po piąte, wysoce zbiurokratyzowana administracja państwa utrudnia napływ kolejnych inwestycji zagranicznych. Znane są w Polsce przypadki, gdzie inwestor zagraniczny od czterech lat czeka na różnego rodzaju pozwolenia i zezwolenia, które mają mu dać „zielone światło” na rozpoczęcie inwestycji. Z takim podejście do sprawy możemy tylko pomarzyć o miliardach dolarów inwestycji, które udało się ściągnąć Irlandii.
Na koniec warto także wspomnieć i o tym, że gospodarka Irlandii może poszczycić się – w przeciwieństwie do Polski – imponującymi wskaźnikami tempa wzrostu gospodarczego. Kilkakrotnie – na przestrzeni ostatnich dwunastu lat – przekroczyły one wartość 10 proc. PKB. W Polsce maksymalnie mieliśmy 6,5 proc. – i to na dodatek przez jeden rok. Zatem zmiana istniejącego stanu rzeczy wymaga nie tylko długiego okresu czasu, ale również konsekwencji, determinacji oraz odwagi polskich elit politycznych. Bez tego możemy się tylko karmić tanimi obietnicami o tym, że w ciągu czterech lat zrobimy z Polski drugą Zieloną Wyspę.
Źródło: Bartosz Niedzielski, Bankier.pl
Rynek kapitałowy - Najnowsze wiadomości i komentarze
Krótka sprzedaż na GPW: jak działa, kto z niej korzysta i dlaczego wciąż budzi tyle emocji?
2025-11-24 Felieton MyBank.plKrótka sprzedaż na GPW to wciąż jedna z najbardziej emocjonujących i niezrozumianych strategii inwestycyjnych wśród inwestorów indywidualnych. Temat regularnie wraca na nagłówki, gdy tylko na którejś z dużych spółek pojawia się fala „shortów”, albo gdy kursy dynamicznie spadają. Dane z końca października 2025 roku pokazują, że w Rejestrze Krótkiej Sprzedaży prowadzonym przez KNF widnieje 26 pozycji na 14 spółkach, w tym m.in. Allegro, Dino, CD Projekt, CCC, LPP, Pepco, Kruk, XTB i Żabka, przy czym największa koncentracja zakładów na spadek dotyczy dziś CCC.
Małe firmy pod lupą fiskusa – jak przygotować się na kontrole w 2025 roku
2025-11-17 Poradnik przedsiębiorcyCyfrowy fiskus nie śpi — widzi więcej, szybciej i dokładniej niż kiedykolwiek wcześniej. W 2025 roku to nie kontroler zapuka pierwszy, lecz algorytm, który automatycznie wychwyci każdą rozbieżność w fakturach, deklaracjach czy przepływach bankowych. Małe firmy, które dotąd działały „na intuicję”, stają dziś przed nową rzeczywistością: precyzja i porządek w dokumentach stają się tarczą ochronną przed błędami i karami. Kto przygotuje się wcześniej, ten kontrolę potraktuje jak formalność — nie zagrożenie.
Wiek ma znaczenie: dlaczego każdy rok opóźnienia w założeniu IKE/IKZE to strata tysięcy złotych?
2025-11-12 Poradnik konsumentaZłota zasada inwestycyjna mówi, że im dłużej oszczędzasz, tym większy kapitał zgromadzisz. Nie inaczej wygląda to w przypadku indywidualnych kont emerytalnych – IKE i IKZE. Odkładając decyzję o ich założeniu, nie wykorzystujesz ulg podatkowych oraz możliwości zarobku dzięki inwestycjom.
Co to jest Biała Lista podatników VAT i jak program do faktur może automatycznie weryfikować kontrahentów?
2025-11-10 Poradnik przedsiębiorcyJedna błędna płatność może kosztować firmę więcej, niż się wydaje. Wystarczy przelać środki na niezgłoszony rachunek kontrahenta, by narazić się na utratę prawa do kosztów lub odpowiedzialność solidarną z nieuczciwym partnerem. Właśnie dlatego biała lista podatników VAT staje się dziś nie tyle opcją, co koniecznością. Jak jednak sprawnie z niej korzystać i nie tracić czasu na ręczne weryfikacje? Z pomocą przychodzi program do faktur, który zautomatyzuje cały proces i pomoże zachować należytą staranność bez zbędnych formalności.
Czy polski rynek kapitałowy jest gotowy na inwestorów instytucjonalnych z zagranicy?
2025-10-08 Analizy MyBank.plPolski rynek kapitałowy w 2025 roku znajduje się w kluczowym punkcie swojego rozwoju, stając przed istotnym pytaniem o gotowość na napływ zagranicznego kapitału instytucjonalnego. Od czasu akcesji do Unii Europejskiej polska giełda zyskała rangę najważniejszego rynku finansowego regionu Europy Środkowo-Wschodniej, a jej rola wzrosła jeszcze mocniej w warunkach geopolitycznych napięć ostatnich lat.
Odzyskiwanie długów w Małopolsce – kiedy warto skorzystać z pomocy kancelarii?
2025-09-16 Poradnik przedsiębiorcyOdzyskiwanie należności w Małopolsce to temat, który w ostatnich latach zyskał na znaczeniu zarówno wśród przedsiębiorców z Krakowa, Tarnowa czy Nowego Sącza, jak i wśród osób fizycznych udzielających pożyczek lub sprzedających towary z odroczonym terminem płatności. Powody są różne: wahania koniunktury, opóźnienia w łańcuchach dostaw, ostrożniejsza polityka banków oraz zwyczajna niewypłacalność dłużników.
Podatki prościej niż myślisz – jak Podatnik.info oswaja rozliczenia PIT
2025-09-08 Materiał zewnętrznyPodatki to temat, którego nie da się ominąć. Nieważne, czy jesteś studentem, pracujesz na etacie, prowadzisz własną działalność czy jesteś na emeryturze – PIT i tak trzeba będzie rozliczyć. Dla wielu osób ten obowiązek oznacza stres, godziny spędzone nad formularzami, niepewność i obawy przed popełnieniem błędów. Tu właśnie wchodzi <b>Podatnik.info</b> – bezpłatny portal podatkowy, który łączy rzetelną wiedzę, praktyczne narzędzia i intuicyjny program do rozliczeń. Nie musisz znać przepisów, nie potrzebujesz księgowego. Wystarczy kilka minut i możesz mieć PIT z głowy – bez kosztów, bez nerwów, bez wychodzenia z domu.
Trump–Putin zakończone bez umowy. Giełdy i waluty czekają na poniedziałek
2025-08-17 Puls rynku MyBank.plSpotkanie Donalda Trumpa i Władimira Putina w Anchorage, w bazie Joint Base Elmendorf–Richardson, zakończyło się po niespełna trzech godzinach bez ogłoszenia formalnego porozumienia. Prezydent USA określił je jako „bardzo produktywne”, rosyjski przywódca mówił o „wspólnym zrozumieniu”, ale dla rynków i opinii publicznej liczą się nie deklaracje, lecz efekty. Nie padły ani słowa o rozejmie w Ukrainie, ani o przełomie w sprawie sankcji. Z geopolitycznego punktu widzenia był to ruch zatrzymany w pół kroku; z rynkowego — sygnał, że najważniejsze dopiero przed nami.
A3 e-tron – czy warto postawić na hybrydę plug-in od Audi?
2025-05-12 Materiał zewnętrznyA3 e-tron to odpowiedź marki Audi na rosnące zapotrzebowanie rynku na ekologiczne, a jednocześnie dynamiczne pojazdy. Hybryda plug-in łączy najlepsze cechy napędu spalinowego i elektrycznego, oferując kierowcom nowe możliwości zarówno w mieście, jak i poza nim. W tym artykule przyglądamy się, czym wyróżnia się A3 e-tron i czy warto rozważyć jego zakup.
Planowanie luksusowych podróży z partnerem w oparciu o trendy rynkowe
2025-05-05 Artykuł sponsorowanyW dobie globalizacji luksusowe podróże stają się coraz bardziej dostępne i pożądane. Kursy walut odgrywają kluczową rolę w planowaniu takich wyjazdów, wpływając na wybory destynacji i budżety. Świadomość trendów rynkowych może znacząco zwiększyć jakość podróży i umocnić relacje partnerskie. Luksusowe podróże stanowią istotny element nowoczesnych relacji, umożliwiając parom odkrywanie nowych miejsc w komfortowych warunkach.