Coraz bardziej widoczny wpływ na tę pozycję ma umacniający się złoty. W efekcie dynamika eksportu spadła we wrześniu do 8,4 proc., a import wzrósł o 13,9 proc. Licząc od początku roku deficyt w wymianie towarowej podliczono na prawie 11 mld euro. Kolejne 920 mln euro deficytu odnotowano po stronie dochodów (wypłata dywidend), szczęśliwie wysokie saldo transferów bieżących (plus 945 mln euro) wpłynęło na zmniejszenie deficytu. Według GUS deficyt handlowy Polski po trzech kwartałach wzrósł do 11,9 mld euro, wobec 8,7 mld euro przed rokiem.
SYTUACJA NA GPW
Co prawda tylko w odniesieniu do indeksu WIG20, ale nareszcie można powiedzieć, że wyprzedaż została powstrzymana. Największa w tym zasługa spółek paliwowych - Lotosu i Orlenu, które lepszymi od oczekiwań wynikami za III kwartał wlały nieco optymizmu w inwestorskie serca. Jego nową dawkę przyniósł wzrostowy początek notowań w USA, zatem WIG20 zdołał odrobić z nawiązką wczorajsze straty. Nie można tego powiedzieć o indeksach małych i średnich firm, które zakończyły dzień na niższym poziomie niż go zaczęły - tutaj wstrzemięźliwość w kupowaniu jest większa. Dominują obawy o działania klientów TFI, którzy mogą tracić cierpliwość i wycofywać pieniądze z "miśków". Warto też zwrócić uwagę na dobrą postawę deweloperów (indeks branżowy w górę o 3,3 proc.), za sprawą dobrych wyników Dom Development, a także na wzrost obrotów - to pozytywny sygnał przy wzrostowej sesji.
GIEŁDY W EUROPIE
Główne indeksy europejskie zaczęły dzień na lekkich minusach dyskontując jeszcze wczorajsze spadki w Stanach i przez większość dnia pozostawały pod kreską. Przyczyniły się do tego również słabe publikacje makro, tym razem z Europy. Inflacja w Wielkiej Brytanii wzrosła bardziej od oczekiwań, produkcja przemysłowa w eurolandzie spadła głębiej niż prognozowano, a odczyt indeksu niemieckiego instytutu koniunktury (ZEW) również negatywnie zaskoczył rynek. W drugiej połowie sesji udało się jednak odrobić straty dzięki pozytywnemu otwarciu za oceanem. Impulsem do tego były lepsze od oczekiwań wyniki kwartalne sieci Wal-Mart, dzięki którym o godz. 16:45 S&P i Dow Jones były jeden procent na plusie. Warto jednak zauważyć, że temu odreagowaniu nie towarzyszy umocnienie jena, wiec można spodziewać się powrotu spadków, jeśli na parkiety napłyną gorsze informacje (być może przy jutrzejszych publikacjach).
WALUTY
Kurs euro zatrzymał się tam, gdzie zostawiliśmy go rano, czyli w okolicach 1,46 USD. To o prawie centa wyżej niż w poniedziałek po południu, ale jeszcze poniżej rekordów z piątku. Dolar spadł także (o 0,9 proc.) wobec funta brytyjskiego - śmiało można mówić o "korekcie korekty". Inwestorzy czekają już na dane o amerykańskiej inflacji, po tym jak dzisiejsze dane pokazały wzrost cen w Wielkiej Brytanii.
Jen osłabił się o 0,7 proc. do dolara, po tym jak premier Japonii ostrzegł przed skutkami zbyt szybkiego umocnienia jena i dał do zrozumienia, że możliwa będzie interwencja Japonii w celu ustabilizowania sytuacji. Od razu po tej wypowiedzi pojawiły się śmiałe prognozy analityków, którzy widzą już osłabienie jena o 3-4 proc. w najbliższym czasie. Do euro jen spadł o 1,2 proc.
U nas dolar przekomarza się z poziomem 2,50 PLN, ale jak dotąd wyjście wyżej się nie powiodło. Euro cmoknęło 3,60 PLN, ale także nie dało rady wyjść wyżej. Frank natomiast podrożał do 2,22 PLN.
SUROWCE
Taniejący dolar zatrzymał spadki cen surowców na giełdach towarowych.
Miedź po wczorajszym zejściu do poziomu najniższego od ponad siedmiu miesięcy, dziś wahała się nieznacznie w okolicy 6.830 USD za tonę. Inwestorzy spekulują, czy ostatnie spadki nie były zbyt głębokie, bowiem wysokie zapasy miedzi na świtowych giełdach mogą być spowodowane niższymi zapasami u konsumentów, jednak niewielki zasięg odreagowania świadczy o tym, że nastroje ciągle są niedźwiedzie.
Złoto utrzymuje się w okolicach poziomu 800 USD za uncję. Fundusze hedgingowe walczą o obronę tego wsparcia, co byłoby sygnałem do dalszych wzrostów.
Wyjątkiem jest ropa, której cena spadła dzisiaj ponad 2 proc. Londyńska baryłka brent potaniała do 90 USD w wyniku obniżenia prognozy podaży na obecny kwartał i przyszły rok przez IEA (Międzynarodowa Agencja ds. Energii). Według agencji wysoka cena ropy obniży jej konsumpcję o 0,5 mln bll dziennie w obecnym kwartale i 0,3 mln bll dziennie w 2008 roku.