Rząd spodziewa się także, że w kolejnych latach deficyt sektora budżetowego nadal będzie się zmniejszał, a zadłużenie Polski na trwałe obniży się poniżej 50 proc. PKB. Szacunki dotyczące inflacji to utrzymanie zmian cen w celu inflacyjnym RPP. Wszytko to razem sprawia, że już od 2010 roku złoty mógłby być w korytarzu wahań ERM2, stabilizującym kurs waluty przed jej zamianą na euro. - Nie będzie żadnych ekonomicznych przeszkód, aby Polska miała euro w 2012 roku - powiedziała Zyta Gilowska, minister finansów.
SYTUACJA NA GPW
Atmosfera na światowych rynkach akcji zdecydowanie się pogorszyła i to wpłynęło na zachowanie GPW. Znów mówi się na świecie o wpływie ryzyka kredytowego na realną gospodarkę i o tym, że ten wpływ nie jest jeszcze przez giełdy zdyskontowany. Naturalnie takie opinie nie pomagają inwestorom w podjęciu decyzji o kupnie akcji.
Nie mniej po gwałtownym spadku na początku notowań inwestorzy czynili pewne próby podniesienia cen, lecz po południu - kiedy od spadków zaczęły się notowania w USA - doszło do kontynuacji przeceny.
Inwestorzy bez pardonu sprzedawali akcje banków - WIG Banki spadł o 2,7 proc. i to ten sektor pociągnął giełdę w dół.
Obroty na całym rynku podliczono na 1,5 mld PLN (na banki 435 mln PLN). Podrożały akcje 78. spółek, potaniały 215.
GIEŁDY W EUROPIE
Europejskie parkiety tracą drugi dzień z rzędu po słabych informacjach ze spółek. Winowajcami przeceny byli tym razem producent sieci bezprzewodowych Ericsson oraz producent leków Roche, którzy opublikowali gorsze wyniki finansowe za trzeci kwartał od oczekiwań analityków. W rezultacie o godz. 17:00 niemiecki DAX tracił 0,3 proc., francuski CAC40 0,9 proc., a brytyjski FTSE był niżej o 0,5 proc. Wydaje sie, że zaczynamy odreagowanie silnych wzrostów po decyzji FED w sprawie obniżki stóp procentowych. Biorąc pod uwagę, że trwały one przez cztery tygodnie spodziewamy się kontynuacji spadków w dalszej części tygodnia. O godz. 17:00 traciły również indeksy w Stanach (S&P i Dow Jones były 0,5 proc. na minusie), co zapewne było rezultatem zamykania pozycji przez bardziej ostrożnych inwestorów przed jutrzejszymi danymi z amerykańskiego rynku nieruchomości.
WALUTY
Kurs euro spadł w ciągu dnia z 1,42 do 1,4165 USD. Niewielki wpływ na umocnienie dolara miały dane o wzroście produkcji przemysłowej w USA. Większy mogło wywrzeć oczekiwanie na spotkanie przywódców grupy G7, na którym mogłoby paść kilka zdań na temat słabości dolara, która zaczyna być niewygodna dla wszystkich zainteresowanych, poza USA.
Jen umocnił się dziś o 1,05 proc. do euro (jest najsilniejszy od tygodnia) i o 0,8 proc. do dolara (jest najmocniejszy od 10 dni).
Nie są to korzystne dla złotego zdarzenia - dolar podrożał do 2,621 PLN (w ciągu dnia nawet 2,63), euro do 3,715 PLN, a frank do 2,217 PLN.
SUROWCE
Ropa pozostaje w silnym trendzie wzrostowym w wyniku niestabilnej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Zagrożenie atakiem na kurdyjskich rebeliantów w północnym Iraku przez tureckie wojska obudziło obawy o stronę podażową rynku i wywindowało londyńską baryłkę brent o 1,5 proc. wyżej do poziomu 84,25 USD. Jednak po południu inwestorzy realizowali zyski i wspomniana baryłka potaniała o ponad dolara. Gdyby doszło do inwazji (co jest bardzo mało prawdopodobne - najpierw parlament turecki musiałby wyrazić zgodę), cena ropy prawdopodobnie dalej by spadła, bowiem szyby w Iraku znajdują się głównie na południu kraju i nie są zagrożone atakami.
Na rynku miedzi mamy z kolei silne spadki. Cena jednej tony spadła dziś o 1,8 proc. w wyniku informacji, że zapasy miedzi na londyńskiej giełdzie wzrosły jedenastą sesję z rzędu i są najwyższe od połowy maja.
Po porannym wzroście do rekordowych poziomów złoto silnie spadło o 1,7 proc. do poziomu 756 USD za uncję. Jest to spowodowane zarówno drożejącym dolarem jak i popołudniowymi spadkami cen ropy.