Pytanie inwestycyjne o niezwyklym charakterze - kupilem dzialke na wsi. Szwagier proponuje hodowle 50 swin (koszt zalozenia 80 tys, dochody netto 30 tys/rok). To wyzszy ROI niz akcje (37% vs 8-10%). Co sadzicie - powazna inwestycja czy szalenstwo?
Majdaa - swinie to PEŁNY ETAT. Zero pasywnego dochodu.
Moja rodzina hoduje swinie 30 lat. Rentownosc realna 5-15%, nie 37%. Koszty: pasza, weterynarz, energia, robocizna, choroby (ASF moze wszystko zniszczyc). 30 tys netto z 50 swin to optymistyczne - realnie 10-15 tys w dobrym roku. Zlym -10 tys (wszystko w padaczke z pomoru).
Majdaa - tak jak weterynarz. Hodowla swini to BIZNES nie INWESTYCJA. Wymaga 24/7 obecnosci albo zatrudniania pracownikow (kolejne koszty). Zwroty 5-15% z czesto huge volatility (ASF, ceny pasz, ceny zywca). Vs ETF MSCI World 8% rocznie z minimalnym wysilkiem. Liczbowo: 80k w ETF -> 174k w 10 lat (8% rocznie). 80k w swinie z 5-15% i ryzykiem ASF = mozliwa strata 80k lub 200k. Ekstremalnie wieksze ryzyko.
Wszyscy ostudzili moj zapal. ETF lepszy. Dziekuje! Powiem szwagrowi 'nie' i zachowam pieniadze.
Madra decyzja. Pamietaj - sprzedawcy 'okazji inwestycyjnych' (np. szwagier, sasiad) zwykle zarabiaja na Twojej naiwnosci. Real ETFy nudzia ale dziala.