Agent ubezpieczeniowy namawia mnie na polise na zycie z funduszem inwestycyjnym. Skladka 500 zl/mies przez 15 lat. Obiecuje 6-7% zwrotu plus ochrona na wypadek smierci. Brzmi dobrze ale slyszalem ze takie produkty maja ukryte oplaty. Czy lepiej kupic tanie ubezpieczenie osobno i inwestowac samodzielnie?
UCIEKAJ od polisolokat i unit-linkow! Ukryte oplaty siegaja 3-5% rocznie: oplata alokacyjna, oplata za zarzadzanie funduszem, oplata administracyjna, oplata likwidacyjna (kara za wczesniejsze wycofanie). Realna stopa zwrotu po oplatach: 1-2% zamiast obiecanych 6-7%. Kup osobno: 1) Term life insurance (200 tys. ochrony za ok. 80 zl/mies) 2) Inwestuj reszte (420 zl) w ETF na IKE. Po 15 latach bedziesz mial 2x wiecej niz z polisy.
Mialem unit-link przez 5 lat. Wplacilem 30 tys. a przy wycofaniu dostalem 24 tys. MINUS! Oplata likwidacyjna 15% + oplaty biezace zjadly wiecej niz zarobil fundusz. Najgorsza decyzja finansowa w moim zyciu. Sluchaj rady powyzej - rozdziel ubezpieczenie od inwestowania.
Dzieki za ostrzezenie! Agent mowil ze nie ma ukrytych oplat ale chyba po prostu ich nie wymienial. Kupie term life za 80 zl a 420 zl pójdzie na IKZE w ETF. Po 15 latach zobaczymy ale na pewno lepiej niz polisolokata.
Kolega z pracy mial polise unit-link od 8 lat. Wplacil 48 tys. chcial wyplacic - wartosc portfela 39 tys. MINUS 9 TYS.! Po 8 latach! Przy inflacji 40% w tym okresie realna strata to ok. 25 tys. Agent powiedzial ze to przez zle wyniki funduszu. A prowizja agenta? 14 tys. zl za 8 lat. Kto tu zarobil?