Po obniżce RPP do 3,75% zastanawiam się nad obligacjami skarbowymi. EDO (10-letnie) dają w pierwszym roku ok. 6,8% a potem inflacja + 1%. COI (4-letnie) dają w pierwszym roku ok. 6,5% a potem inflacja + 1,25%. Mam 100 tys. zł do zainwestowania na 3-5 lat. Które wybrać?
Przy horyzoncie 3-5 lat COI są lepsze - masz marżę inflacja + 1,25% vs + 1,0% w EDO, a okres jest krótszy. EDO opłacają się dopiero przy bardzo długim horyzoncie (8-10 lat) bo w kolejnych latach mają tę samą marżę co COI ale z niższym startowym kuponem. Minusem COI jest wcześniejszy wykup - opłata 0,7% wartości przy umorzeniu przed terminem.
Ja bym podzielił: 60 tys. COI (płynniejsze, wyższa marża) i 40 tys. w funduszu obligacji skarbowych (np. NN Obligacji). Fundusz zyska więcej jeśli RPP dalej obniży stopy, a COI dadzą stabilny dochód z marży nad inflacją. Dywersyfikacja strategii.
Podział brzmi sensownie. COI + fundusz obligacji to dwa różne źródła zysku. Jedno pytanie - czy przy inflacji 4,5% i obniżkach stóp obligacje indeksowane inflacją nie stracą na atrakcyjności jeśli inflacja spadnie do 3%?
Dobra uwaga! Jeśli inflacja spadnie do 3%, COI dadzą ok. 4,25% (3% + 1,25%). To nadal lepiej niż lokaty (2,5-3,5%) ale gorzej niż obecne 5,75% (4,5% + 1,25%). Ryzyko spadku inflacji jest realne ale nawet w pesymistycznym scenariuszu COI są konkurencyjne wobec alternatyw.