Gazprom zapewnia, że dołoży wszelkich starań, by tranzyt gazu przez Białoruś na zachód Europy przebiegał bez zakłóceń, ale "dołożenie wszelkich starań", to jednak nie to samo, co wywiązanie się ze zobowiązań. Mieliśmy tego przykład już zimą, kiedy Gazprom na trzy dni wstrzymał dostawy gazu do Europy tocząc wojnę ceną z Białorusią. W całej sprawie to właśnie zachowanie władz białoruskich jest najmniej obliczalne, być może odmowa w spłacie zadłużenia odnowi rozmowy o cenach gazu - Gazprom sprzedaje go Białorusi za 100 USD za metr sześcienny, podczas gdy rynkowa cena jest i tak o 150 proc. wyższa. Jeśli konflikt się rozwinie do wstrzymania dostaw na Zachód, może to mieć swoje przełożenie na zachowanie rynków finansowych.
SYTUACJA NA GPW
Akcje 33. spółek podrożały, a spadły 261. Obroty przy spółkach taniejących były czternaście razy wyższe niż przy taniejących. Choć statystyka wygląda fatalnie, to obraz rynku aż tak zły nie jest.
Spadek który miał miejsce na otwarciu notowań - wywołany postawą rynków zagranicznych - nie był już później kontynuowany, a pod koniec sesji część strat udało się odrobić. Obroty na sesji wyniosły 1,4 mld PLN - nie były więc zbyt wysokie i nie sugerują, by na rynku działo się coś nadzwyczajnego.
WIG, WIG20 i sWIG nie przełamały dołków z piątku, a tylko je przetestowały. Siły podaży wydają się być na wyczerpaniu i nie ma się co dziwić - sześć na siedem ostatnich sesji przyniosło spadek cen akcji i wartości indeksów. Być może dziś rynek utworzył bazę do przyszłego wybicia znajdując twarde dno. Sprzyjać temu może publikacja raportów kwartalnych przez kolejne spółki giełdowe.
GIEŁDY W EUROPIE
Europejskie parkiety zaczęły dzień na sporych 2-procentowych minusach, co było reakcją na słabą końcówkę wczorajszej sesji w Stanach i spowodowanej przez nią głęboką wyprzedaż w Azji. W drugiej części dnia indeksy jednak odrabiały straty, co udało im się połowicznie. O 17:00, niemiecki DAX tracił 1,2 proc., a brytyjski FTSE był niżej o 1,6 proc. Najbardziej ucierpiały walory na giełdzie francuskiej, której główny indeks CAC40 zniżkował o 1,7 proc., po zapowiedzi słabszych wyników przez telewizję TF1, co przeceniło jej akcje o prawie 14 proc. Do pogorszenia i tak już niewesołych nastrojów pod koniec notowań przyczynił się słaby początek sesji w Stanach, gdzie S&P i Dow Jones traciły odpowiednio 0,6 proc. i 0,4 proc. Wydaje się jednak, że potencjał spadkowy się powoli wyczerpuje i inwestorzy nie odpuszczą tak łatwo ważnego poziomu wsparcia, jakim jest 1450 pkt. na S&P.
WALUTY
Notowania euro ustabilizowały się w okolicach 1,37 USD - nie sprawdziły się więc nasze poranne oczekiwania co do spadku kursu wspólnej waluty.
Doskonale - patrząc pod kątem inwestycji na GPW i złotego - zachował się jen, który po porannym silnym wzroście już tylko tracił Ostatecznie umocnił się o 0,4 proc. wobec dolara (rano było to 0,9 proc.) i o 0,5 proc. do euro (rano było to 1,3 proc.). Takie zachowanie japońskiej waluty daje podstawy by sądzić, że przynajmniej chwilowo trend wzrostowy jena uległ wyczerpaniu.
Słaby rano złoty zdołał odrobić większość strat. Kurs dolara spadł do 2,775 PLN (rano był o dwa grosze wyższy), euro do 3,795 PLN, a franka do 2,31 PLN.
SUROWCE
Miedź handluje się dzisiaj 2 proc. niżej w związku z silną przeceną na światowych giełdach. Kursy metali przemysłowych są dosyć silnie skorelowane z rynkiem akcji i inwestorzy obawiają się, że gorsze perspektywy spółek negatywnie odbiją się na popycie na miedź. Jej tona kosztowała dzisiaj na londyńskiej giełdzie 7.885 USD.
Z powodu spadających akcji potaniała również ropa, która spadła dzisiaj o 0,5 proc. Inwestorzy oczekują na cotygodniowy raport o stanie zapasów paliw, który powinien pokazać ich spadek, co zwiększa presję na cenę, jednak nie na tyle, abyśmy mogli zobaczyć atak na nowy rekord.
Spadkom oparły się natomiast metale szlachetne, które silnie zyskały dzięki osłabieniu dolara. Po porannym spadku, cena uncji złota podrożała o 1 proc. dochodząc do poziomu 667 USD. Jeszcze silniej, bo aż o 2 procent podrożało srebro.