Z kolei na Łotwie wrześniowa inflacja sięgnęła aż 11,4 proc. z 10,1 proc. przed miesiącem. Także tutaj inflacja jest najwyższa od 10 lat i znacznie powyżej oczekiwań ekonomistów. Ponieważ wszystkie trzy kraje powiązały kursy swoich walut na sztywno z kursem euro, banki centralne nie mogą oddziaływać na inflację podnoszeniem stóp. Agencje ratingowe, które obniżyły ostatnio oceny "jakości" zadłużenia tych krajów, uważają, że gospodarki krajów nadbałtyckich może czekać twarde lądowanie.
SYTUACJA NA GPW
Optymizm z końca minionego tygodnia ulotnił się gdzieś między piątkiem i poniedziałkiem. Wprawdzie notowania w Warszawie rozpoczęły się od skromnej zwyżki, to szybko okazało się, że zapał do kupowania akcji, jest raczej niewielki. Zwłaszcza, że i w Europie indeksy spisywały się średnio - spadały akcje banków na fali realizacji zysków, a także spółek surowcowych, w ślad za taniejącą miedzią.
Od południa do niemal samego końca notowań mieliśmy konsolidację i wisienkę na torcie w postaci 20 pkt wzrostu WIG20 w ostatnim kwadransie. Nie była to sesja emocjonująca, ani tym bardziej cokolwiek rozstrzygająca. Indeksy nadal są niewiele poniżej poziomów oporu i znacznie wyżej niż poziomy wsparcia.
Dziś podrożały akcje 165. spółek, potaniały 121. Obroty podliczono na 1,25 mld PLN, a więc zacznie mniej niż w piątek.
GIEŁDY W EUROPIE
Piątkowe rekordy w Stanach Zjednoczonych nie przełożyły się na pozytywny początek tygodnia na europejskich parkietach. Po otwarciu na lekkich plusach, główne indeksy traciły na wartości czemu towarzyszyły niewielkie wahaniach i niskie obroty. Pogorszenie nastrojów było w dużej mierze udziałem niemieckiego producenta oprogramowania SAP, który został silnie przeceniony po zapowiedzi gorszych wyników przejmowanego podmiotu (Business Objects). W ostatnim czasie europejskie giełdy radzą sobie gorzej w porównaniu z parkietami amerykańskimi i azjatyckimi ponieważ waluty europejskie są drogie. Jednak dolar zaczął tydzień od umocnienia w stosunku do wspólnej waluty, co może w najbliższych dniach pozytywnie wpłynąć na wycenę europejskich spółek. Za oceanem, indeksy amerykańskie rozpoczęły tydzień od lekkich minusów.
WALUTY
Kurs euro spadł dziś do 1,407 USD, ale trzeba dodać, że bez udziału części inwestorów z USA. Niektóre banki odpoczywają dziś, bo w Stanach świętowany jest "Dzień Kolumba".
Nie mniej wygenerowane w zeszłym tygodniu sygnały sprzedaży euro wobec dolara są obowiązujące. W dodatku dziś o kwestii mocnego euro rozmawiać mają ministrowie finansów z krajów "trzynastki", które euro przyjęły, co tworzy dodatkową presję na osłabienie wspólnej waluty, która zaczyna być uważana, za przewartościowaną (wobec oczywistych kłopotów finansów publicznych w takich krajach jak Francja czy Włochy).
W porównaniu z porannymi kursami jen spadł jeszcze o 0,1 proc. do dolara i umocnił się o 0,2 proc. do euro.
Dla złotego, te zmiany były za mało istotne by cokolwiek zmienić. Na koniec dnia dolar wyceniany był na 2,664 USD, euro na 3,75 PLN, a frank na 2,251 PLN.
SUROWCE
Miedź potaniała najbardziej od ponad miesiąca, w wyniku spekulacji, że silny wzrost ceny tego surowca w ostatnich czterech tygodniach może zniechęcić chińskich konsumentów do jego kupna. Niezależnie jednak od podstaw fundamentalnych spadku ceny na londyńskiej giełdzie o 3,5 proc. do poziomu 7.930 USD, rynek miedzi był już mocno wykupiony, a głębokość spadków nie może dziwić zważywszy na 15-procentowy wzrost ceny w ostatnim miesiącu. Spodziewamy się, że w najbliższych dniach przed ewentualnymi dalszymi spadkami fundusze hedgingowe powalczą jeszcze o poziom 8.000 USD.
Tanieją również ropa i złoto, w wyniku umocnienia się dolara amerykańskiego na rynku walutowym. Londyńska baryłka brent została dzisiaj przeceniona o 1,8 proc. do poziomu 77,25 USD, natomiast cena uncji złota spadła dziś o 1,1 proc. i kosztuje 733 USD.