Mamy też pierwsze efekty działań podjętych przez rządy krajów strefy euro, USA i banków centralnych - co prawda u nas spadek stopy WIBOR był nieznaczny (1 punkt), to już w przypadku LIBORu dla dolara efekty są znaczące - stopa trzymiesięczna spadła o 12 pkt (do 4,64 proc.), a LIBOR dla euro (także trzymiesięczny) spadł o 7 pkt (do 5,23 proc.). Są też złe wiadomości - ekonomiści ostrzegają przed recesją w Niemczech (indeks nastrojów inwestorów ZEW spadł z minus 41 do minus 63 pkt).

SYTUACJA NA GPW

Poniedziałkowe wzrosty, które wyglądały dość mizernie w porównaniu z innymi giełdami, zostały we wtorek zwiększone o ok. 4 proc. Aktywność inwestorów utrzymująca się na wysokim poziomie może świadczyć, że piątkowa sesja wyznaczyła lokalne dno i była tzw. "dniem odwrotu". Na całym rynku inwestorzy wymienili się akcjami wartymi 1,9 mld PLN, z czego 1,2 mld PLN przypadło na papiery pięciu największych spółek. Zdecydowany outsider ostatnich tygodni KGHM tym razem dał zarobić aż 19,3 proc., do łask wróciły również spółki deweloperskie - akcje Immoeast podrożały prawie o 60 proc., a OrcoGroup o 29 proc. Inflacja we wrześniu wyniosła 4,5 proc. lecz w obliczu globalnego cięcia stóp nie powinniśmy raczej oczekiwać, że skłonią RPP do podniesienia kosztu pieniądza, który i tak na rynku międzybankowym jest na wyjątkowo wysokim poziomie.

GIEŁDY W EUROPIE

We wtorek optymizm inwestorów w Europie z poprzedniej sesji został podtrzymany, ponieważ na całym świecie banki centralne sięgają po broń grubego kalibru, a to daje nadzieję na "miękkie lądowanie" po największym kryzysie w branży finansowej od kilkudziesięciu lat. Nieograniczone zasoby kapitału dla banków będących w potrzebie czy dokapitalizowanie największych amerykańskich instytucji kwotą 125 mld USD to tylko najważniejsze z nadzwyczajnych rozwiązań, za którymi już coraz trudniej nadążyć. Inwestorzy w USA mogą spać znacznie spokojniej niż przed tygodniem, ale powodów do euforii z pewnością nie ma, bo z 700 mld USD przewidzianych pierwotnie w planie Paulsona na odkupowanie "toksycznych aktywów" zostanie w praktyce 450 mld USD, a reszta trafi do 9 wybranych banków. DJIA na otwarciu sesji w Nowym Jorku do wczorajszych 11 proc. dodał kolejne 3,8 proc., lecz od razu rozpoczęło się realizowanie zysków.

WALUTY

Euro podrożało dziś do 1,377 USD, ale wzrost został szybko poskromiony o 1,4 centa. Poprawa płynności na rynku międzybankowym z pewnością cieszy, ale jednak zagrożenie recesją w strefie euro nie minęło z tego powodu. Prognozy obniżenia wzrostu gospodarczego w Niemczech zostały potraktowane poważnie, co stłumiło wzrost europejskiej waluty. Natomiast w nowej sytuacji dobrze odnalazł się złoty. Konferencja prezesa NBP, na której przedstawił on "pakiet zaufania" została dobrze odebrana przez rynek. Dolar spadł nawet poniżej 2,50 PLN, ale po południu był o 4 grosze droższy (ale zarazem o 5 groszy tańszy niż wczoraj wieczorem). Euro spadło do 3,47 PLN, choć w ciągu dnia kosztowało już 3,42 PLN. Frank z kolei spadał już poniżej 2,20 PLN, by po południu kosztować 2,25 PLN (ale to i tak 5 groszy mniej niż wczoraj).

SUROWCE

We wtorek po wcześniejszych wzrostach cena ropy naftowej powróciła do poziomu z poprzedniej sesji, czyli 80 USD za baryłkę. Wyceny złota oraz miedzi również nie uległy istotnej zmianie. Chiny sprowadziły z zagranicy od stycznia od września o ok. 8,8 proc. więcej ropy niż przed rokiem, a import we wrześniu był na najwyższym poziomie odkąd urząd statystyczny publikuje oficjalne dane. Percepcja inwestorów działających na rynku surowców ogranicza się zazwyczaj do śledzenia kilku podstawowych czynników wpływających na ceny, lecz trudno zrozumieć analityków dostosowujących co kilka tygodni długoterminowe prognozy - Goldman Sachs szacuje obecnie, że w przyszłym roku cena baryłki ukształtuje się na poziomie 70 USD, czyli ok. dwukrotnie niżej niż analitycy tego samego banku prognozowali latem 2008 r.