Ale już mniejsza dynamika wynagrodzeń i słabsze nastroje konsumentów - owszem. Trzeba też pamiętać o ujemnej dynamice produkcji przemysłowej w sierpniu - w przedsiębiorstwach produkcyjnych zatrudnienie nie rośnie już tak dynamicznie, co może przełożyć się na sytuację na rynku pracy. Dziś poznamy także stopę bezrobocia w sierpniu (w lipcu było to 9,4 proc.), a także indeksy PMI dla sektora produkcji i usług w strefie euro. Dziś także zaplanowano publikację dynamiki zamówień w przemyśle w eurolandzie oraz zmiany cen domów w USA.

SYTUACJA NA GPW

Poniedziałkowe notowania przyniosły dynamiczną korektę spadkową na giełdach europejskich, i później amerykańskich podyktowaną m.in. silnym wzrostem cen ropy naftowej. W tej sytuacji spadek WIG20 u nas o 0,1 proc. może być odczytany jako wyraz siły rynku. Warto jednak dodać, że spadek byłby głębszy, gdyby nie prawie 2,5-proc. wzrost notowań PKO BP po zapowiedzi zwiększenia akcji depozytowej przez ten bank. Swoją cegiełkę do dobrego wyniku indeksu dołożył też KGHM, którego akcje podrożały o 1,8 proc. za sprawą rosnących cen miedzi na światowych rynkach.

Jak na korektę przystało, obroty na wczorajszej sesji były mniejsze niż dzień wcześniej - na całym rynku akcji podliczono je na 1,2 mld PLN, z czego 1 mld PLN przypadł na sam WIG20.

GIEŁDY ZAGRANICZNE

Szereg najważniejszych parkietów po dramatycznej wyprzedaży akcji sprzed tygodnia wprowadziło ograniczenia gry na spadki wartości akcji i indeksów, lecz tego typu regulacje nie mają większych szans na wywołanie trwalszego trendu wzrostowego. Zwłaszcza gdy brakuje fundamentalnych przesłanek do zakupów, bo o ile nikt nie kwestionuje niepokojącej sytuacji banków, które na całym świecie są strategicznymi przedsiębiorstwami, to zwolenników planu ratunkowego w wersji naszkicowanej przez FED jest już nieco mniej, a już w zdecydowanej mniejszości znajdują się optymiści wierzący, że za kilka miesięcy USA powrócą na ścieżkę szybkiego wzrostu. W poniedziałek S&P 500 stracił na wartości 3,8 proc., a NASDAQ 4,2 proc. Być może więcej konkretów związanych z planem nadzywczajnym pomoże uspokoić rynki akcji.

OBSERWUJ AKCJE

Polnord - po dwukrotnym przetestowaniu lokalnego dołka z okolic 43 PLN za akcję, kurs wraca na wyższe poziomy. Poniedziałkowa sesja nie wniosła wprawdzie rewolucyjnej zmiany do wymowy głównego trendu, który w dalszym ciągu jest spadkowy, lecz widać także, że przybywa inwestorów uznających obecną wycenę akcji w okolicy 50 PLN. Po udanym finiszu ubiegłego tygodnia sygnał kupna pojawił się na wskaźnikach MACD, wskaźniku stochastycznym oraz DMI. Co więcej cena przecięła się od dołu ze średnią z 20 sesji, co jest również "byczy" argument i do pełni szczęścia brakuje jeszcze tylko forsowania oporu wyznaczonego wspólnie przez średnią cenę z 50 notowań oraz ostatnie szczyty z wysokości 55,4 PLN za akcję. Wybicie z formacji trójkąta, który powstaje od końca lipca może przynieść ruch w górę rzędu 15-20 PLN.

POINFORMOWALI PRZED SESJĄ

MNI - przewodniczący rady nadzorczej kupił 250 tys. akcji spółki i ma ich łącznie 12,02 mln sztuk (13,3 proc. głosów na WZA).

Cinema City - holding kupił dodatkowe udziały w dwóch spółkach prowadzących działalność deweloperską w bułgarskich miastach Płowdiw i Ruse 18 mln euro. Po transakcji Cinema City ma 30 proc. udziałów w MO Plovidv i 90 proc. w Cinema City Malls.

Gino Rossi - skonsolidowane przychody od lipca do sierpnia wyniosły 124,4 mln PLN i były o 16,6 proc. wyższe niż przed rokiem.

Bomi - po zarejestrowaniu nowej emisji akcji udział funduszy Pioneera w głosach na WZA spółki spadł z 11,3 do 7,6 proc., a udział Dariusza Strota spadł z 6,9 do 4,7 proc.

Kompap - Warsaw Equity Invesment zwiększył zaangażowanie w spółce z 4,99 do 9,99 proc. głosów.

Impel - na 16 października spółka zwołała NWZA, na którym zamierza przekonać akcjonariuszy do planu skupu własnych akcji w celu umorzenia.

PROGNOZA GIEŁDOWA

Dynamiczna przecena w Nowym Jorku nie nastraja optymistycznie. W tej sytuacji trudno powiedzieć, że wczorajsze spadki w USA to tylko korekta wcześniejszych wzrostów, bo przecież właśnie zwyżki z czwartku i piątku w USA były tylko - co prawda dynamiczną - ale korektą wzrostową, a trendem głównym pozostaje trend spadkowy. Oczywiście o powrocie do niego będzie można przesądzić dopiero wówczas, kiedy indeksy narysują na wykresach nowe dołki cenowe, ale łatwo zrozumieć, że niepewność w sercach inwestorów musi być ogromna.

Nie można spodziewać się niczego innego niż spadków już na otwarciu notowań w Warszawie. Natomiast niezłe zachowanie rynku wczoraj i ewentualnie ograniczony zasięg spadków dziś mogą przekonywać, że GPW faktycznie jest silniejszym rynkiem, a korekta wzrostowa nie zakończyła się na piątkowej sesji. Zatem niewielkie spadki mogą skłaniać do zakupów, poważniejsza przecena może szybko zamienić się w wielką wyprzedaż.

WALUTY

Kurs dolara w odniesieniu do koszyka najważniejszych walut spadł w poniedziałek o ok. 2 procent, co dowodzi gwałtownej zmiany sentymentu do amerykańskiej waluty po przedstawieniu planu ratowania sektora finansowego przez rząd USA. Stany Zjednoczone od wielu lat notorycznie zwiększają zadłużenie i również tym razem dla pokrycia ponad 1,8 bilionów USD (dotychczasowe koszty kryzysu + zakładane 700 mld USD na "toksyczne papiery wartościowe") trzeba będzie emitować nowe obligacje. W krótkim treminie skutki interwencji będą negatywne dla dolara, natomiast siła zielonego w długim terminie zależeć będzie od skuteczności działań podjętych przez FED, a zwłaszcza ich wpływu na realną sferę gospodarczą.

SUROWCE

W ciągu poniedziałkowej sesji ropa naftowa ustanowiła nowy rekord, choć tym razem nie cenenowy, bo pamiętamy, że już kilka tygodni wcześniej baryłkę wyceniano na 130 USD . Chodzi o największą zmianę ceny w ciągu jednego dnia - na nowojorskiej giełdzie surowcowej NYMEX ropa podrożała tylko w poniedziałek aż o 25 dolarów, a w ciągu tygodnia o 40 dolarów. To efekt zamykania krótkich pozycji w kontraktach terminowych wygasających za tygdzień dodatkowo przyspieszony przez informację o spadku produkcji ropy w Arabii Saudyjskiej, Meksyku i Nigerii. Inwesorzy, którzy spekulacyjnie liczyli na spadek ceny baryłki widząc, że trend spadkowy się wyczerpuje są zmuszeni uciekać z rynku, bo w przeciwnym wypadku musieliby dostarczyć ropę w fizycznej formie na początku października. Komisja nadzorująca giełdę już przygląda się czy nie doszło do manipulacji ceną.