Jeden z ekonomistów (z banku Credit Suisse) zakłada nawet, że SNB może zdecydować się na podwyżkę stóp procentowych. Tego samego zdania jest także rynek terminowy. Kontrakty na stopę procentową (z terminem wygaśnięcia w grudniu) wzrosły do 3,03 proc. z 2,87 proc. na początku maja. Problem z inflacją ma też Europejski Bank Centralny. Inflacja producentów wzrosła w kwietniu do 6,1 proc. Także i w strefie euro prędzej można się spodziewać po takich danych podniesienia stóp niż ich obcięcia.

SYTUACJA NA GPW

Wprawdzie obroty na dzisiejszej sesji nie były dużo wyższe niż w poniedziałek (policzono je na szerokim rynku na 851 mld PLN), ale wystarczyły by poprawić nastroje akcjonariuszy. To głównie zasługa dobrej końcówki po pozytywnym wystąpieniu Bena Bernanke i wzrostom indeksów zagranicznych. Największe powody do zadowolenia mieli inwestorzy, który w swoich portfelach przeważają spółki duże - WIG20 zyskał 1 proc. i z nawiązką odrobił straty z początku tygodnia. To głównie zasługa KGHM, Pekao i TPSA (biorąc pod uwagę obroty), chociaż znacznie bardziej od rynku wzrosły kursy BZWBK, GTC oraz Biotonu. W gorszej kondycji cały czas znajdują się spółki małe i średnie. Dobra końcówka dzisiejszych notowań zapewniła im zaledwie obronę przed kontynuacją poniedziałkowych spadków.

GIEŁDY W EUROPIE

We większość europejskich parkietów kończyła dzień na plusach, ale skala wzrostów była tak niewielka, że dzisiejszą sesję powinniśmy uznać raczej za akceptację niższych poziomów indeksów niż odreagowanie ostatnich spadków. Wzrost PKB w strefie euro nie zaskoczył uczestników rynku - w I kw.2008 r. wzrósł o 0,8 proc., a w ujęciu rocznym o 2,2 proc.. Ceny surowców stabilizują się na wysokich poziomach, a kolejne kraje odczuwają dotkliwie przyspieszającą inflację - opublikowane we wtorek dane ze Szwajcarii pokazały dwukrotnie szybszy wzrost cen w maju niż prognozowali ekonomiści (ceny konsumentów rosły o 0,8 proc. m/m wobec oczekiwań na poziomie 0,4 proc.). Płaskie otwarcie notowań za oceanem nie zmieniło nastrojów w Europie i o 16.30 FTSE wzrósł o 0,3 proc., paryski CAC40 zyskał 0,8 proc. a szwajcarski indeks SMI był o 0,1 proc. wyżej niż w poniedziałek.

WALUTY

Eurodolar wybił się z dwudniowej konsolidacji i powrócił na spadkową ścieżkę. Euro potaniało w stosunku do amerykańskiej waluty o 0,5 proc. i zeszło do poziomu 1.546 USD, czyli blisko trzymiesięcznych minimów. Impulsem do tego ruchu była wypowiedź Bena Bernanke, który stwierdził, że obecny poziom stóp za oceanem jest odpowiedni do tego, aby pomóc amerykańskiej gospodarce wyjść na prostą. Rynek zinterpretował te słowa jako zapowiedź końca obniżek stóp procentowych, które wywierały presję spadkową na dolara w ostatnim roku. Co więcej, szef FED wyraził zaniepokojenie silną deprecjacją amerykańskiej waluty (jakby to nie była wina prowadzonej przez niego polityki monetarnej), która utrudnia walkę z inflacją.

Frank szwajcarski również zyskiwał po tym jak dynamika inflacji u Helwetów w maju wzrosła do 2,9 proc. i była najwyższa od 15 lat. Jednak umocnienie dolara oraz dobre nastroje na rynkach akcji sprawiły, że w dalszej części notowań oddał tę zwyżkę. Przebieg wydarzeń za granicą przełożył się na osłabienie złotego w stosunku do dolara o 0,4 proc. (2,18 PLN). Taniały natomiast euro, o 0,4 proc. (3,37 PLN) i frank o 0,7 proc. (2,09 PLN).

SUROWCE

We wtorek cena ropy naftowej wahała się w niewielkim zakresie pomiędzy 127,5 - 125,5 USD. Z technicznego punktu widzenia nie możemy jeszcze mówić o trendzie spadkowym ponieważ kurs znajduje się w okolicach dolnej linii kanału wzrostowego, który w lutym zapoczątkował rajd w górę o ponad 40 USD. Przed cotygodniowymi informacjami o stanie zapasów ergetycznych USA, inwestorzy pozbywali się kontraktów terminowych na ropę, ponieważ rynek oczekuje wzrostu rezerw energetycznych. Ok. godz. 16.00 baryłka ropy kosztowała o 1,2 proc. mniej niż w poniedziałek, czyli 126,1 USD. Inwestorzy sprzedawali we wtorek złoto po wypowiedzi B.Bernanke, którą odebraną, jako sygnalizację możliwej podwyżki stóp procentowych w USA. Po przecenie o ponad 1 proc. uncja kruszcu kosztowała 883 USD. Wyższe oprocentowanie oznaczałoby zwiększone zainteresowanie dolarem, który powinien w poruszać się w przeciwnym kierunku do metali szlachetnych. Za tonę miedzi płacono w Londynie ok. 7 930 USD o 80 USD więcej niż w poniedziałek.