Poznamy także europejski indeks nastrojów konsumentów (ma się nie zmienić) i indeks nastroju w biznesie. Nie da się jednak ukryć, że dzisiejszym gwoździem programu będzie drugi odczyt PKB w Stanach za I kwartał. Według prognoz PKB ma wzorsnąć o 0,9 proc. (podczas gdy w pierwszym odczycie było to 0,6 proc.). Opublikowane zostaną także wskaźniki inflacji bazowej w USA.

SYTUACJA NA GPW

Jeśli ktoś po wczorajszej wzrostowej sesji twierdzi, że sytuacja na GPW wraca do normy, ponieważ obroty przekroczył 2 mld PLN, to albo dziwnie rozumie normalność, albo przeoczył drobny szczegół. Wartość transakcji przeprowadzanych w środę wyłącznie na walorach dwóch banków wyniosła blisko 1 mld PLN, czyli znacznie więcej niż wolumen obrotów całej giełdy z poniedziałku. Takie niespodziewane zawirowania zawdzięczamy gorącemu kapitałowi z zagranicy wpadającemu na warszawski parkiet tuż przed zakończeniem sesji w poszukiwaniu szybkich zysków, ale lepiej pogodzić się z realiami i dostosować się do reguł gry, niż narzekać bez przerwy na chroniczny brak kapitału. WIG20 zyskał 0,8 proc., a WIG wzrósł o 0,6 proc.

GIEŁDY ZAGRANICZNE

Główne indeksy Wall Street wzrosły drugi dzień z rzędu dzięki odbiciu się cen ropy (po ostatnich spadkach) oraz dobrym danym makro. Zamówienia na dobra trwałego użytku w kwietniu spadły mniej od oczekiwań (a liczone bez środków transportu nieoczekiwanie wzrosły), co zachęciło inwestorów do kupna akcji spółek przemysłowych. Chętnie obracano również branżą energetyczną, a wzrost cen ropy sprawił, że zyskały 32 z 34 jej podmiotów notowanych na amerykańskim parkiecie. W rezultacie, S&P i Dow Jones zyskały po 0,4 proc. przy obrotach wyższych niż na wczorajszej sesji.

Znacznie silniej zwyżkowały ceny akcji na rynkach azjatyckich, bowiem poza optymizmem związanym z danymi zaa oceanu, nastroje eksporterów poprawił taniejący jen.

OBSERWUJ AKCJE

BRE Bank - po przebiciu linii oporu trendu spadkowego wyznaczonej przez szczyty z ostatnich miesięcy, kurs banku konsekwentnie pnie się w górę i na wczorajszej sesji doszedł do poziomu 400 PLN. To kolejny opór, który stoi na drodze przed kontynuacją wzrostów. Kurs już raz go zaatakował (przed tygodniem), wiec powrót w te rejony zwiększa szansę powodzenia, tym bardziej, że wzrostom z ostatnich dwóch sesji towarzyszyły wyższe obroty. Wskaźniki MACD i RSI są dosyć optymistyczne, a na DMI utrzymuje się sygnał kupna.

BZWBK - na wczorajszej sesji kurs banku silnie odreagował przecenę z ostatnich dwóch tygodni, a wzrostom od razu towarzyszyły wyższe obroty. Ponieważ podczas spadków kurs nie zbliżył się do dołków z marca i kwietnia można liczyć na utrzymanie się trendu horyzontalnego o lekko pozytywnym nachyleniu. Jeśli tak, to cena akcji banku powinna teraz poprawić szczyt z przełomu marca i kwietnia, czyli dojść do poziomu 190 PLN, z niewielkim oporem na tej drodze na 180 PLN. MACD i RSI pokazują miejsce na taką zwyżkę.

POINFORMOWALI PRZED SESJĄ

Asseco Polska - po przecenie z ostatniego tygodnia kurs spółki broni się na wsparciu na poziomie 65,00 PLN. Wbrew pozorom, jest ono dosyć ważne, bowiem spadek poniżej będzie oznaczał równocześnie przełamanie linii wsparcia pięcioletniego trendu wzrostowego. Wprawdzie poruszaniu się cenie akcji w dół towarzyszyły w ubiegłym tygodniu bardzo niskie obroty, co sugeruje, że był to tylko przystanek przed dalszą aprecjacją. Jednak wczorajsza sesja była dosyć zagadkowa - obroty silnie wzrosły, a kurs nie zdołał utrzymać się wysoko. Wskaźniki MACD i RSI są neutralne.

Lotos - pomimo rekordowych cen ropy oraz dobrych wyników kwartalnych, kurs akcji spółki nie zdołał pokonać kwietniowych szczytów i znów wrócił do trendu spadkowego. To świadczy o wyjątkowo kiepskich nastrojach wokół spółki i należy spodziewać się, że dołki z marca i kwietnia (okolice 31,50 PLN) znów zostaną przetestowane. Przemawiają za tym wysokie obroty na wczorajszej, spadkowej sesji. Główne wskaźniki analizy technicznej są neutralne.

PROGNOZA GIEŁDOWA

W czwartek japoński Nikkei wystrzelił w górę - w trakcie sesji rósł o ponad 2 proc., by zakończyć notowania aż o 3,0 proc. wyżej niż dzień wcześniej. Zagraniczni komentatorzy tłumaczą to wzrostem zamówień na dobra trwałego użytku w Stanach Zjednoczonych, które są największym importerem japońskich towarów. W rzeczywistości w kwietniu Amerykanie zamówili o 0,5 proc. mniej dóbr trwałych, ale jeśli przyjrzeć się strukturze tego agregatu, to rzeczywiście Japonia ma powody do optymizmu, bo aż o 28 proc. wzrosły zamówienia na elektronikę. Po tak udanej sesji w Azji wzrosty mogą najprawdopodobniej przenieść się rano do Europy i pomóc warszawskim indeksom wystartować z wyższych poziomów. W trakcie dnia kluczowe będą informacje o nastrojach europejskich przedsiębiorców oraz dane o wzroście PKB w USA w I kw. 2008 r. WIG20 powinien w pierwszej części dnia zmniejszyć dystans do poziomu 3000 pkt, chyba, że przeszkodą okaże się odbicie w górę cen ropy lub dziwne zachowania inwestorów zagranicznych, których nie sposób przewidzieć (realizacja zysku na walorach, które mocno drożały w środę?).

WALUTY

Sprzedaż detaliczna w Japonii spadła w kwietniu o 0,1 proc. m/m, a w odniesieniu do poziomu sprzed roku była wyższa jedynie o 0,1 proc. (oczekiwano wzrostu 0,5 proc. r/r). W połączeniu ze środowymi informacjami z USA dało to inwestorom pretekst do wyprzedaży jena i umocnienia amerykańskiej waluty. Ok. godz. 8.00 czasu warszawskiego kurs pary USD/JPY znajdował się o 0,1 proc. wyżej niż dzień wcześniej (105 JPY za 1 dolara). Dolar trzymał się również mocno w stosunku do euro, za które płacono 1,561 USD (o 0,4 proc. mniej niż w środę).

Kurs złotego nie zmienił się znacząco wobec euro, które w czwartek kosztowało 3,395 PLN i nie zdołało przebić się rano przez poziom 3,4 PLN. Inwestorzy nie obrali jeszcze jednoznacznego kierunku dla polskiej waluty - odrabiał straty dolar, a na wartości tracił frank, za waluty płacono odpowiednio 2,172 (+0,5 proc.) i 2,094 (-0,3 proc.)

SUROWCE

Miedź zaczęła sesję na minusach w wyniku informacji o wzroście jej zapasów. Dobre nastroje na Wall Street pomogły jej jednak odrobić znaczną część spadków i na zamknięciu traciła 0,5 proc. Podobne odreagowanie widzieliśmy na wykresach ropy, która spadła wczoraj już do poziomu 126 USD w wyniku obaw o spadek popytu. Impulsem do odrabiania strat była zapowiedź analityków Morgan Stanley, że baryłka z łatwością może podrożeć do 150 USD. Na razie jednak londyńską brent i nowojorską crude handluje się 20 USD niżej.

Złoto broni się przed spadkiem poniżej poziomu 900 USD za uncję, w czym pomaga mu spokój na euro/dolarze oraz wzrosty cen surowców.

Nie wszystkie z nich jednak drożeją. Cena ryżu czwarty dzień z rzędu pozostaje w silnym trendzie spadkowym - wczoraj na chicagowskiej giełdzie zniżkowała o 4,1 proc. To wynik zniesienia barier eksportowych przez Kambodżę, co przekłada się na silny wzrost podaży. Co więcej, zwiększenie eksportu zapowiedział również Wietnam. Od rekordowych 25,07 USD z ubiegłego miesiąca, ryż potaniał już do 17,70 USD.