Dane potwierdzają słowa George'a Sorosa wypowiedziane ledwie kilka godzin wcześniej. Według znanego inwestora rynki finansowe wyszły już z fazy ostrej zapaści, ale teraz jej skutki odczuwane będą przez gospodarkę w sposób długofalowy. Jego zdaniem amerykańska i prawdopodobnie także brytyjska gospodarka znajdą się wkrótce w recesji. Takiego scenariusza wydarzeń przestraszyli się inwestorzy giełdowi, którzy sprzedawali akcje i w USA i w Europie, w tym na giełdzie warszawskiej.
SYTUACJA NA GPW
Druga sesja w tym tygodniu pod kreską z pewnością nie napawa inwestorów optymizmem i psuje nastroje przed czwartkowym odpoczynkiem. WIG20 przez większą część sesji tracił na wartość ok. 0,7-0,8 proc., ale po otwarciu giełd za oceanem sprzedający akcje pozbawili złudzeń wszystkich, którzy liczyli na powrót w okolice 3000 pkt. Indeks największych spółek znalazł się poniżej 2950 pkt. pierwszy raz od początku maja. Spadki w Azji, spadki Europie i spadki na Wall Street - choć nie miały oznak drastycznej wyprzedaży, przemawiają za kontynuacją trendu horyzontalnego, co w obecnym położeniu indeksów oznacza zbliżanie się do dolnych ograniczeń i poziomów wsparcia. Spośród warszawskich blue chipów jedynie PBG oraz Cersanit utrzymały się na niewielkich plusach, a po drugiej stronie rynku znalazł się TVN ze spadkiem aż o 9,1 proc. Obroty we wtorek przybrały na wartości przekraczając 1,2 mld PLN.
GIEŁDY W EUROPIE
Dzisiejsza sesja przyniosła koniec trendu wzrostowego, który przez ostatni tydzień wyniósł indeksy Starego Kontynentu najwyżej od połowy stycznia. Impulsem do odreagowania były nowe rekordy ropy, które pociągnęły w dół spółki lotnicze oraz przekonanie, że kryzys kredytowy może przeciągnąć się również na rok 2009, o czym przekonywali w swym raporcie analitycy Oppenheimera. Pomimo wzrostu cen surowców, silna przecena dotknęła również branżę wydobywczą. Od początku roku zachowywał się on bardzo dobrze i według banku Morgan Stanley jest przewartościowany o 10-20 proc. Ponieważ udział tego sektora jest stosunkowo wysoki na giełdzie w Londynie, stąd i odreagowanie przebiegło tam najdynamiczniej- o godz. 16.45 brytyjski FTSE100 tracił 2,3 proc. W tym czasie niemiecki DAX przeceniono o 1,4 proc., a francuski CAC40 o 1,8 proc. Na sporych minusach zaczęła notowania Wall Street. Godzinę po otwarciu S&P i Dow Jones traciły ok 1 proc.
WALUTY
We wtorek amerykański dolar otrzymał kolejny mocny cios - inwestorzy pozbywali się zielonego w reakcji na wiadomość, że ceny producentów rosną w USA najszybciej od 1991 roku. Eurodolar ruszył w górę i przebijając od dołu dwudziestodniową średnią cenę znalazł się ok. godz. 16.30 na wysokości 1,564 (o 0,9 proc. wyżej niż w poniedziałek). Warto zwrócić uwagę na dwa zjawiska, które obserwujemy na rynku - zwrot inwestorów w kierunku bezpieczniejszych aktywów (umocnienie jena) oraz wysokie ceny ropy, które zazwyczaj szły w parze z osłabieniem dolara.
Polski złoty z racji braku ważnych publikacji makroekonomicznych reagował we wtorek na trendy z głównych par walutowych - zyskiwał wobec dolara, natomiast względem euro zachowywał się stabilnie. Za jednego dolara płacono ok. 16.30 o 0,7 proc. mniej niż w poniedziałek, tj. 2,164 PLN, euro wyceniano na 3,385 PLN (+0,1 proc), a franka szwajcarskiego na 2,079 PLN (+0,6 proc.).
SUROWCE
Ropa ustanowiła kolejny rekord po wypowiedzi Boonea Pickensa (miliardera zarządzającego funduszem hedgingowym), który wróży jej osiągnięcie 150 USD za baryłkę jeszcze w tym roku. Jego zdaniem, będzie to wynik niedostatecznej podaży surowca, która nie nadąża za rosnącym popytem. Podobnego zdania są pracownicy Goldman Sachs. Dziś podnieśli swoją prognozę dla ceny w drugiej połowie roku z 107 USD do 141 USD. W rezultacie, londyńska baryłka brent podrożała o 1,7 proc. i kosztuje 127,40 USD, natomiast nowojorską crude handlowano już po 129 USD.
Po części na nowe rekordy ropy złożył się również spadek wartości dolara. Przecena amerykańskiej waluty pomogła również miedzi, która otworzyła się niżej w wyniku wzrostu zapasów na giełdzie w Londynie, jednak po południu skutecznie odrobiła straty. Na LME handlowano nią dzisiaj powyżej poziomu 8.300 USD za tonę.
Złoto znów jest w cenie dla inwestorów szukających zabezpieczenia przeciwko osłabieniu dolara. Jego uncja podrożała czwarty dzień z rzędu (dziś o 0,8 proc.) dochodząc do poziomu 913 USD.