Commerzbank już podniósł tegoroczną prognozę wzrostu gospodarczego u naszych zachodnich sąsiadów do 2,2 proc. z 1,8 proc. Ale nie wszędzie sytuacja wygląda tak różowo - pogarszające się nastroje konsumentów i producentów w strefie euro grożą spowolnieniem wzrostu w kolejnych kwartałach. Rozczarowały za to dane z USA - produkcja przemysłowa spadła o 0,7 proc., a oczekiwano, że będzie to spadek o 0,2 proc. Również wykorzystanie mocy produkcyjnych obniżyło się - z 80,2 do 79,7 proc.

SYTUACJA NA GPW

Czwartkowa sesja przypominała przebiegiem końcówkę ubiegłego tygodnia - po publikacji raportów kwartalnych spółek inwestorzy pozbywali się akcji, wobec czego dzień zakończył się ponad 1-proc. spadkami głównych indeksów. WIG20 stracił 1,3 proc. i po nieudanym testowaniu lokalnego oporu z wysokości 3050 pkt zwrócił się w kierunku 3020 pkt. Nawet zaskakująco dobre wyniki finansowe za I kw. były pretekstem do realizacji zysków - spośród spółek z WIG20 jedynie CEZ, Bank Pekao i Asseco Polska zdołały utrzymać się powyżej poziomów z końca poprzedniej sesji. Negatywnym bohaterem sesji była Agora - w trakcie notowań walory spółki spadały nawet o ponad 10 proc.Było to reakcją nie na wyniki finansowe, które były zbliżone do oczekiwań rynku, lecz na komunikat o zakupie internetowych portali ogłoszeniowych Trader.com za ...uwaga... 120 mln PLN. Obroty na całym rynku przewyższyły drugi raz z rzędu 1,5 mld PLN.

GIEŁDY W EUROPIE

Na europejskich parkietach cały czas udaje się utrzymać poziomy najwyższe od połowy stycznia. Nie ma co się temu dziwić, skoro inwestorów zaskakują pozytywne informacje ze spółek i gospodarki w skali makro. Dziś nastroje poprawiały publikacje z tej drugiej grupy. Wstępne dane za PBK w Eurolandzie pokazały utrzymanie w I kwartale dynamiki z poprzedniego, na poziomie 2,2 proc. To oznaczałoby, że spowolnienie za oceanem i rekordowo silne euro nie oddziaływują na europejskie podmioty tak negatywnie jak można by się spodziewać (a jeśli oddziałują, to spółki neutralizują tego efekty). W rezultacie, niemiecki DAX spadł o 0,1 proc., francuski CAC40 wzrósł o 0,1 proc., a brytyjski FTSE100 zyskał 0,7 proc. (dzięki dużemu udziałowi spółek surowcowych w tym indeksie). Również za oceanem dane makro były niezłe, dzięki czemu w pierwszej godzinie notowań nie było widać chęci do większej realizacji zysków.

WALUTY

W czwartek poznaliśmy szereg ważnych danych makroekonomicznych z Eurolandu, z których najważniejsze były odczyty dotyczące tempa wzrostu PKB w pierwszym kwartale 2008 r. oraz kwietniowa inflacja w strefie euro. Pozytywną niespodzianką dla inwestorów był szybszy wzrost PKB w największych gospodarkach regionu (Niemcy rozwijały się o 1,5 proc. szybciej niż w poprzednim kwartale, wobec oczekiwań na poziomie 0,7 proc.), natomiast łącznie dynamika wzrostu we wszystkich gospodarkach strefy euro wyniosła 2,2 proc. w ujęciu rocznym. Eurodolar zareagował wzrostami i atakiem na lokalny szczyt z okolic 1,555 euro, jednak w drugiej części dnia dolar próbował odrabiać straty i kurs EUR/USD powrócił do poziomu z poprzedniej sesji tj. 1,547 euro.

Polski złoty po wczorajszej przecenie wobec głównych walut w czwartek zachowywał się już stabilniej - ok. godz. 16.30 euro kosztowało 3,393 PLN (o 0,01 proc. więcej niż w środę), a za dolara płacono 2,192 PLN (o proc. 0,1 mniej). Franka szwajcarskiego wyceniono na 2,081 PLN.

SUROWCE

Surowce silnie drożały na dzisiejszej sesji w wyniku dobrych danych makro z Eurolandu. Dynamika PBK w I kwartale w krajach strefy euro była wyższa od oczekiwanej, co inwestorzy z rynku surowcowego odczytali jako zapowiedź powrotu spadków dolara (na wykresie amerykańskiej waluty jeszcze ich nie widać). Najsilniej podrożało złoto, do czego przyłożyły się również wzrosty cen innych surowców zwiększające presję inflacyjną. Jego uncją handlowano dziś 2,4 proc. wyżej, na poziomie 887 USD.

Ropa i miedź również zyskiwały na wartości (dobra koniunktura oznacza wyższy popyt na nie), chociaż w mniejszym stopniu. Londyńska baryłka brent podrożała o 0,4 proc. (124,60 USD), a nowojorska crude o 1,1 proc. (125,50 USD) i obie znów flirtują z rekordowymi poziomami. Duży udział ma w tym zbliżający się sezon wakacyjny.

Cena miedzi w Nowym Jorku wzrosła z kolei o 2 proc. z nawiązką odrabiając wczorajsze straty. Można więc odwołać wczorajszy sygnał sprzedaży po zejściu wykresu do poziomów najniższych od 1,5 miesiąca.