Analitycy z Realty Trac spodziewają się, że liczba domów wystawionych na sprzedaż przez kredytodawców sięgnie w tym roku 2 mln, co pogorszy sytuację na rynku amerykańskich nieruchomości, który i bez tego przeżywa spore problemy. Najwięcej domów banki wystawiły na sprzedaż w Kaliforni, Florydzie, Michigan i Ohio - łącznie ze stanem Michigan wystawiono tam do sprzedaży połowę domów, które trafiły na licytację w lipcu. Tylko w ośmiu stanach nie zanotowano wzrostu licytacji domów.
SYTUACJA NA GPW
Strach jest nadal mocno obecny w sercach inwestorów. Od rana obserwowaliśmy kontynuację wczorajszych spadków, przy czym ta kontynuacja miała miejsce przy wyjątkowo skromnych obrotach. Koło południa sytuacja zmieniła się, inwestorzy kupowali akcje. Podniesienie stóp procentowych przez Bank Ludowy Chin, to jednak nie to samo, co akcja najważniejszych banków centralnych świata. Mimo to, w tym czasie spadły notowania jena, a wraz z nimi drożały akcje na świecie. Wreszcie światło dzienne ujrzała wiadomość dnia (o której wyżej) i nastroje siadły zupełnie. Obroty wyraźnie przyspieszyły w ostatnich - spadkowych - godzinach notowań.
Podrożały akcje 66. spółek, potaniały 215 (obroty jak 1 do 2). Wartość transakcji podliczono na 1,9 mld PLN. Problem z przewidywaniem rynku polega na pojawianiu się wciąż nowych informacji - o różnej wymowie.
GIEŁDY W EUROPIE
Na dobrą sprawę, można opisać zachowanie giełd europejskich tak jak GPW. Początkowe spadki trzeba jednak wiązać z niepewną końcówką notowań na rynkach azjatyckich. Odbicie przyszło nieco z kapelusza. Działania Banku Ludowego Chin trudno uznać za sprzyjające rynkom akcji, ale rynki się przecież nie mylą. Po południu przybywało doniesień o coraz to nowych ogniskach kryzysu na rynku kredytów hipotecznych. Pojawiły się plotki na temat zaangażowania jednego z niemieckich banków należącego do skarbu państwa na rynku subprime w kwocie 3 mld euro. W sumie powody do zniżki niby nowe, ale te same co zwykle - niepewność co do rozmiaru strat. FTSE spadł o 0,1 proc., CAC40 tyleż zyskał, BUX po niezłym otwarciu zarobił tylko 0,3 proc.
W Stanach sesja zaczęła się niewielką przeceną (rzędu 0,1-0,2 proc.).
WALUTY
Niewiele się zmieniło jeśli chodzi o notowania euro. Była próba wzrostu w kierunku 1,35 USD, ale nadzieje na taki scenariusz szybko się rozwiały po doniesieniach o kolejnych kłopotach kredytowo/nieruchomościowych w USA.
Jen, który rano tracił, na koniec dnia umocnił się o 0,4 proc. do dolara i o 0,3 proc. do euro. Na rynku walutowym inwestorzy balansują na krawędzi wyczerpania nerwowego. Jen znalazł się z powrotem na poziomach bliskim rekordom z ostatniej fali zamykania pozycji carry-trade. Przełamanie szczytów będzie sygnałem do dalszego kupna jena - z tragicznym skutkiem dla rynków akcji.
U nas dolar kosztuje 2,852 PLN, euro 3,849 PLN (najwyższe zamknięcie od kwietnia), a frank 2,371 PLN. Frank również wyznaczył nowy szczyt notowań w obecnej fali (w cenach zamknięcia jest najdroższy od poczatku kwietnia).
SUROWCE
Huragan Dean zdaje się - wedle najnowszych doniesień - słabnąć i nie zagraża instalacjom naftowym w Zatoce Meksykańskiej, a mimo to cena ropy wzrosła dziś o 1 proc.
Miedź potaniała o 0,7 proc., za sprawą powracających obaw o możliwe spowolnienie gospodarcze. Z pewnością mniej miedzi będzie potrzebować amerykański sektor budowlany.
Srebro również spadło o 0,7 proc., a złoto podrożało o 0,2 proc.