Recesja na rynku nieruchomości, która przypomnijmy jest kołem zamachowym spowolnienia gospodarczego w USA, jest kontynuowana. Liczba wydanych pozwoleń na budowę spadła w lutym o 7,8 proc. do 978 tys. Ale co interesujące liczba rozpoczętych budów domów wielorodzinnych wzrosła o 14 proc. Kilka dni temu w artykule dla Financial Times, były szef Fed Alan Greenspan, podkreślał że recesja w USA musi skończyć się tam gdzie się zaczęła, aby rynki finansowe mogły się uspokoić. Miał na myśli rynek nieruchomości. Jak widać najnowsze dane nie wskazują jeszcze na zakończenie recesji.

SYTUACJA NA GPW

Podobnie jak wczorajsze spadki, tak i dzisiejszy wzrost - choć nawet silniejszy - nie ma tak dużego znaczenia, jak wydawać by się mogło z samej nominalnej zmiany wartości WIG20 czy cen akcji wchodzących w jego skład. Warto zresztą odnotować, że wyjątkowo nikła aktywność inwestorów ograniczyła się do akcji blue chips, bo indeksy mWIG i sWIG odnotowały znacznie mniejsze wzrosty. Oczywiście na plus trzeba zapisać, że WIG20 oddalił się od dołków z 22 stycznia, zamknął - bez większych problemów - wczorajszą lukę bessy. Wystarczył jeden przyzwoity dzień na światowych rynkach, by popyt odzyskał przewagę nad rynkiem, choć wszelkie tego typu obserwacje są wątpliwej jakości tak długo, jak długo nie zobaczymy sesji z większymi obrotami. Dziś obroty na całym rynku akcji nie przekroczyły nawet mld zł.

Podrożały akcje 185. spółek, potaniały 100.

GIEŁDY W EUROPIE

Silne zwyżki były dziś udziałem nie tylko giełdy w Warszawie. Na większości rynków udało się indeksom odrobić wczorajsze - nie małe przecież - straty. Londyński FTSE zyskał 3,5 proc., w Paryżu wzrost był podobny, nieco słabszy w Budapeszcie i Pradze. Pretekstem do zakupów, choć w gruncie rzeczy tylko potwierdzającym nerwowość rynków, były informacje z dwóch amerykańskich banków. Lehman Brothers i Glodman Sachs miały wyniki lepsze niż oczekiwano, co odbudowało choć w części klimat wokół sektora bankowego. Inwestorzy liczą też na obniżkę stóp procentowych przez Fed jakby nie pomniejszy to nieskuteczności dotychczasowych obniżek. Za sprawą tych dwóch banków od zwyżek rozpoczęły się też nowotania w USA. Dane o wyższej inflacji producentów czy z rynku nieruchomości nie wpłynęły tym razem na nastroje inwestorów. Ale ostatnie zdanie należeć dziś będzie do Fed.

WALUTY

Rynek walutowy cierpliwie czeka na decyzję Fed co do obniżek stóp procentowych. W zasadzie każda obniżka będzie dla dolara zła, choć oczywiście cięcie stóp o 50 pkt, będzie miało inny skutek niż o pełny punkt procentowy. Obniżenie stóp procentowych w Stanach przy utrzymaniu ich wysokości w Europie może tylko wzmóc carry trade przeciwko dolarowi. Dziś jednak kurs euro utrzymywał się przez większą część dnia poniżej 1,58 USD.

Jen spadł do dolara o 1 proc. i o 1,4 proc. wobec euro.

Spadek jena to korzystna dla złotego sytuacja - dolar staniał u nas poniżej 2,24 PLN, euro trzyma się w okolicach 3,535 PLN, frank staniał do 2,264 PLN.

SUROWCE

Rynek surowców, który od kilku tygodni jest swego rodzaju przedłużeniem rynku walutowego (spadek dolara nakręca wzrost cen surowców) po porannej fali spadków uspokoił się w ciągu dnia, a część strat została odrobiona. Inwestorzy z tego rynku również czekają na decyzję Fed i zastanawiają się, co też może ona dla nich oznaczać. Gwałtowna obniżka stóp wzmocni zapewne popyt na złoto i inne surowce, mniejsza schłodziłaby rynek.

We wtorek ropa w Londynie podrożała do 103,7 USD za baryłkę, złoto wróciło do 1 006 USD za uncję, miedź podrożała o 1,9 proc.