Po spadku zatrudnienia o 17 tysięcy w styczniu, tym razem rynek oczekuje wzrostu o 25. tys. w lutym. Dotychczasowe informacje są co najwyżej średnie – nowych bezrobotnych przybywało nieco mniej dopiero w końcówce lutego (w ostatnim tygodniu miesiąca liczba nowych rejestracji spadła o 24 tys.), zaś wskaźniki aktywności wskazywały na spadek zatrudnienia – choć nieco mniejszy niż w styczniu. Co więcej, na spadek zatrudnienia wskazał również podany w środę raport ADP, który w ostatnich miesiącach dawał bardziej optymistyczne odczyty niż podawane później w oficjalnym raporcie. Dane podane zostaną o godzinie 14.30.

W Niemczech podane będą dziś dane o styczniowej produkcji przemysłowej. Oczekiwany jest wzrost rocznej dynamiki do 4,5% w porównaniu z 4,1% odnotowanym w grudniu.

Na ostatnim posiedzeniu pod przewodnictwem obecnego prezesa (Toshihiko Fukui), Bank Japonii zgodnie z przewidywaniami nie zmienił stóp procentowych. Główna stopa nadal wynosi 0,5%. Ciągle nie wiadomo jednak, kto przejmie schedę po Fukui. Partia rządząca proponuje Toshiro Muta, jednak kandydatura ta spotkała się z ostrym protestem opozycji.

Waluty – Rosnący dysparytet

Oczekiwania na obniżkę stóp procentowych o 75 bp przez Fed w marcu i jednocześnie wtrwałość ECB w walce z inflacją to tło potwierdzające techniczną przewagę euro wobec dolara. Nie dziwi zatem, iż na parze EURUSD co róż notujemy nowy rekord – dziś rano notowania pzrekroczyły już poziom 1,54. Po chwili zawahania do euro dołączyły również inne waluty, które też dość wyraźne zyskują do dolara. Frank ustanawia kolejny rekord (1,0208 na parze USDCHF) i obecnie wydaje się już tylko kwestią czasu kiedy testować będziemy psychologiczny poziom 1 franka za dolara. Bezpiecznym walutom sprzyja powrót nerwowości na rynki akcji i stąd nie można się dziwić, iż również jen kontynuuje umocnienie nie zważając na obawy o bezkrólewie w banku centralnym. Para USDJPY jest na poziomie 102,51. GBPUSD pokonała kolejny poziom oporu wzrastając powyżej 2,01. Wydaje się, iż w chwili obecnej badziej wyraźny opór to dopiero okolice 2,05 gdzie mamy szczyty z początku grudnia i 61,8% zniesienia średnioterminowej fali spadkowej.

Pomimo nowego rekordu na parze EURUSD w czwartek złoty tracił na wartości. Po sporych zyskach w ostatnich dniach inwestorzy wycofywali środki z regionu Europy Środkowej, przyczyniając się do osłabienia nie tylko złotego, ale także forinta oraz koron naszych południowych sąsiadów. Nie bez znaczenia był poziom wsparcia 2,30 na parze USDPLN. Po mocnym otwarciu para ta znalazła się przez moment poniżej tego poziomu, jednak zaowocowało to dość szybką realizacją zysków i przy umacniającym się rano dolarze USDPLN wzrósł do 2,3150, zaś EURPLN powyżej 3,55 (z 3,5260 rano). Umocnienie euro popołudniem pozwoliło tylko na niewielkie odrobienie strat, kurs USDPLN powrócił w okolice 2,31, jednak EURPLN wzrósł na koniec dnia do 3,5540.

Surowce – Coraz bardziej nerwowo

Mimo iż na parze EURUSD codziennie notowane są nowe rekordy rynki surowców stają się coraz bardziej nerwowe. Osłabienie dolara od dłuższego czasu było czynnikiem sprzyjającym wzrostom cen surowców i towarów (wyrażonych przecież właśnie w dolarach), ale ostatnio wzrosty te dalece przekraczały skalę deprecjacji amerykańskiej waluty. Zwyżki wynoszące 20% w skali miesiąca, z reguły poparte jeszcze dźwignią finansową zachęcają do realizacji zysków, gdyż wiadomo, że taki rynek długo się nie utrzyma. Ostatnie dni, kiedy silne wzrosty przeplatają się z wyraźnymi korektami, są przykładem, iż coraz większa grupa inwestorów ma obawy co do zasadności dalszych wzrostów cen, przynajmniej w średnim terminie.

Najbardziej taniała wczoraj soja po tym, jak okazało się, iż zbiory w południowej Ameryce będą rekordowe, co obniży eksport z USA. Ceny spadły o niemal 8% (maksymalną dopuszczalną wartość) do 1430 USD za 100 buszli. Traciły też metale. Srebro, które ostatnio zwyżkowało najbardziej po wczorajszym rekordzie (21,19 USD) straciło aż 5% i obecnie cena uncji wynosi ok. 20,30 USD. Podobnie było ze złotem, rekord wczoraj rano (991,58 USD) i spadek o ponad 3%, choć dziś rano ceny wzrosły znów w okolice 980 USD za uncję. O 6% spadły ceny niklu, zaś o 3,5% ceny miedzi. Aż o 8% spadły ceny palladu, mimo iż w ostatnich tygodniach zwyżki na tym kruszcu były mniejsze niż na srebrze czy platynie.

Nie wszystkie surowce jednak traciły. Nadal rosną ceny ropy i wczoraj baryłka Brent kosztowała już 102,70 USD. Po fali korzystnych dla cen ropy wydarzeń, nawet informacje o wybuchu w Nowym Jorku są zapalnikami do dalszych zwyżek. O 4% wzrosły wczoraj też ceny kukurydzy.