Dziś podane będą jedynie ceny producenta w Wielkiej Brytanii (oczekiwany wzrost 0,5% m/m), ale ich wpływ powinien ograniczyć się do funta. Jutro natomiast już znacznie bardziej istotne dane o cenach producenta w USA (oczekuje się 0,2% m/m) oraz ceny konsumenta w Wielkiej Brytanii (0,5% m/m). Z kolei na krajowym podwórku podane zostaną ceny konsumenta (oczekujemy wzrostu inflacji rocznej do 4,1%). W środę kulminacja, czyli dane o cenach konsumenta w USA (oczekuje się ich wzrostu o 0,2% m/m), a także ostateczne dane o cenach konsumenta w strefie euro (0,4% m/m) – wszystkie wskaźniki za grudzień. Ponadto w czwartek podane zostaną dane z rynku domów z USA, a w piątek pierwszy odczyt styczniowego indeksu nastrojów sporządzanego przez Michigan University.
Publikowane w tym tygodniu dane o inflacji będą szczególnie ważne w kontekście ponownych oczekiwań na 50 bp cięcie przez Fed. Nawet jeśli Fed obniży stopy w tej skali w styczniu, to nie ulega wątpliwości, że wyższa inflacja ograniczy sumę możliwych cięć w 2008 roku, co byłoby złą wiadomością dla rynku.
Waluty – Gra na obniżkę, jeszcze nie na recesję
Po okresie nieco dłuższej konsolidacji, ponownie obserwujemy zdecydowany atak popytu na eurodolarze. W czwartek wypowiedzi Bena Bernanke spowodowały skok pary EURUSD o ponad 100 pipsów i choć piątkowa sesja była relatywnie spokojna, dzisiejsze otwarcie w Europie pokazuje, że test rekordu na 1,4965 jest tylko kwestią czasu. Warto zauważyć, że w piątek za umocnieniem euro przemawiały bardzo słabe dane dotyczące bilansu handlowego w USA, jednak natychmiastowa reakcja była wręcz odwrotna, co wskazywało na brak siły popytu do kolejnego ataku jeszcze w minionym tygodniu. Przez większość piątkowych notowań para EURUSD oscylowała wokół 1,4810, ale już dziś na otwarciu w Europie mamy wzrost do 1,4870 potwierdzający kierunek zmian. Tym razem gra toczy się jeszcze nie tyle o scenariusz recesji w USA, co o 50-punktową obniżkę (stóp przez Fed) w styczniu. Należy odnotować bowiem, iż zmiany na EURUSD wyprzedzają te na USDJPY (choć oczywiście te dwie przyczyny są ze sobą silnie powiązane). Jen niejako dostosowuje się do zmian wartości euro, obecnie kurs USDJPY to 108,30. Umacnia się też frank, kurs USDCHF wynosi 1,0938. Scenariusz osłabienia dolara mogą potwierdzić lub zakłócić dane o inflacji w USA, a zatem wiele rozstrzygnie się we wtorek i środę.
Ciągle silna jest polska waluta, której póki co nie przeszkadzają mocne spadki na giełdzie w Warszawie, ani na parkietach zagranicznych. W piątek na początku notowań złoty minimalnie tracił na wartości – kurs USDPLN rósł do 2,4250, a EURPLN do 2,5825 – jednak było to jedynie niewielkie odreagowanie bardzo dużego umocnienia z czwartkowego zamknięcia. Pod koniec notowań kursy zbliżyły się do poziomów z otwarcia, a dziś na otwarciu ponownie spadają. Złoty umacnia się w szczególności do tracącego na wartości dolara – kurs USDPLN spada w okolice 2,40, kurs EURPLN jest nieznacznie poniżej 3,58. Zagrożeniem dla złotego są przede wszystkim dane o inflacji w USA. Wyższa od spodziewanej inflacja to spadek EURUSD, co w połączeniu ze złą sytuacją na rynkach akcji oznaczałoby spadek wartości złotego. Z kolei polska waluta zyskuje na sytuacji w budżecie – bardzo niskie potrzeby pożyczkowe na przełomie roku oznaczają, iż polskie papiery dłużne stają się atrakcyjne.
Surowce – Słaby dolar to nowe rekordy
Jak już kiedyś pisaliśmy, najlepszym zabezpieczeniem przed słabym dolarem są metale szlachetne – i rzeczywiście, ostatnia zwyżka na EURUSD to nowa seria rekordów. Złoto drożeje nawet do 906,30 USD za uncję, zaś platyna do 1571 USD i w obydwu przypadkach są to nowe historyczne maksima. Srebro zwyżkuje do 16,49 USD za uncję i również jest bardzo blisko zeszłorocznego maksimum. Do kruszców dołączają ceny żywności – choć bez pszenicy, która wciąż nie może silniej odbić się od wsparcia na poziomie 879,50 USD. Soja kosztuje już 1308,30 USD za 100 buszli, natomiast kukurydza 508,85 USD i wiele wskazuje na to, że ten ostatni towar znów popisze się najwyższą dynamiką wzrostu cen w całym miesiącu. Sytuacja na wyżej wspomnianych rynkach w krótkim terminie (w przypadku metali nawet w dłuższym horyzoncie) to niemal wyłącznie funkcja zmian na EURUSD i wszystkie zagrożenia, które się z tym wiążą.
Mniej oczywisty wpływ ostatnie zmiany mają na surowce mające większe wykorzystanie w przemyśle. Relatywnie nieźle radzą sobie jeszcze metale przemysłowe, które na wzrosty EURUSD reagują przynajmniej krótkimi zwyżkami, co w wielu przypadkach ma związek z niskimi zapasami w rejonie Chin. W dalszym ciągu w ruchu korekcyjnym po ostatnich maksimach są natomiast notowania ropy, które jednak mają szansę się nieco odbić, gdyż po spadku poniżej 91 USD za baryłkę Brenta, znaleźliśmy się na 61,8% zniesieniu fali wzrostowej, która doprowadziła do historycznych maksimów.