Wczoraj podane zostały bardzo dobre dane dotyczące zamówień w niemieckim przemyśle. W listopadzie wzrosły one o 3,4% m/m po wzroście o 4% m/m w październiku. Rynek oczekiwał, iż po tak dynamicznym wzroście w październiku, w listopadzie zamówienia nieco spadną. Tymczasem roczne tempo przyrostu zamówień wynosi już 13,5% i jest najwyższe od czerwca. Dane te charakteryzują się sporą zmiennością, jednak trend jest tu bardzo dobry i dobrze rokujący produkcji przemysłowej. Dane odnośnie produkcji za listopad poznamy dziś. W październiku produkcja obniżyła się o 0,3% m/m, zaś w ujęciu rocznym wzrosła. Aby utrzymać 6% roczne tempo wzrostu w listopadzie produkcja musiałaby wzrosnąć o 1,9% m/m. Niezależnie od odczytu, nie oczekujemy aby dane miały znaczący bezpośredni wpływ na rynek. Niemniej lepsza kondycja gospodarek europejskich niż w przypadku USA sprawia, że w średnim terminie giełdy w Europie Zachodniej są bardziej odporne na spadki.
Waluty – Na głównych parach (jeszcze) spokojnie
Spokojnie było wczoraj na głównych parach walutowych. Kurs EURUSD oscylował nieznacznie powyżej 1,47 i dziś rano znajduje się w okolicach 1,4720. Para USDJPY cały czas testuje poziom 109,50. Co prawda pod koniec dnia USDJPY obniżył się o 70 pipsów, ale ruch ten skorygowany został podczas notowań w Azji. Na rynkach walutowych nie zrobiło większego wrażenia przełamanie wsparcia na S&P500 co chyba w chwili obecnej jest jedyną nadzieją dla tych, którzy wierzą jeszcze we wzrosty w pierwszym kwartale tego roku. Pytanie jednak czy reakcja nie będzie opóźniona. Giełda amerykańska przez większość sesji była bowiem na plusie i dopiero zakończenie zaowocowało tak dużym spadkiem. Umocnienie jena zostało póki co powstrzymane, ale wydaje się, że w obecnych uwarunkowaniach trudno będzie uzasadnić inny scenariusz niż osłabienie dolara.
Skoro złoty przetrwał trudne chwile (trudne przynajmniej dla rynków akcji), na poprawę sentymentu mógł zareagować tylko umocnieniem. Sesja zaczęła się już od mocniejszego otwarcia z EURPLN w okolicach 3,6010 i USDPLN nieznacznie poniżej 2,45 i umocnienie w trakcie całego dnia było w zasadzie równomierne. W rezultacie kurs USDPLN obniżył się do 2,4370, zaś EURPLN do 3,5890. Należy pamiętać, że notowania złotego będą w dużej mierze pochodną sytuacji na światowych giełdach, i wczorajsze rozstrzygnięcie na Wall Street niesie za sobą spore zagrożenie. Testem dla polskiej waluty będą też przyszłotygodniowe dane dotyczące inflacji. Z jednej strony bowiem krajowe odczyty inflacji (i dynamiki wynagrodzeń) mogą umacniać złotego, z drugiej ewentualnie wyższa inflacja w USA oznacza spadek kursu EURUSD i prawdopodobnie dalsze spadki na giełdach, co znalazłoby przełożenie na gorsze notowania walut rynków wschodzących.
Surowce – bardzo silny wzrost cen kruszców
Bardzo słaby początek roku na rynkach akcji utwierdził jedynie inwestorów, że segment surowców pozostanie w tym roku najbardziej atrakcyjny. Spadkom na Wall Street towarzyszyły niebotyczne wzrosty cen większości najchętniej handlowanych surowców. Cena złota wzrosła o prawie 4% do 890 USD za uncję, zaś cena srebra o 5% do 15,97 USD, zbliżając się do maksimum z początku listopada 2007 (16,19 USD za uncję). Zwrot w kierunku surowców posłużył także metalom przemysłowym, które zwyczajowo tracą na spadkach indeksów giełdowych. W obliczu malejących zapasów wzrosły jednak notowania nie tylko miedzi (o 5% do 7288 USD za tonę), ale także aluminium czy cynku.
Również ropa wykorzystała dobry sentyment oraz wsparcie w okolicach 94 USD i nadal pozostaje w trendzie wzrostowym. Ceny wzrosły do okolic 95,60 dziś przed otwarciem w Europie. Dziś podane będą dane dotyczące zapasów ropy.
Należy pamiętać, że obserwowane zmiany cen na rynkach surowców mają obecnie charakter wyjątkowo spekulacyjny, związany z migracją części funduszy z rynków akcji. Nie wszystkie zmiany cen da się uzasadnić fundamentalnie, co rodzi dodatkowe ryzyka inwestowaniu w surowce.