W rezultacie, w 2007 roku mieliśmy bardzo duże wahania oraz dwie silne korekty. O ironio, ten rok kończymy również pesymistycznymi sygnałami z tego segmentu rynku (w poniedziałek mamy jeszcze raport z rynku wtórnego). Wprawdzie inwestorzy nie przykładają już do nich tak dużego znaczenia (widać to po reakcji rynków), bowiem dużo ważniejsza jest kondycja sektora bankowego za oceanem, ale to ciekawe zamknięcie mijającego roku.
SYTUACJA NA GPW
Jeżeli zarządzający funduszami chcieli powalczyć o premie i wykorzystać małą aktywność na ostatnich dwóch sesjach żeby wywindować indeksy, to wyszło im to wyjątkowo słabo. Silne spadki na dzisiejszej sesji wymazały wczorajsze wzrosty z nawiązką, na czym najbardziej ucierpiały spółki duże. WIG20 stracił 2,1 proc., z czego połowa tego spadku miała miejsce w ostatnich 30 minutach notowań. I to jest odpowiedzią na pytanie o przyczyny przeceny na ostatniej sesji w tym roku. Inwestorzy obawiają się o to, co przyniesie następny i pogorszenie nastrojów na giełdach zagranicznych przelało się również na nasz rodzimy rynek. Nie ma co winić zagranicy - przy drożejącej złotówce i niskich obrotach sprzedawali krajowi akcjonariusze. Spadły kursy 161 spółek, wzrosły 151, a 38 walorów nie zmieniło wartości.
GIEŁDY W EUROPIE
Biorąc pod uwagę silne wahania na giełdach azjatyckich oraz na wczorajszej sesji na Wall Street, europejskie parkiety zachowują się bardzo spokojnie. O godz. 16.30 niemiecki DAX był 0,3 proc. na plusie, francuski CAC tracił 0,1 proc., a brytyjski FTSE spadł o 0,7 proc. Spadki w Anglii były głównie udziałem spółek surowcowych (przy taniejącej miedzi) oraz branży finansowej. Najwidoczniej część inwestorów postanowiła pozbyć się akcji banków obawiając się, jakimi negatywnymi informacjami zaskoczą rynek w nadchodzącym roku, a niespodzianki in minus pojawią się na pewno.
Sesja w Stanach zaczęła się od lekkich plusów (S&P i Dow Jones na otwarciu zyskały 0,7 proc.), co skusiło część inwestorów do realizacji zysków, tym bardziej, że sprzedaż nowych domów na rynku amerykańskim spadła znacznie głębiej od oczekiwań. Niemniej, jeśli do końca sesji nie wydarzy się nic niespodziewanego S&P skończy rok na lekkim plusie (ok. 4,5 proc).
WALUTY
Dolar kontynuuje spadki w związku ze słabymi danymi makro ze Stanów, które zwiększają szansę na obniżkę stóp procentowych przez FED już na styczniowym posiedzeniu. Po wczorajszej informacji o niższej od prognoz sprzedaży dóbr trwałego użytku, dziś inwestorów rozczarowała sprzedaż nowych domów w listopadzie. W rezultacie eurodolar podskoczył o 0,7 proc. do poziomu 1,47 USD. W tej samej proporcji podrożał japoński jen.
Wyprzedaż dolara za granicą musiała przełożyć się nasze podwórko w postaci umocnienia złotówki. Dolar potaniał o 1 proc. do 2,44 PLN, euro o 0,2 proc. do 3,60 PLN, a kurs franka szwajcarskiego wzrósł o 0,2 proc. do 2,17 PLN.
SUROWCE
Ropa kontynuuje poranne wzrosty, do których impulsem był wczorajszy głęboki spadek rezerw tego surowca w Stanach oraz informacja o zamachu w Pakistanie. Londyńska baryłka brent otworzyła się dziś rano nieznacznie powyżej 95 USD i po krótkiej realizacji zysków podrożała do 95,60 USD. Ropa kończy tym samym rok zaledwie 1 dolara od rekordowo wysokich poziomów, będąc 60 proc. droższą niż na początku stycznia. Tak silny wzrost był spowodowany głównie właśnie przez wspomniane czynnki - kurczące się zapasy oraz niepewność na Bliskim Wschodzie. Oliwy do ognia dolał jeszcze taniejący dolar, który czyni surowce w nim wyceniane relatywnie tańszymi.
Miedź kończy rok dużo mniejszą zwyżką. Po dzisiejszym spadku o 1 proc. do poziomu 6.810 USD jest o 7,5 proc. droższa niż przed rokiem. Kurs miedzi jest znacznie bardziej skorelowany z rynkiem akcji, stąd widzieliśmy silne spadki, które trwały przez cały czwarty kwartał.
Przy taniejącym dolarze złoto podrożało dzisiaj o 1 proc. do poziomu 835 USD i jeżeli utrzyma się na nim do końca dnia będzie to nowy rekord biorąc pod uwagę cenę zamknięcia.