Ta granica nie powinna być już zbyt odległa, wszak domy sprzedają się teraz gorzej niż w czasie recesyjnego roku 2001. A teraz recesji w USA nie ma. Mocno rozczarowały za to dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku - oczekiwano ich wzrostu o 1,8 proc., tymczasem ich wartość spadła o 1,7 proc. Nie licząc sprzedaży samochodów i części do samolotów, zamówienia wzrosły o 0,3 proc. (oczekiwano 0,7 proc.).
SYTUACJA NA GPW
WIG20 wzrósł dziś wprawdzie i to przy sporych obrotach, ale niewielu inwestorów może być prawdziwie zadowolonych z takiego obrotu sprawy. Indeks ponownie wyszedł powyżej 3900 pkt i ponownie nie zdołał utrzymać się powyżej. Sesja była teatrem jednego aktora - wyniki Telekomunikacji Polskiej okazały się wprawdzie gorsze niż przed rokiem, ale za to lepsze od oczekiwań inwestorów. Kurs wzrósł przy obrotach na poziomie 655 mln PLN. Pod tym względem dwie ostatnie sesje są najlepsze dla TP SA od połowy stycznia. Kurs TP wzrósł już na otwarciu, ale dalej rosnąć już nie chciał. TP tylko do pewnego momentu ciągnęła więc GPW, na dwie godziny przed końcem notowań przez rynek przeszła fala sprzedaży, która ściągnęła WIG20 poniżej 3900 pkt i tak już zostało.
Podrożały akcje 116. spółek, potaniały 173. To nadal nie jest rynek hossy.
GIEŁDY W EUROPIE
Europejskie indeksy silnie wzrosły dzięki dobrym informacjom ze spółek - o 17:00 niemiecki DAX zyskiwał 1,2 proc., a francuski CAC i brytyjski FTSE rosły o 1,4 proc. Nastroje po wczorajszej sesji poprawił France Telecom podnosząc prognozę zysków w obecnym roku oraz ABB, której zysk w trzecim kwartale był o 86 proc. wyższy niż przed rokiem dzięki kontraktom w Chinach i Indiach. Takie informacje uspokajają rynek, przekonując inwestorów, że fundamenty europejskiej gospodarki są solidne. Co więcej, podczas wczorajszego zamknięcia indeksy amerykańskie były na sporych minusach, które później odrobiły, wiec giełdy w Europie również miały kilka dziesiątych procenta do nadrobienia. Dziś, giełda w Nowym Jorku zaczęła spokojnie (bez większych zmian na S&P i Dow Jones) po słabych danych dotyczących zamówień na dobra trwałego użytku oraz lepszej od oczekiwań publikacji z rynku nieruchomości.
WALUTY
Kurs euro ponownie przekroczył dziś poziom 1,43 USD (ostatnio w poniedziałek), a za przyczynę osłabienia dolara można uznać zarówno słabe dane o spadku zamówień na dobra trwałego użytku w Stanach Zjednoczonych jak i mocne dane z Chin. Silny wzrost gospodarczy Państwa Środka oznacza de facto wzrost taniego eksportu do USA (w czym pomaga niski kurs yuana), co oczywiście nie jest dla dolara dobre.
Jen w ciągu dnia spadł o 0,2 proc. do dolara i o 0,7 proc. do euro.
Kurs złotego testuje niewiarygodnie wysokie poziomy. Kurs dolara spadł do 2,539 PLN, a w ciągu dnia był nawet o grosz niższy. Przez ostatni miesiąc dolar spadł o już o 20 groszy, co czyni każdy kolejny spadek coraz bardziej zaskakującym.
Kurs euro spadł do 3,633 PLN (12 groszy w dwa tygodnie), frank spadł do 2,176 PLN.
SUROWCE
Po porannym wzroście o ponad 1 proc., ropa utrzymała się powyżej poziomów 85 USD za londyńską baryłkę brent i 88 USD za nowojorską crude. Powrót do trendu wzrostowego jest wynikiem niespodziewanego spadku zapasów tego surowca w Stanach, co pokazał wczorajszy raport. Presję na wzrost cen ropy wywarły również informacja o nowych sankcjach nałożonych przez USA na Iran oraz taniejący dolar.
Wzrosła również cena miedzi, którą napędza silny popyt zgłaszany przez Chiny. Import tego surowca w pierwszych trzech kwartałach w Państwa Środka podwoił się, a we wrześniu wzrósł o 50 proc. Co więcej, dzisiaj opublikowano dynamikę chińskiej gospodarki, która w trzecim kwartale wyniosła 11,5 proc. W rezultacie, cena miedzi na londyńskiej giełdzie podskoczyła o 1 proc. do poziomu 7.670 USD za tonę.
Cena złota wzrosła o 0,7 proc., w wyniku umocnienia się eurodolara. Uncja tego kruszcu kosztuje obecnie 767 USD.